WZORST LICZBY LUDNOŚCI A ROZWÓJ GOSPODARCZY (PAPUA NOWA GWINEA)
Wielu ludzi twierdzących, że świat jest przeludniony, jest w błędzie. W numerze milenijnym z 1 stycznia 2000r. New York Times wymienia “przeludnienie” jako “jeden z mitów dwudziestego wieku.”
Mit dotyczący przeludnienia był wykorzystywany przez rządy i organizacje takie jak International Planned Parenthood Federation IPPF [Międzynarodowa Federacja Planowanego Rodzicielstwa –przyp. tłum.] i United Nations Population Fund UNFPA [Fundusz Ludnościowy Organizacji Stanów Zjednoczonych - przyp. tłum.], aby móc uzasadnić prowadzone przez nie działania kontroli ludności w krajach rozwijających się. Na przykład 11 lipca tego roku z okazji obchodów Światowego Dnia Ludnościowego, w jednej z gazet w Papui Nowej Gwinei ukazał się kilkustronicowy artykuł propagandowy, zachwalający nowy program UNFPA, opiewający na sumę kilku milionów dolarów, przeznaczony dla Papuańczyków, którego celem jest, jak podała gazeta, “zmniejszenie ubóstwa, poprawa zdrowia reprodukcyjnego i podniesienie jakości życia”.
Program UNFPA dla Papuy Nowej Gwinei zakłada osiągnięcie tych celów poprzez szersze udostępnienie antykoncepcji, modyfikację programów edukacyjnych w szkołach wprowadzając do nich zagadnienia “rozwoju” i “bezpiecznego seksu”. Programy te zostaną wdrożone na drodze “kształcenia rówieśniczego”, które ma polegać na tym, że władze szkolne wybiorą spośród uczniów liderów, którzy zostaną poddani indoktrynacji UNFPA, a następnie będą prowadzili sesje dyskusyjne ze swoimi kolegami. Wiadomo, że ten sposób kształcenia jest doskonałym narzędziem w zwalczaniu tradycyjnych wartości jak to udokumentował William K. Kilpatrick w swojej książce pt. “Why Johnny Can't Tell Right from Wrong” [Dlaczego Jaś nie potrafi odróżnić co jest dobre a co złe” – przyp. tłum].
Z przykrością należy stwierdzić, że ten atak autorstwa UNFPA wymierzony przeciwko moralności papuańskich dzieci, jest w znacznej części finansowany przez australijską organizację pomocy AUSAID. Ze źródeł publicznej opieki zdrowotnej Papuy Nowej Gwinei dowiedziałem się, że rząd zezwala UNFPA na wydanie ogromnych sum na systematyczne niszczenie wartości moralnych papuańskich dzieci, podczas gdy są w kraju szpitale, które nie są w stanie zapewnić świadczenia podstawowych usług medycznych ze względu na brak środków finansowych. W przeciwieństwie do rządu australijskiego, który w tak znacznym stopniu dofinansowuje UNFPA, administracja Busha ogłosiła ostatnio, że wstrzymuje dotację wysokości 34 milionów dolarów jaką przydzieliła UNFPA, ponieważ stwierdzono, że organizacja ta sprzeniewierza fundusze przekazując je agencjom chińskim zaangażowanym w programy sterylizacji i aborcji.
Przyczyny zacofania gospodarczego
Ubóstwo i zacofanie gospodarcze nie mają bezpośredniego związku ze wzrostem liczby ludności. Przyczyny zacofania gospodarczego mogą być zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne. Do przyczyn wewnętrznych można zaliczyć słabą administrację państwową i gospodarczą, rozpowszechnienie się korupcji, zbyt duży budżet wojskowy przy równocześnie małych wydatkach na opiekę zdrowotną, edukację, bratobójcze wojny, niedoskonałe rynki, wolność przedsiębiorczości błędnie rozumianą jako prawo do czerpania niczym nieograniczonych zysków, naruszanie zasady subsydiarności, czynniki historyczno-kulturowe, które narzucają pewne zachowania hamujące integralny rozwój.
Jeśli chodzi o czynniki zewnętrzne, to kraje mniej rozwinięte mogą stać się ofiarami niesprawiedliwego rozdziału światowych zasobów, a także uzgodnień w zakresie handlu i finansowania międzynarodowego, które mogą działać ze szkodą dla nich. Ponadto, ze względu na brak solidarności między narodami, często te mniej rozwinięte obciąża się zbyt wysokim długiem zagranicznym, co z kolei powoduje, że nie stać ich na zapewnienie sobie lepszego dostępu do osiągnięć technologicznych, które pozwoliłoby im na dalszy rozwój. Problemy tego rodzaju można jedynie wyeliminować za pośrednictwem sprawiedliwości społecznej, która stanowi podstawowy warunek na zaistnienie integralnego rozwoju.
Liczba ludności a rozwój
Mit “przeludnienia” ma długą historię i sięga do czasów starożytnej Grecji. Opis jego współczesnej odmiany można znaleźć w eseju anglikańskiego duchownego Thomasa Malthusa z 1798r. pt. “The Principle of Population” [“Prawo ludności”- przyp. tłum.]. Nie będąc świadomym dokonującej się rewolucji agrarnej i przemysłowej, Malthus stwierdził, że Wielka Brytania licząca 10 milionów obywateli jest niebezpiecznie przeludniona. Uważał, że w najbliższej przyszłości produkcja żywności nie będzie nadążała za wzrostem liczby ludności, w związku z czym epidemie, wojny i klęski głodowe są konieczne do zahamowania wzrostu ludności i przywrócenia społeczeństwa w stan równowagi tzw. “nośności” planety.
Idee Malthusa na trwałe zakorzeniły się w kulturze dwudziestego wieku, ale od lat 60-tych myśl ekonomiczna zaczęła stopniowo zmieniać swoje stanowisko i postrzegać wzrost liczby ludności jako czynnik mający długotrwały pozytywny wpływ na rozwój. Zwolennicy tego podejścia znani są jako rewizjoniści.
Głównym orędownikiem rewizjonistycznego podejścia do związku między liczbą ludności a rozwojem jest demograf ekonomiczny prof. Colin Clark, który uważany jest za twórcę pojęcia produktu krajowego brutto (PKB). Podkreślając pozytywną rolę jaką odgrywa wzrost liczby ludności w procesie rozwoju, Clark dokonał porównań statystycznych w ramach i pomiędzy krajami rozwijającymi się, aby wykazać dodatni związek między wskaźnikiem przyrostu naturalnego a stopą wzrostu produktu na mieszkańca. Kiedy zmarł w 1989r., London Times wyraził uznanie dla dokonań Clarka stwierdzając, iż “były dziełem niezależnego umysłu, który poświęcił swoje życie zbieraniu i przedstawianiu miarodajnych faktów [...] Nigdy nie dopuszczał do myśli pesymistycznych wizji związanych ze wzrostem liczby ludności, a na międzynarodowym sympozjum w 1963r., na którym obecnych było wiele autorytetów, zasługi Clarka w zgłębianiu tego tematu spotkały się z ogromnym entuzjazmem, choć później krytycy przyjęli jego poglądy jako punkt wyjścia do prowadzenia zażartej dyskusji na ten temat”.
Innym pionierem w zakresie myśli rewizjonistycznej był lord Peter Bauer z London School of Economics. W tym roku został uhonorowany Milton Friedman za “rozwój wolności” , ale niestety zmarł nagle w wieku 85 lat i nie odebrał nagrody. Uważał, że obawy przed wzrostem liczby ludności są wyrazem protekcjonalizmu, głoszącego, że biedni nie są w stanie odpowiedzialnie decydować o wielkości swoich rodzin. Twierdził, że tzw. “eksplozję demograficzną” dwudziestego wieku “należy traktować jako błogosławieństwo a nie katastrofę, ponieważ wynika ze spadku umieralności, co jest prima facie największym dokonaniem w zakresie budowania dobra społecznego.” Argumentując brak współzależności między wzrostem liczby ludności a biedą, Bauer podał przykład świata zachodniego, gdzie od połowy XVIII wieku liczba mieszkańców wzrosła czterokrotnie podczas gdy rzeczywisty dochód na osobą wzrósł jeszcze bardziej.
Najbardziej gruntowne badania nad związkiem między wzrostem liczby ludności a rozwojem zostały przeprowadzone przez National Academy of Sciences (NAS) w Stanach Zjednoczonych w 1986r.
W końcowy raporcie zatytułowanym “Wzrost liczby ludności a rozwój gospodarczy” NAS [amerykańska Państwowa Akademia Nauk – przyp. tłum.] zmieniła poglądy i opowiedziała się za stanowiskiem rewizjonistycznym, jeśli chodzi o kwestię zależności między liczbą ludności a rozwojem. Na końcu czytamy, że nieporozumieniem jest jednakowe traktowanie ubóstwa, zanieczyszczenia środowiska i wzrostu liczby ludności. Według NAS stwierdzenie, że wzrost liczby ludności prowadzi do wyczerpania zasobów jest błędne, natomiast problemy środowiskowe mogą zostać rozwiązane poprzez odpowiednie polityki rządów mające na celu naprawienie funkcjonowania rynku.
Niezależny Raport Badań nad Ludnością i Rozwojem (IIRPD,) którego wykonanie zlecił rząd Australii w 1994r, uznaje autorytatywny status raportu NAS z 1986r. Raport IIRPD potwierdził rewizjonistyczny pogląd, że z czasem można zauważyć istnienie pozytywnej zależności między wzrostem liczby ludności a trwałym rozwojem. W kwestii wzrostu liczby ludności i zapewnienia żywności w Podsumowaniu IIRPD stwierdza “ eksperci są ostrożnymi optymistami i uważają, że zapewnienie właściwego wyżywienie dla 9 -12 miliardów ludzi będzie możliwe”. Warto zauważyć, że Amartya Sen, zdobywca nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 1998r., przekonująco dowodził, iż klęski głodu w trzecim świecie nie są spowodowane brakiem żywności, ale są wynikiem nieudolnego działania instytucji rządzących. Posłużył się przykładem Bangladeszu gdzie, jak wykazał klęska głodowa w 1974r. “miała miejsce w roku kiedy poziom dostępu do żywności na mieszkańca był najwyższy jaki zanotowano na przestrzeni lat 1971-1976.”
Jeśli chodzi o zależność między wzrostem liczby ludności a środowiskiem, w Podsumowaniu IIRPD stwierdza, że “Wpływ wzrostu liczby ludności na środowisko, nie jest jednoznacznie pozytywny czy negatywny”. Theodore Panayotou z Harvard Institute for International Development, który jest autorem Inquiry Background Paper nr 7 IIRPD, stwierdziwszy, że wzrost liczby ludności i rosnąca gęstość zaludnienia “nie prowadzą to wyczerpania zasobów i degradacji środowiska” dodał:
"Nie ma stałego ani bezpośredniego związku między liczbą ludności a środowiskiem, bowiem kształtuje go mobilność, dostęp do rynków, rozkład zamożności oraz polityki prowadzone przez rządzących. Jeśli te elementy sprzyjają szybkiemu i elastycznemu reagowaniu, można połączyć je ze wzrostem liczby ludności i nawet promować intensyfikację rolnictwa, industrializację i zmiany technologiczne osiągając punkt kulminacyjny w postaci zrównoważonego rozwoju”.
Najbardziej znamienne jest to, że IIRPD stwierdziła, że "w debatach okresu międzywojennego, poświęconych liczbie ludności najbardziej wpływową osobowością na wielu płaszczyznach” był profesor Simon, który zmarł nagle 8 lutego 1998r. w wieku 65 lat. W londyńskim wydaniu the Economist, z 21 lutego 1998r. poświęcił jednostronicowy artykuł pamięci Simona, w którym przypomniał, że czasopismo Fortune uznało go za jednego ze “150 największych umysłów lat 90-tych.”
Opierając się na dokonaniach Clarka i Bauera, Simon wskazał na ogromny materialny postęp jakiego dokonał człowiek na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci, pomimo pierwszego w dziejach tak dużego wzrostu liczby ludności. Uwzględniając wskaźniki dobrobytu takie jak współczynnik umieralności i analfabetyzmu, zdrowie, produkcyjność, ubóstwo, wielkość produkcji rolnej na mieszkańca, zasoby naturalne, zanieczyszczenie itd. profesor Simon powiedział: “prawie każda radykalna zmiana, i radykalny element składowy każdej takiej zmiany czy trendu gospodarczego czy społecznego, idą w dobrym kierunku, o ile oceniamy wszystko z rozsądnie długiej perspektywy czasowej”. Wskazał, że kluczowym czynnikiem w globalnym wzroście gospodarczym jest zdolność człowieka do tworzenia nowych idei i rozwój wiedzy. Uważał, że im więcej jest ludzi na ziemi, których można wyszkolić, by pomagali w rozwiązywaniu problemów gospodarczych i środowiskowych, tym szybciej odnotujemy wzrost gospodarczy i większe dziedzictwo zostawimy w spadku kolejnym pokoleniom.
Kolejnym naukowiec, który wskazał na “ludzki kapitał” jako ważny czynnik w procesie rozwoju gospodarczego jest profesor Gary Becker, który w 1992r. zdobył nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii. W swojej książce z 1997r. pt. “Economics of Life” [“Ekonomia życia” - przyp. tłum], profesor Becker mówi, że w krajach rozwijających się odżywianie znacznie się poprawiło w ostatnich dziesięcioleciach i że w skali światowej “żywność jest tańsza i dostępna w dużych ilościach pomimo mniejszej liczby hektarów oddanych pod uprawę na świecie.” Powiązał to z “ szybkim postępem technologicznym jaki dokonał się w rolnictwie i wydobyciu surowców energetycznych.” Zauważył, iż powodem, dla którego kraje rozwijające się odnotowały stosunkowo wysoki wzrost liczby ludności w ostatnich dziesięcioleciach jest fakt “że dzieci i dorośli żyją dużo dłużej niż kilkadziesiąt lat temu”, a następnie zadał retoryczne pytanie “jak można narzekać na wzrost liczby ludności wynikający z mniejszej liczby zgonów spowodowanych głodem i chorobami zakaźnymi?”
Obfitość stworzenia
W 2001 r. UN Population Division sporządził raport pt. “Monitorowanie liczby ludności świata 2001”, który dotyczył badania związku między wzrostem liczby ludności świata, rozwojem i środowiskiem. Raport we wstępie uznaje wpływ tzw. “szkoły Juliana Simona” podkreślając “pozytywne aspekty dużej i rosnącej liczby ludności” (str.1). W przeciwieństwie do maltuzjańskiej przepowiedni dnia sądnego, w Raport Narodów Zjednoczonych podaje, że:
* "Od 1900r. do 2000r., liczba ludności wzrosła od 1.6 miliarda do 6.1 miliarda ludzi. Podczas gdy liczba ludności świata zwiększyła się czterokrotnie, przyrost produktu krajowego brutto świata (PKB) [rzeczywista wartość wytworzonych dóbr i usług] wzrósł z 20 do 40 razy, co pozwala nie tylko sprostać czterokrotnemu wzrostowi ludności świata, ale zapewnić jej wyższy standard życia (Monitorowanie liczby ludności świata 2001, str.1)
* "Dwudziesty wiek był świadkiem ogromnego wzrostu liczby ludności świata [...], z czego 80-cio procentowy przyrost nastąpił po 1950r. Szybki wzrost był spowodowany drastycznym spadkiem umieralności, zwłaszcza w regionach mniej rozwiniętych. Średnia długość życia na tych obszarach wzrosła o ponad 20 lat w drugiej połowie wieku [...] W rezultacie po 1950r. liczba ludności świata wzrosła prawie dwu i półkrotnie.” (str. 10)
* "Ogromny wzrost światowej produkcji towarów i usług jaki zaistniał za sprawą zmian technologicznych, społecznych i gospodarczych pozwolił nie tylko utrzymać większą liczbę ludzi ale zapewnić im dużo wyższy poziom życia w całej dotychczasowej historii ludzkości ...” (str.12)
* "W ostatnich latach, poczynania zmierzające ku dalszemu rozwojowi, odeszły od tradycyjnego postrzegania go w kategorii ilości dochodów na mieszkańca, ale kładą większy nacisk na polepszenie stanu zdrowia, edukacji i higieny jako wyznaczników rozwoju. Na przykład, wiele krajów o niskich dochodach osiągnęło poprawę jeśli chodzi o jakość i długość życia [...]” (str.12)
* "Światowa produkcja rolna wzrosła szybciej niż liczba ludności, a ceny realne żywności spadły [...] W latach 1961-1998 ilość żywności na mieszkańca do bezpośredniego spożycia wzrosła o 24 procenty i obecnie wytwarza się jej na tyle dużo, by móc wyżywić każdego mieszkańca ziemi” (str. 16)
* "Na początku lat 40-tych i 50-tych, wiele osób obawiało się, że wkrótce dojdzie do wyczerpania nieodnawialnych zasobów mineralnych i paliwowych [...] na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci odkryto nowe rezerwy, co prowadzi do paradoksu, bowiem wraz ze wzrostem konsumpcji surowców mineralnych, okazuje się, że nie wyczerpano szacowanej ilości złóż. Nowe odkrycia rezerw, innowacje w górnictwie i technologii obróbki pozwoliły poszerzyć bazę zasobów użytkowych, a zatem złoża rud i surowców energetycznych, które wcześniej nie miały wartości energetycznej stają się zasobami wartościowymi [...] W latach 90-tych wiele zasobów naturalnych było dostępnych w dużych ilościach, a ich ceny spadły do poziomu nie notowanego na przestrzeni ostatnich 20-tu lat, pomimo wzrastającego spożycia” (str.34)
Powyższa obserwacja dotycząca zwiększającej się ilości zasobów przypadających na jednego mieszkańca na świecie, choć dla niektórych może się wydać niedorzeczna, jest tak naprawdę znana od dawna. Na przykład, papież Jan XXIII w swojej znanej encyklice poświęconej sprawiedliwości społecznej zatytułowanej “Mater et Magistra” (1961) napisał: “Prawdę mówiąc, biorąc pod uwagę stosunek liczby ludności do zasobów w skali światowej, ani obecnie, ani w najbliższej przyszłości, nie można na tej podstawie przewidzieć poważnych trudności” (pkt. 188). Papież dodał, że Bóg “ w swej dobroci i mądrości wyposażył przyrodę w prawie niewyczerpywalną zdolność produkcyjną” i “obdarzył człowieka tak przenikliwym rozumem, że przy użyciu odpowiednich środków, potrafi on wykorzystać płody ziemi na zaspokojenie swych życiowych potrzeb” (pkt.189)
Spadek dzietności
Świat stoi przed realnym kryzysem demograficznym z uwagi na spadający wskaźnik dzietności i szybko starzejące się społeczeństwa krajów rozwiniętych. ONZ przewiduje, że nie ma europejskiego kraju, który w ciągu najbliższych 50 lat wraz z Japonią nie doświadczy starzenia się i spadku liczby ludności. W 2000r. Population Division of the Department of Economic and Social Affairs of the UN (DESA) [Wydział Ludnościowy Departamentu Spraw Ekonomicznych i Społecznych ONZ- przyp. tłum.] opublikował raport pt. “Migracje zastępujące – rozwiązanie problemu dla malejących i starzejących się społeczeństw?” Autorzy raportu ustalili, że “liczba ludności najbardziej rozwiniętych krajów spadnie i społeczeństwa te zestarzeją się w wyniku niskiego wskaźnika dzietności i zwiększonej długowieczności” oraz że “spadek liczby ludności w tych krajach, bez migracji zastępujących, jest nie do uniknięcia”.
Chris Richardson z instytutu Access Economics, piszący dla Australian Business Review Weekly skomentował gospodarcze skutki tychże trendów: “Jednym z powodów, dla których Unia Europejska nigdy nie będzie mogła poważnie zagrozić Stanom Zjednoczonym jeśli chodzi o światowe przywództwo gospodarcze jest fakt, że tendencje demograficzne są korzystniejsze dla rynku Stanów Zjednoczonych a nie Europy. Japonia również stoi przed dużym wyzwaniem demograficznym, szacuje się, bowiem, że za 50 lat liczba ludności w tym kraju będzie o 18% mniejsza niż obecnie.”
Historia pokazuje, że spadek liczby ludności to zjawisko negatywne. Niszczy twórczość kulturową i powoduje, że stopa wzrostu popytu na towary i usługi spada, co z kolei zmniejsza możliwości gospodarcze. Spadek demograficzny obciąża młodych ludzi, którzy będą musieli utrzymywać coraz większą rzeszę osób starszych. Powodując większy nacisk na fundusze emerytalne, spadek demograficzny w krajach rozwiniętych zagrozi ogólnokrajowym, finansowanym z podatków, repartycyjnym systemom wypłacania emerytur. Do dziś na zachodzie panowało przekonanie, że składki emerytalne jakie płaci pokolenie wyżu demograficznego pokryje ich koszty życia kiedy przejdą na emeryturę. Jednak przykład Japonii i państw zachodnich pokazuje, że nie można zagwarantować, ze składki te wystarczą, by zapewnić odpowiednie zabezpieczenie.
Przywiązanie do podstawowych wartości
Na spadek demograficzny, który obecnie dosięga wiele krajów i rejonów świata złożyło się kilka czynników. Wśród nich można wymienić utratę podstawowych wartości, które są podporą trwałego małżeństwa i stabilnego życia rodzinnego. Są to wartości, które kraje rozwijające się jak Papua Nowa Gwinea muszą szczególnie pielęgnować, jeśli chcą osiągnąć integralny rozwój. Programy jak ten, wdrażany przez UNFPA w Papui Nowej Gwinei, zniszczą te wartości, a tym samym osłabią proces rozwoju.
Rząd Papui Nowej Gwinei musi przyjąć taką politykę gospodarczą i społeczną, która jest przyjazna dla rodziny czyli wspiera małżeństwa, które decydują się mieć stosunkowo dużo dzieci, uznając tym samym macierzyństwo za zawód nierówny żadnemu innemu. Ponadto należy podkreślać tę prawdę, że rodzina oparta na małżeństwie stanowi podstawę dla rozwoju społeczeństwa i że dzieci to nasz najcenniejszy zasób naturalny.
Przypisy:
The London Times, 5 września 1989r.
The Economist, 4 maja, 2002r.
Podsumowanie IIRPD, str. 2. . Amartya Sen, Rozwój i wolność, Anchor Books, Nowy Jork, 2000r., str. 165 IIRPD, str. 3 Theodore Panayotou, Raport IIRPD, Inquiry Background Paper nr 7, Wzrost liczby ludności a środowisko, str. 40.
Julian Simon, The State of Humanity, Blackwell Publishers, Massachuseetts, 1995r., str. 7
Julian Simon, The Ultimate Resource: Revised Edition, 1996r., Princeton University Press.
Professor Gary Becker, The Economics of Life, McGraw-Hill, New York, 1997r., str. 288.
Komunikat prasowy Wydziału Ludnościowego ONZ (Dev/2234 Pop/735, 17 marca 2000r.)
Chris Richardson, Population Policy or Perish, Australian Business Review Weekly, 7-13 lutego, 2002r.
Eamonn Keane