Koniec europeizacji Rosji?
Timofiej Bordaczow, Arkady Moshes
STOSUNKI ROSJI I UNII EUROPEJSKIEJ przechodzą obecnie okres ochłodzenia. Przyjęty dziesięć lat temu model partnerstwa, zmierzający w swych założeniach ku stopniowej integracji, obecnie jawnie odbiega od rzeczywistości. Rzeczywistość zaś, polega na tym, że Rosja i Unia reprezentują odmienne polityczno-ekonomiczne systemy, których zintegrowanie nie jest możliwe.
Wzajemne relacje Rosji i integrującej się Europy osiągnęły moment, w którym dorobek ostatnich lat powinnien być na nowo przemyślany. Zarówno w Rosji jak i w Unii Europejskiej wzrasta niezadowolenie z powodu ogólnego stanu wzajemnych stosunków, a także konkretnych posunięć w poszczególnych sytuacjach.
Pierwszym przejawem nieporozumienia stała się ostra dyskusja wokół kwestii swobodnego tranzytu ludzi między Obwodem Kaliningradzkim a resztą terytorium Rosji po wejściu nowych państ Europy Środkowo-Wschodniej do UE. Wtedy to, Rosja i Europa po raz pierwszy dostrzegli, iż mimo ambitnego planu integracji, nie tylko mówią na różnych językach, ale także nie są w stanie zrozumieć partnera w jego logice podejmowania decyzji. Jakiś czas potem prezydent Putin ostro skrytykował Komisję Europejską za jej bezkompromisową pozycję wobec warunków wejścia Rosji do WTO, określając zaistniałą sytuację mianem „próby wykręcania rąk”. Następnym ostrzeżeniem był konflikt dyplomatyczny wokół uregulowania sytuacji w Naddniestrzu. Europejczycy po raz pierwszy dali jasno pojąć, iż Moskwa nie może dłużej swobodnie działać na obszarze byłego ZSRR.
Kiedy Rosja stanowczo sprzeciwiła się rozszerzeniu obowiązywania Porozumienia o partnerstwie i współpracy [Partnership and Cooperation Agreement (PCA) – przyp.tłum.] z 1994 roku na nowych członków UE, a Komisja Europejska i Parlament Europejski wystąpiły z ostrą krytyką posunięcia Moskwy, stało się jasnym, iż wzajemne stosunki weszły w dotychczasowo najtrudniejszy okres.
Krytyczna masa problemów
Kto jest winny powstałych problemów? Na pewno obie strony ponoszą swoją cześć odpowiedzialności. Rosja nie jest gotowa wypełniać obowiązków nałożonych na nią zgodnie z podpisanym porozumieniem z 1994 roku. Nie stworzyła nawet takiego systemu współpracy, który odpowiadałby znaczeniu partnerstwa z UE. Unia z kolei, nie mogła budować stosunków z Rosją jak z równym, strategicznym partnerem, który szuka rozwiązań zgodnych z celami własnej polityki zagranicznej i zachowaniem narodowych interesów. Nowa Rosja, powstała na naszych oczach w ciągu ostatnich czterech lat, nie pasuje do obowiązującego do dzisiaj modelu jej europeizacji – stopniowego przyjmowania zasad Unii Europejskiej w obszar własnej polityki wewnętrznej i zagranicznej. Rosja nie zamierza zmieniać własnej polityki w zależności od rządań Brukseli. W wielu przypadkach, np. wobec ratyfikacji Protokołu z Kioto, cele modernizacji Rosji występują w sprzeczności z warunkami współpracy przedstawionymi przez Unię. Obecnie, w relacjach między Rosją a Unią Europejską można zauważyć kilka poważnych źródeł nieporozumień.
Po pierwsze, strony różnią się zasadniczo wobec kwestii współpracy energetycznej. W drugiej połowie 2003 roku stało się jasnym, iż Rosja zamierza pozostawić sobie pełną kontrolę nad tą, strategiczną dla niej, sferą gospodarki. W poprzednim roku Moskwa, ku niezadowoleniu Unii Europejskiej, jasno pokazała, iż zdaje sobie sprawę z rozmiarów swoich bogactw naturalnych i jest gotowa używać „energetycznych nacisków” w swojej polityce zagranicznej. Z kolei dla Unii, w przeciągu ostatnich kilku lat, kwestia bezpieczeństwa energetycznego stała się jedną z najważniejszych spraw. Tymczasem, projekt dialogu energetycznego UE-Rosja, w którym pokładano wiele nadziei, stanął w martwym punkcie i nic nie wiadomo o dalszych europejskich planach inwestycyjnych w rosyjski przemysł gazowo-naftowy.
Po drugie, Rosję i Unię dzielą kwestie związane z obszarem postradzieckim. Występując z projektem integracji gospodarczej państw WNP i z różnymi własnymi planami regulującymi lokalne konflikty na tym obszarze, Moskwa nie spotyka się ze zrozumieniem ze strony Unii Europejskiej. Sama Unia, z powodu rozszerzenia własnych granic i pojawieniu się nowych sąsiadów na jej wschodnich rubieżach, zmuszona jest do aktywniejszej polityki wobec państw zachodniej części WNP i Kaukazu. Europejskie projekty spotykają się z zainteresowaniem i uwagą większości elit postradzieckich państw. Fakt ten wpływa w znaczny sposób na rodzenie się rywalizacji między Rosją a Unią. Dla przykładu – Unia zwiększa naciski na rządzących Mołdawią, aby przyjęli oni „europejski” plan uregulowania konfliktu w Naddniestrzu, bez aktywnego udziału Rosji. W Brukseli konflikt ten rozpatrywany jest w kategoriach poligonu doświadczalnego dla wypróbowania unijnych instrumentów Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa.
Po trzecie, wraz z wejściem do Unii nowych państw ze Środkowej i Wschodniej Europy, w unijnej polityce za jakiś czas może pojawić się dodatkowa porcja antyrosyjskich uprzedzeń, które dość silnie zakorzeniły się w tych państwach. Niektórzy nowi członkowie UE będą się starać o różne finansowe i polityczne wsparcia z racji „pseudofrontowego” statusu, wyolbrzymiając niebezpieczeństwo płynące z sąsiedztwa z jakoby nieprzyjaznym państwem. Dodatkowe niezadowolenie Rosji mogą spowodować próby nowych członków UE w odgrywaniu roli adwokatów państw WNP w Wielkiej Europie.
Po czwarte, osobnym problemem stanowi niedostatek dyplomatycznych rozwiązań. Twarda pozycja Moskwy domagająca się zminimalizowania strat ekonomicznych spowodowanych rozszerzeniem UE okazała się zaskoczeniem dla Brukseli. Oczywiście, czymś niezrozumiałym było pojawienie się dopiero w styczniu 2004 roku rosyjskiego spisu czternastu problematycznych kwestii, a nie na rok, czy półtora wcześniej. Ze swojej strony unijni urzędnicy nie uważają rosyjskiej lini negocjacyjnej za adekwatną. Unię drażnią ciągłe próby Moskwy w łączeniu w jedną całość spraw nie będących ze sobą bezpośrednio powiązanych. W rezultacie, relatywnie nieskomplikowane kwestie pozostają nierozwiązane, co prowadzi do sukcesywnego nagromadzania się problemów. Co więcej, Zachód przyzwyczaił się, iż po ostrych oświadczeniach w sprawie nie przyjęcia unijnych warunków, następują groźby zastosowania odwetu (co oczywiście nie spotyka się z realizacją) i w końcowym etapie Moskwa decyduje się na przedstawienie krótkiego i „realnego” spisu rządań. Bruksela jest gotowa rozpatrzyć to jako „techniczne uwagi”, ponieważ nie uważa, aby była zobligowana kompensować zewnętrznemu państwu (tym bardziej nie będącemu członkiem WTO) negatywnych skutków swoich wewnętrzno unijnych decyzji. Poza tym, Rosja już raz zgodziła się z automatycznym rozszerzeniem porozumienia z 1994 roku na wstępujące do Unii nowe państwa (było to w 1995 roku, kiedy rozszerzenie UE objęło Austrię, Finlandię i Szwecję).
Po piąte, w martwym punkcie znalazły się główne integracyjne projekty, tj. dialog energetyczny i stworzenie czterech wspólnych obszarów. (Na szczycie Rosja-UE w Rzymie 6 listopada 2003 roku, strony zgodziły się rozpocząć pracę nad stworzeniem wspólnego obszaru gospodarczego, wspólnego obszaru bezpieczeństwa międzynarodowego, wspólnego obszaru wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości, oraz wspólnego obszaru nauki i edukacji, włączając w to sprawy związane z kulturą.) Skomplikowane wydają się być rokowania w sprawie wejścia Rosji do WTO. Po części związane jest to z początkowo zawyżonymi oczekiwaniami, a po części z obiektywną niemożliwością wypełnienia przez nasze państwo [Rosję – przy.tłum.] przyjętych na siebie obowiązków. Znany przykład stanowi art. 55 Porozumienia o parterstwie i współpracy, w którym Rosja zobowiązuje się do dostosowania swojego prawodawstwa do unijnego. Brak jakiegokolwiek postępu na tym obszarze już dziesięć lat wprawia w irytację przestrzegających prawa europejczyków. Można spierać się na ile uzasadnionym było przyjęcie przez Rosję w 1994 roku takich obowiązków, lecz odkaz od ich wypełnienia bez jakiejkolwiek oficjalnego dokumentu w oczach Unii nie może być w żaden sposób usprawiedliwiony. To samo dotyczy Protokołu z Kioto, otwarcia się rynku bankowego i ubezpieczeniowego, a także wielu innych kwestii, w których rosyjską pozycję przyjęto jako jasną deklarację.
Z unijnego punktu widzenia, Moskwa nie zamierza liczyć się z interesami Unii i jej państw członkowskich. Dla przykładu, Rosja nie spieszy się z uregulowaniem ekologicznych problemów i kwestii związanych z transportem morskim, pozostawiając tym samym mieszkańców Europy pod ciagłym zagrożeniem. Nie pozwala swoim regionom na minimalną niezależność w sprawach zagranicznych (czego domaga się europejski biznes mający już dość ciągłego działania via Moskwa). Co więcej, utrudnia nawet procedury otrzymania rosyjskich wiz przez obywateli państw UE.
I w końcu, na stosunki Unii z Rosją wpływają także wewnętrzne unijne konflikty. Wojna w Iraku udowodniła niezdolność UE w prowadzeniu wspólnej polityki zagranicznej wobec USA, podczas gdy szczyt Rosja-UE w Rzymie pokazał podobną ułomność w stosunku do Moskwy. Jeśli Unia, kontrolująca po rozszerzeniu ponad 50% zagranicznych obrotów handlowych Rosji, nie będzie mogła zbudować relacji w porządanym, lub przynajmniej odpowiadającym sobie charakterze, to pozostanie niczym więcej niż wspólnotą gospodarczą z ograniczoną listą funkcji politycznych. I co tu mówić o światowej roli Unii Europejskiej...
Próby przezwyciężenia wewnętrznego kryzysu skłaniają europejczyków do szukania pozytywnych rezultatów na obojętnie jakim obszarze, na przykład, w stosunkach z Rosją. Niezakończony konflikt w Czeczeni, czy wewnętrzny proces polityczny w Rosji dają unijnym instytutom, europejskim intelektualistom i politykom możliwość pokazania jak ważna jest dla nich obrona demokratycznych zasad i praw człowieka. Stary Świat wydaje się nie być zmęczony krytykowaniem Rosji, przyzywając do zajęcia wobec niej jeszcze ostrzejszej pozycji, decydując się nawet na politykę sankcji. W stronę nowego modelu wzajemnych stosunków?
Na powyższym tle, w Unii podejmuje się próby rewizji podstawowych założeń relacji z Rosją. W grudniu 2003 roku Rada Europejska zarządała od Komisji Wspólnot Europejskich przygotowanie oceny unijnej polityki wobec Rosji oraz propozycji jak można ją polepszyć. Natomiast Rada Ministrów UE została poproszona o rozważenie propozycji Komisji i wydanie wniosków. Osobną pozycję zdecydował się także przedstawić Parlament Europejski.
W rezultacie powstały trzy dokumenty, zaaprobowane przez oficjalne organa Unii Europejskiej: raport komisji spraw zagranicznych, praw człowieka oraz wspólnej polityki zagranicznej i obronnej Parlamentu Europejskiego, komunikat Komisji Wspólnot Europejskich do Rady Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, oraz wnioski Rady Europejskiej dotyczące stosunków z Rosją.
Wyżej wymienione dokumenty jawnie różnią się od siebie pod względem charakteru. Parlament Europejski jednoznacznie negatywnie ocenił przebieg i wyniki wyborów do Dumy Państwowej, proces uregulowania konfliktu w Czeczenii i przestrzegania tam praw człowieka, sytuację niezależności środków masowego przekazu i nieprzestrzegania prawa, oraz pozycję Moskwy w konfliktach na Kaukazie i w Mołdawii. W raporcie podkreślono, iż „Czeczenia nie jest wyłącznie wewnętrzną sprawą Rosji, ponieważ naruszanie tam praw człowieka jawi się zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego”. Dodatkową uwagę poświęca się również sprzeciwowi Rosji wobec nie rozszerzenia PCA z 1994 roku na nowe państwa Europy Środkowo-Wschodniej wchodzące do Unii 1 maja 2004 roku, a także opóźnianiu przez rosyjski parlament ratyfikacji umów granicznych z Łotwą i Estonią. Na końcu europarlamentarzyści przyzwali do większej koordynacji działań zarówno ze strony indywidualnych państ, jak i ogólnoeuropejskich instytucji, nakierowanych na sprawy rosyjskie. Dokument Komisji zawiera mniej emocjonalne oceny wewnętrznych procesów Rosji i jej relacji z UE. W szczególności Komisja kładzie nacisk na potrzebę kontynuacji rozmów w sprawie stworzenia czterech wspólnych obszarów. Następnie w komunikacie także udzielona jest uwaga ostatnim wyborom parlamentarnym wraz z ich oceną OBWE i Rady Europy, a także wyrażone zostało zaniepokojenie sytuacją przestrzegania praw człowieka w Republice Czeczeńskiej. Komisja zaproponowała ostrzejszą i mniej kompromisową politykę w rozmowach z Rosją dla ochrony podstawowych unijnych interesów. Chodzi o ratyfikację przez Rosję Protokołu z Kioto, problemy bezpieczeństwa atomowego i warunki bezpieczeństwa na morzu, umowy o readmisji zawarte między Rosją a państwami UE, warunki dostaw pomoc humanitarnych, porozumienia z Łotwą i Estonią w sprawie granic, rozszerzenie Porozumienia o partnerstwie i współpracy z 1994 roku na nowe państwa UE, opłaty za przeloty samolotów europejskich lini lotniczych nad Syberią, współpracę w kosmosie, reformę rosyjskiego systemu energetycznego i protekcjonistyczne metody rządu rosyjskiego. Komisja postanowiła także zwiększyć koordynację poszczególnych polityk państw członkowskich i unijnych instytucji wobec Rosji.
Komisja zarekomendowała także Radzie Unii Europejskiej odejście od praktyki „wielkich, politycznych deklaracji” i przejść w stronę konkretnych ustaleń opartych na kalendarzu działań. Eurourzędnicy zwrócili także uwagę, iż polityka Rosji przeczy podstawowym warunkom współpracy, oraz uniwersalnym i europejskim wartościam. Nowym pomysłem stała się propozycja przygotowania spisu pozycji (lub też „czerwonych linii”), za które Unia Europejska nie będzie skłonna nigdy ustąpić, a także zaprezentowanie wspólnego „planu działania” (Action Plan) dla Rosji i Unii w sprawie wdrożenia w życie idei czterech wspólnych obszarów. Jednakże ostatnie słowo należało do Rady Unii Europejskiej, której ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich zebrali się w Brukseli 23 lutego 2004 roku. We wnioskach Rady zawarto postanowienie o budowie „mocnego i strategicznego partnerstwa z Rosją na zasadzie równych praw i obowiązków, wzajemnego zaufania, otwartym i szczerym dialogu”. Stwierdzono także, iż Unii Europejskiej zależy na „otwartej, stabilnej i demokratycznej Rosji”.
Rada dodała także, iż Unia jest gotowa dyskutować nad wszelkimi kwestiami związanymi ze swoim powiększeniem, które budzą w Rosji wątpliwości i zastrzeżenia, lecz nie chce łączyć tego z problemem rozszerzenia Protokołu o partnerstwie i współpracy na nowe państwa członkowskie. Podkreślono także potrzebę wyraźniejszej identyfikacji i sformułowania unijnych interesów, celów oraz priorytetów w dialogu z Rosją.
Podsumowując, wszystkie trzy dokumenty wyrażają: ogólne niezadowolenie ze stosunków UE-Rosja, krytyczną ocenę możliwości Unii w prowadzeniu wspólnej i skoordynowanej polityki wobec Rosji, potrzebę kontynuacji kursu integracji z Rosją poprzez długoterminowe, wspólne projekty, takie jak budowa czterech wspólnych obszarów.
W odróżnieniu do wcześniejszych oficjalnych stanowisk, powyższe dokumenty wzywają Unię Europejską do budowy relacji z Rosją na bazie większego racjonalizmu i przede wszystkim ochronie własnych podstawowych interesów. Do niedawna, unijne instytucje nigdy tak wyraźnie nie zwracały uwagi na interes Unii jako podstawy do prowadzenia dalszych rokowań z Rosją. Przeciwnie, Unia zawsze kładła nacisk na wspólne interesy, istniejące pomiędzy nią a Federacją Rosyjską. Innymi słowy, nowe unijne podejście zawiera w sobie więcej złożoności. Z jednej strony, niezadowoleniu towarzyszy pragnienie nie zamrożenia, lecz polepszenia i dalszego rozwoju wzajemnych stosunków. Z drugiej – Unia pokazała już gotowość zmniejszenia znaczenia owych relacji, a w przypadku rozwoju wydarzeń wbrew europejskiemu scenariuszu – pójście w stronę dyplomatycznego konfliktu.
Stanowczy ton trzech unijnych dokumentów wydaje się być, w pewien sposób, częścią negocjacyjnej strategii Unii wobec Rosji. Dyskusja nad tak ważnymi kwestiami, jak ratyfikacja przez Rosję Protokołu z Kioto, jej wejście do WTO, czy rozrzeszenie PCA na nowych członków UE prowokuje obie strony do ostrzejszych wypowiedzi. Jednakże, znikoma liczba przyjętych dokumentów, a także sama treść wskazuje na możliwość pojawienia się nowej unijnej polityki wobec Rosji. Na jakich głównych założeniach może być taka polityka zbudowana? Unia Europejska nadal potrzymuje ideę europeizacji Rosji, czyli wspieranie takiego modelu relacji, w którym Rosja będzie akceptowała podstawowe europejskie zasady i wartości. Dlatego też europarlamentarzyści odrzucają pomysł budowy stosunków z Rosją na zasadzie czysto ekonomicznych relacji, tak jak wygląda to w przypadku z Chinami.
Tymczasem, już w tej chwili podejście takie spotyka się z jawną sprzecznością ze strony nowej unijnej polityki polegającej na obronie własnych, europejskich interesów. W Europie szybko zanika idea, nie tak popularna, lecz pojawiająca się wcześniej w umysłach europejczyków, że integracja Rosji z Europą jest możliwa, że Rosja mogłaby stać się częścią wspólnoty narodów dzielących te same zasady i wartości. Na fundamencie wspólnych wartości można budować także wspólne interesy. Jeśli wartości są różne, wtedy i wspólnota interesów staje się słabsza, co można obecnie zaobserwować. Obecnie wzrasta także przeświadczenie, że Rosja z założenia nie może zintegrować się z Europą i na zawsze pozostanie partnerem, bądź rywalem na zewnątrz europejskiej wspólnoty. Po części także Rosja wspiera takie podejście, rządając wolnej ręki w polityce wewnętrznej i zewnętrznej, sama definiując swoje interesy w Azji Centralnej, na Kaukazie i ograniczając Unię w swojej doktrynie zagranicznej tylko do roli partnera w sprawach bezpieczeństwa kontynentalnego. Od takiego podejścia bliższa droga do zasad tradycyjnej Realpolitik, niż do popularnej jeszcze dziesięć lat temu integracyjnej euforii.
Granica między państwami mogących wejść w proces europejskiej integracji przebiega, według wielu europejczyków, wzdłuż zachodniej granicy Federacji Rosyjskiej. Fakt ten pobudza Unię Europejską do działań, mających na celu rozwijanie alternatywnych projektów integracji zachodniego obszaru WNP i jednocześnie zmniejszanie wpływów Rosji na tym obszarze. Unia przestaje zwracać uwagę na rosyjskie interesy na Białorusi, Ukrainie i w Mołdawii. Prawdopodobnie, za kilka lat UE będzie jednoznacznie występować przeciwko rosyjskim projektom integracyjnym w zachodniej części WNP. Zmienia się także funkcja wspólnej granicy. Kurs na rozwój współpracy transgranicznej z Rosją powoli zmienia się na politykę zarządzania granicą (border management). Jeśli wcześniej podkreślano ważność integracyjnego efektu między ludźmi żyjącymi po różnych stronach granicy, to teraz granica znowu postrzegana jest jako dzieląca dwa światy linia, która funkcjonować będzie przez niewiadomo jeszcze jak długi okres.
Realizacja idei wprowadzenia bezwizowej kontroli granicznej między Rosją a UE, bez czego wspólny obszar gospodarczy pozostanie tylko pustą deklaracją, przesunięta została w nieokreśloną przyszłość. Zamiast tego, proponuje się usprawnienie i ułatwienie procedur przy wydawaniu wiz dla konkretnych kategorii obywatelii. Europejczycy ponownie inicjują także dyskusję nad potrzebą demarkacji ukraińsko-rosyjskiej strefy granicznej i ustanowienia tam ostrzejszych warunków przekraczania granicy. W ten sposób powstałby jeszcze jeden symboliczny mur pomiędzy Europą a Rosją.
Nowy stary model
Oceniając nowy model wzajemnych relacji UE z Rosją nie trudno zauważyć tą samą dwoistość, która pojawiała się na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. Unia deklaruje chęć budowy z Moskwą czegoś wspólnego. Aby to osiągnąć, Rosja w pierwszej kolejności musi zaakceptować europejskie wartości. W rzeczywistości, w szczególności kiedy sprawa dotyczy niezwykle ważnych dla europejczyków praktycznych kwestii, instytucje UE uważają Rosję za zewnętrznego partnera, którego interesy nie zawsze pokrywają się unijnymi. Targ, jaki zaczyna się toczyć między stronami, bardziej przypomina relacje Unii z nieeuropejskimi Chinami czy Japonią, niż z państwem, które jeszcze dziesięć lat temu zdecydowało się na ważny „europejski wybór”.
Tym samym Unia nie przestaje naciskać, iż PCA z 1994 roku ciągle stanowi kamień węgielny pod wzajemne stosunki i jego cele nadal są aktualne. Dokument ten, mający jasno wyrażony integracyjny charakter, został zbudowany na podstawie zasady o konieczności „przyjęcia przez Rosję podstawowych europejskich wartości”. I właśnie regularne odstępstwa Moskwy od tych wartości stanowią główne zarzuty ze strony Unii.
Taki rodzaj „partnerstwa” narażony jest na ciągłe kryzysy. W 2002 roku wynikł problem kaliningradzkiego tranzytu, w 2003 – wstąpienie Rosji do WTO, a w 2004 – rozszerzenie Porozumienia o partnerstwie i współpracy (PCA) na nowych członków UE. W przyszłości źródłem konfliktów może stać się dalszy los Białorusi, albo problem Naddniestrza. Przyczyna schizofrenicznych relacji rosyjsko-unijnych tkwi w tym, iż nikt nie chce otwarcie przyznać: na dzień dzisiejszy Rosja i UE reprezentują dwa różne polityczno-ekonomiczne systemy. Co więcej, także integracja pomiędzy nimi jest na razie niemożliwa, przynajmniej w najbliższej perspektywie. I jeśli nie ma szansy, nawet w długookresowej perspektywie, na wejście Rosji do Unii, to po co Moskwa ma przystosowywać do unijnych swoje polityczne i prawne standardy?
Czy jest życie po PCA?
Obiektywna analiza współczesnych stosunków Rosja-UE pokazuje, iż obu stronom brakuje strategicznej wizji przyszłości. Wszystkie nowe inicjatywy, czy to strefa wolnego handlu, czy dialog energetyczny, czy wspólny obszar gospodarzy jak i trzy pozostałe wspólne obszary między Rosją i UE, pozostają w ramach formalnego modelu integracji początków lat 90-tych, niejednokrotnie dowodząc swojej nieefektywności. Możliwe, iż nadszedł czas, aby przejść w stronę bardziej pragmatycznego modelu, przeglądając na nowo ideologiczne podstawy współpracy. Rosja mogła by odłożyć na bok ciągle powtarzane twierdzenie o swojej europejskiej tożsamości, o ile nie może być to sformalizowane wstąpieniem do UE. Unia ze swojej strony, mogła by odejść od doktryny europeizacji Rosji – podstawy unijnej polityki ostatnich lat. Jak pokazuje doświadczenie Stanów Zjednoczonych, demokracja i wolny rynek mogą spokojnie współegzystować, np. ze stosowaniem kary śmierci.
Zmiana paradygmatu – od integracji do współpracy w poszczególnych kwestiach – pozwoliła by oczyścić relacje z niepotrzebnej politycznej retoryki i bardziej skierować wzajemne stosunki na pragmatyczne rezultaty. Co prawda, w miejscu tym ukryte jest wielkie niebezpieczeństwo – wynaturzenie pragmatyzmu w stronę czysto utylitarnych relacji typu: „ty mnie, ja tobie”. Taki charakter wzajemnych stosunków będzie raczej przypominał poprzednią epokę i relacje ZSRR z europejskimi państwami. Importowanie radzieckiej ropy i gazu nie przeszkadzało Zachodniej Europie wraz ze Stanami Zjednoczonymi walczyć przeciwko Kremlowi na różnych frontach zimnej wojny. Jeśli przeniesiemy poprzedni model w realia XXI wieku, to otrzymamy mało optymistyczny obraz. Współczesne relacje międzynarodowe, bez względu na wszystkie przeciwności, zorientowane są na wzmocnienie konstruktywnej współzależności i uwalniają współpracę między państwami od widma braku rozwiązania. Wszak Europa nie jest w stanie szybko zamienić rosyjskie surowce obojętnie jakimi nowymi materiałami. Tym niemniej, Unia Europejska będzie się starać zmniejszyć swoją zależność od Rosji, rozwijając alternatywne źródła dostarczania węglowodorów. W praktyce będzie to oznaczało rezygnację z inwestycji w budowanie nowych obiektów rosyjskiej infrastruktury energetycznej, takich jak Północno-Europejski gazociąg, na który kontrakt podpisano w 2003 roku.
W politycznej sferze Unia będzie się starać zwiększyć swe wpływy w Azji Centralnej i w regionie Morza Kaspijskiego. Jej głównym dążeniem będzie swobodny dostęp tamtejszych surowców mineralnych na światowy rynek. Stany Zjednoczone, które z zasady z podejrzeniem patrzą na wszelką aktywność europejczyków w strategicznie ważnych regionach poza granicami Starego Świata, będą mimo to ich wspierać, o ile maksymalne zróżnicowanie źródeł surowców energetycznych odpowiada też amerykańskim interesom. Innych „głównych partnerów” Moskwa raczej nie znajdzie: jej terytorialne spory z Japonią raczej nie będą uregulowane w najbliższej perspektywie, a możliwości, i co ważniejsze – pragnienie Chin w uczestnictwie w olbrzymim projekcie modernizacji Rosji budzą ogromne wątpliwości Rosjan. Rzeczywiste spychanie Rosji na peryferie międzynarodowej polityki spowoduje jej zamknięcie w zapomnianym przez Boga północno-wschodnim regionie Eurazji. A to, z kolei, zwiększy poczucie mieszkania w oblężonej twierdzy, z wszystkimi płynącymi stąd politycznymi i ekonomicznymi konsekwencjami.
Istnieje także drugi scenariusz: rezygnacja z idei politycznej i prawnej integracji, lecz zachowanie ścisłego i konstruktywnego współdziałania. Koniecznym warunkiem jawi się w tym miejscu wejście Rosji do WTO. Wszak wiele złożonych problemów, zaciemniających horyzont współpracy Moskwy i Brukseli, można by rozwiązać, jeśliby strony kierowały się zasadami WTO. Pryncypia te wiele razy pomagały europejczykom osiągać kompromisy z Japonią czy USA, mimo, iż ich spory często przeradzały się w wojny handlowe. Obecna sytuacja przypomina zamknięte koło. Bezkompromisowa pozycja Unii nie pozwala zakończyć rokowań w sprawie wejścia Rosji do WTO. Dojście do kompromisu na tym obszarze, mogło by otworzyć drogę dla dalszego rozwoju współpracy. W każdym wariancie Rosja będzie musiała kontynuować liberalne reformy, otworzyć wiele sektorów gospodarki (sfery bankowości i ubezpieczeń), a także zbliżyć swe prawodawstwo do unijnego, przynajmniej w głównych aspektach.
Idea stworzenia czterech wspólnych obszarów, nawet zrodzona w ramach nie w pełni pracującego modelu stosunków, posiada ogromny praktyczny potencjał. Lecz udoskonalać i wprowadzać ją w życie nie powinni urzędnicy. Często nie są oni należycie przygotowani do wypełniania takich zadań, a zajmują się tymi sprawami z czystego obowiązku. Inicjatywa powinna wychodzić od kręgów biznesowych, których interes jest w tym oczywisty, a także od intelektualistów Rosji i państw europejskich. W przeciwnym razie ryzyko „przegadania” i nie rozwiązania powyższych kwestii, niezmiernie ważnych dla Rosji i UE ze strategicznego punktu widzenia, może być zbyt duże. Jako daleką perspektywę ułożenia stosunków można by przyjąć „model norweski”. Norwegia, Islandia i Liechtenstein, nie będące członkami UE, opierają swe relacje z Unią na Porozumieniu o Europejskim Obszarze Gospodarczym. Rosja mogła by być nagrodzona za przeprowadzenie niezbędnych reform możliwością utworzenia z UE czterech swobodnych obszarów przewozu towarów, usług, kapitału i ludzi. „Model norweski” przewiduje także ograniczony udział państwa – pozaunijnego partnera, w przygotowaniu aktów prawnych UE przed fazą projektów. Nie jest to jednak kwestia najbliższej przyszłości. Obecnie najbardziej aktualne wydaje się zadanie wspólnego przedyskutowania zarówno całego kompleksu nagromadzonych problemów, jak i perspektyw rosyjsko-unijnych stosunków.
Organy rosyjskiej i unijnej administracji trzeba uwolnić od zadania napisania agendy – planu działania. Strategię wzajemnych relacji powinno wypracować pozarządowe forum, na początku którego powinna pojawić się odkryta, czasem mało dyplomatyczna i szczera dyskusja. W rezultacie można by dostrzec nie tylko potencjalne źródła kryzysów, ale i wspólne zrozumienie przyszłości wzajemnych stosunków Rosji i UE. Następnie sformułowałby się mechanizm cywilizacyjnego lobbingu interesów, zmieniając obecny, działający tylko na wypadek pojawienia się kryzysu. Koniec europeizacji Rosji nie jest dla nikogo wygodny. Dla Rosji będzie to oznaczać wypchnięcie na peryferie światowej polityki i znaczne zmniejszenie szans na szczęśliwą modernizację. Dla Unii – faktyczny upadek wielkiego, europejskiego projektu, który bez naturalnego i stabilnego włączenia Rosji zawsze będzie wyglądać niekompletnym. [tłum. Jarosław Ćwiek-Karpowicz]
Timofiej Bordaczow, Arkady Moshes
Artykuł ukazał się w prestiżowym magazynie „Rossija w Globalnoj Politikie” (nr 2, marzec-kwiecień 2004 r.) poświęconym sprawom międzynarodowym, wydawanym po rosyjsku i angielsku.