Debata o sytuacji na Białorusi w Parlamencie Europejskim z 14 września 2004

De Palacio, Wiceprzewodnicząca Komisji. Panie Przewodniczący, Szanowni Państwo, to smutne, że tak niewiele zmienia się przez ostatnie lata w debatach o stanie demokracji w Białorusi, które prowadzimy na forum naszego Parlamentu. Tym niemniej, chciałabym skorzystać z okazji by przedstawić podsumowanie naszych wzajemnych stosunków i podzielić się kilkoma refleksami na temat poprawy tych stosunków w przyszłości, w ramach europejskiej polityki dobrosąsiedzkiej.

Chciałabym krótko przypomnieć, że po uzyskaniu niepodległości w roku 1991, stosunki dwustronne z Białorusią rozwijały się w sposób zadowalający zmierzając w kierunku przyjęcia układu o stowarzyszeniu i współpracy oraz tymczasowej umowy handlowej. Jednakże negocjacje te zostały sparaliżowane na skutek pogorszenia się wewnętrznej sytuacji politycznej na Białorusi w 1996 roku i od tamtego czasu niestety nie posunęły się ani o krok naprzód.

Od 2002 roku Unia Europejska na różne sposoby usiłuje ponownie podjąć tę sprawę, spróbować wyjść z impasu, prowadząc politykę bazującą na wybranych punktach odniesienia, której celem jest po prostu stopniowe polepszanie stosunków politycznych z tym krajem.

Jak na razie, jednakowoż, nieprzerwane wysiłki ze strony Unii, prowadzone rozmowy, nie dały żadnego konkretnego rezultatu. Pomimo tego Unia wciąż jest gotowa czynić dalsze kroki, pod warunkiem jakiegokolwiek ruchu ze strony władz wspomnianego kraju.
Należałoby również przypomnieć, że po ostatnim rozszerzeniu, Białoruś stała się naszym bezpośrednim sąsiadem, z którym mamy wspólną granicę, w związku z czym nasze zainteresowanie tym, by był to kraj demokratyczny, stabilny i dobrze prosperujący gwałtownie rośnie.
Jesteśmy przekonani, że bliskość naszych krajów powinna i może, w długoterminowej perspektywie, wyrażać się w formie ścisłej współpracy i wymiany w dziedzinach stanowiących wspólny obszar zainteresowań, takich jak handel, wymiar sprawiedliwości, sprawy wewnętrzne, transport, energia, środowisko naturalne. To wszystko wymaga jednak fundamentalnych reform politycznych, jakie należałoby wprowadzić w tym kraju.
Po raz kolejny chciałabym stwierdzić, że Unia Europejska wyraża swoje głębokie zaniepokojenie ostatnim kierunkiem rozwoju sytuacji na Białorusi, który wskazuje na znaczne pogorszenie się poszanowania państwa prawa, demokracji, praw człowieka i zauważa, że polityka dotycząca niezależnych mediów – spośród których kilka zostało zamkniętych – jak również działania rządu i popierających go sił w stosunku do polityki opozycji oraz sytuacja niezależnych organizacji społecznych oraz instytucji szkolnictwa wyższego stają się coraz trudniejsze do przyjęcia. Wypada mi tu również przypomnieć, że z największym zainteresowaniem śledzimy rozwój debaty w Radzie Europy, tutaj w Strasburgu, dotyczącej osób zaginionych na Białorusi.

Na podstawie informacji przedstawionych przez europejskie konfederacje związkowe, Komisja rozpoczęła również dochodzenie dotyczące rzekomych naruszeń wolności zrzeszania się oraz prawa do sporów zbiorowych przewidzianego w ramach Regulaminu generalnego systemu preferencji. Na podstawie konkluzji z tego dochodzenia Unia powinna ponownie rozważyć przyszłe dopuszczenie Białorusi do korzyści z generalnego systemu preferencji.

Kluczowym elementem naszej polityki w odniesieniu do tego kraju jest wsparcie społeczeństwa obywatelskiego oraz procesu demokratyzacji. Jednakże w ostatnich latach władze białoruskie odmówiły zastosowania zwolnień podatkowych w odniesieniu do zobowiązań Unii Europejskiej, co znacznie utrudnia wdrożenie wspomnianej pomocy i w związku z tym jej wykorzystanie oraz dostęp do niej ze strony społeczeństwa białoruskiego.
Obecnie władze tego kraju przeprowadzają ścisłe kontrole projektów darmowej pomocy zewnętrznej, co pozwala im w praktyce odrzucić wszelką pomoc międzynarodową, która w ich rozumieniu narusza ich interesy grupowe.
Jak w takich okolicznościach możemy poprawić nasze stosunki z tym krajem? Opracowaliśmy europejską politykę sąsiedztwa w celu umacniania stosunków z naszymi sąsiadami, w tym z Białorusią. Żywimy przekonanie, że dzięki tej polityce będziemy mogli skonsolidować nasze wysiłki zorientowane na wspieranie rozwoju demokracji na Białorusi.
Chcę postawić sprawę jasno: jeśli zostaną przeprowadzone podstawowe reformy polityczne i gospodarcze i kiedy tylko to nastąpi, Białoruś będzie mogła w pełni uczestniczyć w europejskiej polityce sąsiedztwa ze wszystkimi korzyściami jakie się z tym wiążą. Jednakże w obecnych warunkach nie zostają spełnione nawet minimalne wymagania, w związku z czym nie możemy przystąpić do wdrażania zasad tej polityki w odniesieniu do Białorusi.
Pierwszym punktem przełomowym dla Białorusi będą wybory parlamentarne i referendum ogłoszone na październik. Unia zobowiązała się wspierać jesienne demokratyczne wybory parlamentarne we współpracy z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie i Radą Europy. Ale chcemy położyć nacisk na ramy prawne wyborów, jak również na wolność mediów oraz na środowisko, w jakim powinny być prowadzone kampanie różnych partii politycznych.

Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE ustanowiło misję obserwatorów wyborczych dla potrzeb sprawowania nadzoru nad wyborami parlamentarnymi. Unia będzie w niej uczestniczyć zapewniając wsparcie dla obserwatorów wyborów, a jednocześnie będziemy utrzymywać kontakt z siłami demokratycznymi. Tym niemniej, muszę zaznaczyć nasze poważne zaniepokojenie ogłoszonym referendum w sprawie zmiany konstytucji i zniesienia obowiązującego limitu kadencji prezydenckich. Przy różnych okazjach informowaliśmy władze białoruskie o konsekwencjach jakie dla naszych wzajemnych stosunków będzie miało przeprowadzenie wspomnianego referendum, o ile nie nastąpi zmiana okoliczności w jakich jest organizowane.
Wnioski Rady do Spraw Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych, które przyjęto wczoraj w odniesieniu do tej kwestii są jednoznaczne i oczywiste.
W tej sprawie Komisja chciałaby po raz kolejny przekazać społeczeństwu białoruskiemu jasne przesłanie, aby wiedziało, że Unia o nim nie zapomina. Jest sprawą dużej wagi aby obywatele białoruscy – szczególnie zaś ci, którzy walczą o wprowadzenie zmian demokratycznych – nie poczuli się opuszczeni. Obecnie, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, niezbędne jest kontynuowanie wsparcia dla społeczeństwa obywatelskiego i sił demokratycznych w tym kraju. I my zobowiązaliśmy się to robić.
Rozumiem, że uchwała Parlamentu wynika z podobnego zatroskania sytuacją panującą na Białorusi i jestem w sposób oczywisty zainteresowana opinią Zgromadzenia na temat obecnej ewolucji naszych stosunków oraz, przede wszystkim, chciałabym abyśmy zastanowili się nad tym w jaki sposób, w tak trudnej sytuacji, możemy zwiększyć nasze wsparcie i pomoc dla procesu demokratyzacji tego kraju, a więc nasze wsparcie i pomoc dla sił demokratycznych na Białorusi.

Klich (PPE-DE). Panie Przewodniczący! Pani Komisarz! Cieszy bardzo, że Komisja ma zrozumienie dla znaczenia sytuacji na Białorusi, a w szczególności dla znaczenia, dla wagi odbywającej się tam w tej chwili kampanii wyborczej i zbliżających się wyborów do parlamentu. Od ubiegłego tygodnia wybory te nabrały wszakże dodatkowego znaczenia ze względu na ogłoszenie równoległego referendum. Jest to oczywiście próba zakonserwowania dotychczasowych rządów autorytarnych, ale też wielka szansa, wielka szansa stojąca przed narodem białoruskim. Szansa na zmobilizowanie społeczeństwa białoruskiego i wyrażenie swojej własnej opinii na temat stanu przestrzegania praw człowieka i standardów demokratycznych na Białorusi. Jest to też wyzwanie dla naszej Wspólnej Polityki Zagranicznej.
Wydaje się, że w polityce zagranicznej naszej, polityce Unii Europejskiej, potrzeba więcej odwagi, potrzeba przeformułowania pewnych zadań i celów strategicznych. Utrzymanie niepodległej Białorusi bowiem leży w żywotnym interesie Unii Europejskiej, ale też niepodległość Białorusi będzie zawsze zagrożona, jeżeli będzie ona rządzona w sposób niedemokratyczny. Co więcej, tylko pozornie będzie to kraj stabilny, tylko pozornie będzie gwarantowała stabilność w Europie Wschodniej. Dyktatury upadają bowiem zazwyczaj z hukiem, rzadziej w sposób "aksamitny". Jeżeli nasza, tzn. Unii Europejskiej, nowa granica wschodnia ma być bezpieczna, to nie może być żelazną kurtyną, co więcej nie może być też parawanem, za którym wstydliwie skrywają się bogatsi i wolni. Nasza polityka zagraniczna w stosunku do Białorusi musi być znacznie bardziej aktywna, tzn. musi być inna niż dotychczas.

Było oczywiście rzeczą właściwą zamrożenie wszelkich programów wynikających z Umowy o partnerstwie i współpracy po 1996 roku. Jest rzeczą właściwą zaniechanie kontaktów z wysokimi funkcjonariuszami reżimu Łukaszenki, ale naszej polityce brakuje inicjatywy politycznej wobec samych Białorusinów. Cieszę się ogromnie, że Pani Komisarz przyznała, że zadaniem dla polityki Unii Europejskiej jest wspieranie społeczeństwa obywatelskiego, ale musimy wspólnie wypracować takie metody, które okażą się skuteczne.
Demokracja na Białorusi nie zrobi się sama, muszą ją ustanowić sami Białorusini, ale naszym zadaniem jest im pomóc, znacznie mniej wstydliwie niż do tej pory. Ta pomoc winna być adresowana do konkretnych środowisk społecznych i konkretnych grup politycznych. Do samorządów lokalnych, do organizacji pozarządowych, do szkół, do młodzieży. Jej zadaniem ma być wspieranie tych, którzy w tej chwili tworzą już zalążek społeczeństwa obywatelskiego i demokratycznej polityki. A zatem do opozycji demokratycznej, której zasługą jest to, że udało jej się w ostatnim czasie zintegrować w koalicji 5+. To są nasi przyjaciele. Oni mówią tym samym językiem, oni wyznają te same wartości, oni myślą tymi samymi kategoriami i oni wierzą w Europę. Mam nadzieję, że do nich należy też przyszłość i że kiedyś zasiądą w tej właśnie izbie.
Najkrócej, trzeba większej aktywności i większej finezji, tak żeby izolując niedemokratyczną władzę, nie izolować społeczeństwa. Izolując władzę, żeby wspierać poztywynie społeczeństwo białoruskie. Jeśli chodzi o strategię krótkoterminową to potrzebne są działania energiczne, te działania doraźne, o których wspomniała Pani Komisarz.

Po pierwsze, bardzo wnikliwie należy monitorować przebieg obecnej kampanii wyborczej i szybko reagować na wszelkie jej nieprawidłości, takie jak np. delegalizację Partii Pracy - co już się stało; na odmowę rejestracji wielu kandydatów; na niedopuszczenie przedstawicieli opozycji do komisji wyborczych. Te wybory i to referendum są tak ważne, że nasza grupa polityczna, Europejska Partia Ludowa, w rezolucji wnosi o wysłanie na Białoruś misji obserwacyjnej i sporządzenie raportu. Chcielibyśmy, aby ten raport powyborczy był równocześnie okazją do poważnej dyskusji na temat przyszłego kształtu polityki zagranicznej Unii w stosunku do Białorusi.
Wiersma (PES). Panie Przewodniczący, pragnę przede wszystkim powiedzieć, że całkowicie zgadzam się z analizą przedstawioną przez Komisarza. Mówimy o nowych sąsiadach, ale o starym problemie. Problemie, jaki istnieje już od 1996 r., kiedy jako Unia Europejska po raz pierwszy weszliśmy w konflikt z prezydentem Łukaszenką, czołową postacią Białorusi. Wybory parlamentarne wyznaczone na 17 października zbliżają się wielkimi krokami i dlatego tak ważne jest, abyśmy poświęcili uwagę sytuacji w tym kraju. Zapowiedziano też referendum w sprawie ewentualnej trzeciej kadencji prezydenckiej. Przez pięć lat występowałem jako przewodniczący delegacji tego Parlamentu w Białorusi. W przeszłości mieliśmy złe doświadczenia w związku z wyborami w tym kraju.

Parlamentarna trójka tego Parlamentu, Rady Europejskiej i OVSE dwukrotnie z dezaprobatą wyrażała się o wyborach na Białorusi i obawiam się, że tak będzie i tym razem. Ze wszystkich otrzymywanych przeze mnie informacji na temat zbliżających się wyborów wynika znów, że działania opozycji są utrudniane, kandydaci opozycyjni dyskredytowani, a na media, mimo zakazu, wywiera się naciski. Dlatego ważne jest, abyśmy teraz, miesiąc przed wyborami, dali jako Parlament Europejski sygnał określający nasze oczekiwania, w nadziei, że tym razem nie będziemy musieli wyrażać się o wyborach z dezaprobatą. Już wcześniej w tym roku próbowaliśmy tchnąć nowe życie w trzy instytucje parlamentarne , pozwalające na aktywność odpowiednio wcześnie przed wyborami na Białorusi. Zablokowana została przy tym przede wszystkim rola Parlamentu Europejskiego. Ja osobiście jestem w tym kraju mniej lub bardziej niechętnie widziany. Problem ten należy więc rozwiązać, nim w ogóle jako Parlament będziemy mogli wysłać delegację występującą w charakterze obserwatora wyborów. Chcemy, aby opozycja otrzymała przestrzeń, pozwalającą jej na prowadzenie kampanii we właściwy sposób. Chcemy także, aby kandydaci otrzymali swobodę działania. Stosowanie środków administracyjnych w celu pognębienia opozycji i średnich warstw społeczeństwa musi się skończyć. Musi się to wiązać z ogólną poprawą atmosfery, większą swobodą dla związków zawodowych i zapewnieniem swobód akademickich. Istnieją niezliczone przykłady manipulowania związkami zawodowymi i ich infiltracji. Placówki akademickie podejmujące próby niezależnej działalności są zamykane i likwidowane. Wstrzymano subsydia mające służyć rozwojowi swobód w tym kraju. Tylko wówczas, gdyby miała miejsce zmiana na lepsze dotycząca wszystkich wymienionych przeze mnie kwestii, mielibyśmy być może do czynienia z sytuacją, w której moglibyśmy powiedzieć po 17 października, że nareszcie nastąpiła poprawa, że Unia Europejska może w końcu uczynić bardziej otwartymi stosunki, które uległy ochłodzeniu po 1996 r. i rozwijać kontakty z tym krajem. Jak już powiedziałem, będzie to możliwe tylko pod warunkiem odwołania referendum.

Starania prezydenta Łukaszenki uważam za rodzaj konstytucyjnego zamachu stanu poprzez referendum, w związku z którym ludność bez wątpienia będzie znów manipulowana na wszelkie możliwe sposoby. Zagwarantowanie trzeciej kadencji byłoby krokiem na drodze do systemu, którego nie sposób określić inaczej, niż autorytarny, taki jak obowiązujący obecnie. Musimy dążyć do tego, by ten ostatni europejski dyktator, jak go zwykle nazywamy, przestał stać u sterów władzy i abyśmy dzięki temu mogli realizować naszą nową politykę dobrosąsiedzką z tym krajem. Mam nadzieję, że wybory będą krokiem w kierunku Europy, ale obawiam się, że okażą się raczej krokiem na drodze do jeszcze bardziej autorytarnego systemu. Podzielam pesymizm Komisarza w tej sprawie.
Malmström (ADLE). Panie Przewodniczący! Pani Komisarz! Białoruś nazywana jest często ostatnią dyktaturą Europy. Wydaje się, że żadnego wpływu nie wywarły na nią przełomowe wydarzenia ostatniej dekady, związane ze zburzeniem Muru Berlińskiego, rozpadem Związku Radzieckiego, demokratyzacją Europy Środkowej i Wschodniej oraz zjednoczeniem Europy.

Dyktator Łukaszenko desperacko trzyma się władzy, a teraz ogłosił referendum, które ma zapewnić mu przedłużenie mandatu na czas nieokreślony. Kolega Wiersma mówił o konstytucyjnym zamachu stanu – i to jest właściwe określenie tego, co się dzieje. Łukaszenko pragnie iść śladami innego dyktatora – Fidela Castro, choć czasy ich obu już minęły. Znając systematyczny i mało finezyjny system fałszowania wyborów, jaki wypracował reżim Łukaszenki, nie należy się spodziewać, by tak referendum, jak i wybory 17 października były choć w części uczciwe. Oznacza to, że Łukaszenko może pozostać przy władzy, a jego poddani popadną w jeszcze większą biedę i izolację.
To doprawdy wstyd, że my, Europejczycy, mamy za najbliższego sąsiada komunistyczną dyktaturę. Mimo niezliczonych prób wywarcia wpływu na reżim, metodą kija i marchewki, ponieśliśmy całkowitą porażkę. Próby współpracy z nim były i są daremne i bezowocne, a kraj przez to pozbawiony jest całkowicie wartości, których bronimy. Swoboda wypowiedzi ograniczona jest do minimum, opozycja i obrońcy praw człowieka są gnębieni i prześladowani. Uczestników pokojowych demonstracji aresztuje się, torturuje i skazuje na więzienie w procesach sądowych, które są czystą farsą. Białoruś jest jedynym europejskim krajem, w którym wykonuje się egzekucje na więźniach. Rozpowszechniony jest handel kobietami. Tysiące Białorusinek spotkać można na ulicach Europy. Wiele osób, które występowały przeciw reżimowi, w tajemniczych okolicznościach zaginęło.

Jednak Białoruś jest naszym sąsiadem i nie możemy pozostawić jej mieszkańców własnemu losowi. Tak jak wszyscy ludzie, mają oni prawo do wolności i demokracji. Dlatego – zgodnie z tym, co mówi Komisarz – musimy w Parlamencie, Radzie i Komisji szukać dróg gospodarczego, politycznego i moralnego wspierania odważnych osób i organizacji, które mimo wszystko istnieją i walczą o zasady państwa prawa, demokrację i godność ludzką. Należy zintensyfikować oficjalne naciski. Musimy domagać się, by obserwatorzy wyborów mogli nadzorować także to bezprawne referendum. Moja grupa pragnie, by parlament wysłał obserwatorów 17 października.
Dzięki naszym nowym krajom członkowskim zyskaliśmy nie tylko geograficzne zbliżenie do Białorusi, ale także wiedzę o niej i o jej historii. Ważne jest, byśmy potrafili ją wykorzystać i w sposób kreatywny znajdowali sposoby wspierania istniejących w tym kraju demokratycznych sił. Wielu ludzi widzi w Europie nadzieję na lepszą przyszłość, szansę i możliwość rozpoczęcia nowego życia. Jest oczywiste, że musimy dążyć do realizacji marzenia o tym, że pewnego dnia demokratyczna, otwarta i prowadząca rynkową gospodarkę Białoruś będzie mogła zostać członkiem Unii Europejskiej. (oklaski)

Schroedter (Verts/ALE). Panie Przewodniczący, Szanowna Pani Komisarz, Drogie Koleżanki, Drodzy Koledzy! Debata poświęcona Białorusi to czas, który ponownie przepełniony będzie bardziej zniechęceniem niż nadzieją. Jak to stwierdził już kolega Wiersma, już od długiego czasu nic nie zmienia się w tej kwestii.
Rozwój sytuacji w tym kraju obserwujemy od lat. Mimo to oznaką pewnej degrengolady jest fakt, że zjednoczonej Europie nie udało się zapobiec wykształceniu się na jej rubieżach ponurej dyktatury o charakterze na wskroś stalinowskim. Jest zupełnie inaczej niż to twierdził białoruski prezydent w zuniformizowanych krajowych stacjach telewizyjnych: jego władza nie zapewnia bezpieczeństwa, lecz jest dla społeczeństwa synonimem strachu i przerażenia. Rządzi, dopuszczając się morderstw na zlecenie, imając się takich metod przemocy, jak eliminacja opozycji, kryminalizacja działań organizacji społeczeństwa obywatelskiego, czy zakaz swobodnej wymiany poglądów. Można by podać jeszcze wiele innych przykładów tego typu. Państwo je znają. Bardzo trudno będzie odnaleźć temu krajowi drogę prowadzącą z powrotem ku demokracji. Tak też należy ocenić planowane referendum. W dniu wyborów parlamentarnych, czyli w dniu, który mógłby być nowym początkiem demokracji w tym kraju, Łukaszenko stawia pytanie dotyczące jego osoby, aby utrzymać swoją władzę, aby odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów społeczeństwa, czyli dlaczego jest coraz gorzej, skoro sąsiadom wiedzie się coraz lepiej, dlaczego Białorusini nie korzystają z sukcesów państw ościennych, dlaczego neguje się następstwa Czarnobyla, dlaczego sankcjonuje się akcje pomocy, dlaczego skreśla się profilaktykę zdrowotną i dlaczego naukowcy, którzy gromadzą fakty dotyczące koniecznej pomocy, wtrącani są do więzienia. Mimo upływu 18 lat od katastrofy w Czarnobylu, jej skutki nie zostały usunięte, a duże grupy społeczeństwa narażone są na radioaktywne skażenia.

Drogie Koleżanki i Koledzy, jeszcze raz pragnę wypowiedzieć się w sprawie ostatnich działań podjętych przez dyktatora Łukaszenkę, a mianowicie w sprawie zamknięcia Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego w Mińsku. Była to ostatnia szkoła wyższa propagująca wartości wolności i nauczająca o wartościach europejskich. Jej zamknięcie nastąpiło wbrew woli studentów i wbrew woli społeczeństwa. Z tego powodu nie wolno nam milczeć. Musimy protestować, gdyż jest to akcja, która skaże na banicję elity autentycznie proeuropejskie.
Unia Europejska, Szanowna Pani Komisarz, musi odpowiedzieć na zarzut, dlaczego nie zrobiła wystarczająco dużo – i w tym miejscu przyznaję rację pierwszemu rozmówcy – na rzecz wydostania Białorusi z czarnej dziury samoizolacji. Znamy przyczyny: nasze instrumenty są rzekomo niewystarczające. Ale i nowe instrumenty, jakie Państwo proponują w ramach polityki kształtowania stosunków z sąsiadami, zupełnie nie wystarczą do rozwiązania tego szczególnego problemu. Ignorują Państwo także propozycje Parlamentu Europejskiego zmierzające do realizacji tutaj specjalnych programów z wykorzystaniem innych metod finansowych oraz innych możliwości, niezbędnych do wdrożenia pilnych działań, jak np. rozwój społeczeństwa obywatelskiego i wzmocnienie pozycji wolnej prasy.
Ostatnie słowa chciałbym skierować do mojego przyjaciela, mojego najlepszego przyjaciela na Białorusi, Wiktora Gonczara, który – jak Państwo wszyscy wiedzą – jest jednym z tych, którzy padli ofiarą morderstwa na zlecenie. Uważam, że musimy podjąć aktywniejsze działania na rzecz ukarania morderców i bezwzględnego wyjaśnienie okoliczności jego śmierci. Powinniśmy również szerzyć jego wizję demokratycznej Białorusi, która pozwoli społeczeństwu białoruskiemu być aktywnym uczestnikiem postępu i dobrobytu Europy. (oklaski)

Maštálka (GUE/NGL). Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy, chciałbym podziękować Pani Komisarz za przedstawiony raport, choć w wielu punktach nie zgadzam się z nim. Już po raz kolejny uczestniczę w debacie poświęconej Białorusi, poprzednio jako członek Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy i muszę przyznać, że nigdy nie popadałem w rozpacz. Oczywiście, organy Unii Europejskiej mają prawo wypowiadania się na temat sytuacji i wydarzeń niezwykłych, czy nawet nadzwyczajnych. Jest więc naturalne, że szczególną uwagę poświęcają także Białorusi. Białoruś to państwo znajdujące się w specyficznej sytuacji. Jest jednym z najmłodszych państw Europy, z elitą polityczną bez doświadczeń związanych z własną państwowością. Jest krajem, którego granice administracyjne zmieniły się w granice państwowe, dzieląc rodziny, gospodarkę i kulturę. Takie państwo zasługuje nie tylko na szczególną uwagę, ale także na nadzwyczajną pomoc. Moim zdaniem jednym z najgorszych sposobów udzielania pomocy jest w tej sytuacji hiperkrytycyzm wobec władzy i całkowita, bez zastrzeżeń, orientacja na opozycję.
Nie chodzi przecież o to, by obalić rząd, ale by pomóc mieszkańcom danego kraju. Co wiemy o opozycji, którą - z całym szacunkiem - niektórzy z naszych kolegów starają się doprowadzić do władzy? Czy jej rządy nie będą gorsze niż obecne? A co wiemy o rzeczywistych pragnieniach społeczeństwa białoruskiego? Czy chce ono, by rządzili nim nacjonaliści? Czy chce polityki antyrosyjskiej? Czy też pragnie tylko więcej demokracji i dobrobytu we własnym kraju oraz jak najściślejszej współpracy z wielkim, szybko rozwijającym się sąsiadem? Tego, jak sądzę, nie wiemy. Jesteśmy zgromadzeniem, które w obecnym składzie dopiero zaczyna uświadamiać sobie swoje obowiązki i swoją odpowiedzialność. Najgorszym możliwym początkiem byłoby uleganie uprzedzeniom ideologicznym i osądzanie na podstawie tego, jak naszymi emocjami sterują media. Zasiadamy w ławach poselskich nie po to, by sądzić, nie dając drugiej stronie prawa do obrony. Nie zostaliśmy wybrani po to, by siać zamęt tylko dlatego, że ktoś nam się nie podoba, ponieważ w wiadomościach telewizyjnych, czy artykule wstępnym w gazecie przedstawiono go w czarnych barwach. Nie wybrano nas po to, by podburzać Europę. Jesteśmy tu po to, by stwarzać warunki wzajemnego zrozumienia, to znaczy – nie izolować, a prowadzić dialog. Co do tego zgadzam się z moim szacownym przyjacielem i kolegą, Bohdanem Klichem.

Popieram wniosek, by Parlament Europejski wysłał na Białoruś delegację składającą się z przedstawicieli wszystkich frakcji politycznych. Niech ona ustali, co myślą politycy, społeczeństwo i eksperci. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, jaka jest sytuacja na Białorusi i nie będziemy jej mierzyć podwójną miarą.
Wierzejski (IND/DEM). Panie Przewodniczący! Urzędujący prezydent Białorusi rozpisał równolegle z wyborami parlamentarnymi referendum konstytucyjne. Naród białoruski będzie wybierał swoich przedstawicieli w parlamencie i decydował o kształcie konstytucji. Pojawiają się liczne głosy na świecie podważające z góry uczciwość władz państwowych Białorusi i wynik wyborczy, który poznamy dopiero po 17 października. Z góry zakłada się, że złamane zostaną zasady demokracji. Uważam, że podważanie uczciwości wyborów i referendum przed głosowaniem jest również niezgodne z duchem demokracji.
My musimy i mamy do tego prawo przyglądać się sytuacji, ale nie ferować wyroki zawczasu. Ponadto mam wątpliwości, czy taka niedemokratyczna struktura, jaką według nas jest Unia Europejska i jej biurokratyczne instytucje, mają moralne prawo oceniać stopień demokracji i decyzje suwerennego narodu jako niedemokratyczne. Czy Unia Europejska jest kompetentna, by pouczać niepodległe państwa? Jest taka starożytna paremia "Medice curate ipsum" - lekarzu lecz się sam. Unia Europejska chce narzucić Traktat Konstytucyjny wolnym narodom. Nie są przy tym wymagane obligatoryjnie ogólnokrajowe referenda zatwierdzające. Gdzie tu więc demokracja? Najpierw więc, niech Parlament Europejski zapewni demokrację państwom europejskim i zagwarantuje im niepodległość, potem używa potępień i pouczeń wobec innych.

"Drzazgę w oku bliźniego dostrzegacie, a belki we własnym oku nie widzicie", faryzeusze i obłudnicy. To nie znaczy, że nie powinniśmy reagować na przypadki łamania praw człowieka gdziekolwiek na świecie mają one miejsce, ale nie od tego jest Parlament Europejski. To tak jakby Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki uchwalał rezolucję w sprawie demokracji we Francji czy w Niemczech, a np. Parlament Polski pouczał Parlament Europejski. Nie od tego jest Parlament Europejski. Niech więc nie przekracza swoich kompetencji. Demokracja polega na tym, że szanujemy suwerenne decyzje narodów niezależnie od tego, czy podobają nam się one, czy nie. Poczekajmy na wynik wyborczy na Białorusi i wówczas każdy z nas, każdy z posłów indywidualnie będzie mógł oceniać, ale nie ma takiego prawa Parlament Europejski jako taki!
Jesteśmy zatem przeciw wysyłaniu na Białoruś jakichkolwiek misji dyplomatycznych przez Parlament Europejski i sporządzaniu wspólnych raportów.
Szymański (UEN). Panie Przewodniczący! Panie i Panowie! Białoruś od 1 maja 2004 roku jest najbliższym sąsiadem Unii Europejskiej. Mimo tego najbliższego sąsiedztwa jest to kraj, w którym zamykane są uniwersytety i ostatnie wolne media. Mimo tego najbliższego sąsiedztwa jest to kraj, gdzie delegalizuje się partie polityczne tylko dlatego, że są opozycyjne, partie opozycji lewicowej i prawicowej, takie jak Partia Pracy i Białoruski Front Narodowy. Mimo wszystko, mimo tego sąsiedztwa nie mamy żadnej gwarancji, wbrew temu co tu powiedziano, aby proces referendalny i najbliższe wybory miały demokratyczny charakter.
To nie są uprzedzenia, to są fakty. To na Białorusi giną ludzie, którzy mają inne poglądy niż oficjalna władza. To na Białorusi zamyka się media. To na Białorusi demokratyczni kandydaci mają kłopoty z zarejestrowaniem w komisji wyborczej. To nie są uprzedzenia. Jeżeli ktoś nie widzi różnicy między białoruską opozycją a rządem, to niech zwróci uwagę na to, że to nie białoruska opozycja jest odpowiedzialna za znikanie osób. To nie białoruska opozycja zamyka wolne gazety. Jeżeli ktoś nie widzi tej różnicy, to powinien pojechać na Białoruś i się temu bliżej przyjrzeć.

Wszystkie te rzeczy dzieją się pod samym nosem Unii Europejskiej i dlatego Unia Europejska jest odpowiedzialna za ten aspekt swojej polityki wschodniej. Jeżeli Unia Europejska dzisiaj szuka swojej odrębnej tożsamości w polityce zagranicznej, szuka jej nie unikając konfliktu ze swoimi najbliższymi sojusznikami za Atlantykiem. Jeżeli polityka zagraniczna Unii Europejskiej ma być oparta na poszanowaniu praw podstawowych, to Białoruś jest jedną z najbardziej istotnych odpowiedzialności Unii Europejskiej dzisiaj. Jeżeli w tej sprawie nie będziemy działać to nasza wiarygodność w tym sporze o kształt polityki zagranicznej będzie słabła. Dlatego białoruska opozycja dzisiaj musi być pewna, że o niej pamiętamy, musi być absolutnie pewna, że ją wspieramy. Dlatego dzisiaj prezydent Łukaszenka, dzisiaj musi być pewien, że jego działania nie pozostaną bezkarne, dlatego dzisiaj białoruski naród musi być pewien, że jego aspiracje europejskie znajdą po naszej stronie kiedyś rzetelną odpowiedź.
Czarnecki, Ryszard (NI). Panie Przewodniczący! Pani Wiceprzewodnicząca Komisji. Unia Europejska zrezygnowała, niestety, z pojęcia "Wider Europe" - Poszerzającej się Europy w kontekście Europy Wschodniej. To pojęcie dziś odnosi się do Afryki Północnej. To Maghreb, Maszrek, a nie Białoruś czy Ukraina są priorytetami Unii. To źle. I dlatego ta przepaść pomiędzy Europą demokratyczną i zamożną a Europą Wschodnią może i będzie się pogłębiać. To źle dla nas - Unii Europejskiej - nie tylko dla nich. Sytuacja na Białorusi pogarsza się. To widać. Zamykane są gazety, partie polityczne, więzi się ludzi. Czy reakcją naszą - Unii - ma być odwrócenie się plecami? Czy mamy być jak Poncjusz Piłat, który umył ręce? Pamiętajmy, że 2000 lat temu skutek tego był fatalny.

Dlatego dzisiaj trzeba nie zmniejszać, Pani Przewodnicząca Komisji, ale zwiększać kontakty z Mińskiem, cały czas przypominając oczywiście o prawach człowieka i swobodach demokratycznych. Sytuacja na Białorusi staje się coraz poważniejsza. Prezydent Łukaszenka zapowiedział możliwość zniesienia kadencyjności urzędu prezydenta - być może chce być prezydentem dożywotnim? Ale właśnie tym bardziej nie wolno nam na nowej, wschodniej granicy Unii, na granicy Polski z Białorusią, także Polski z Ukrainą, tworzyć nowego Muru Berlińskiego. Białoruś nie leży na Marsie! Ona graniczy nami, z Unią. Nie pytajmy więc, komu bije dzwon, powtórzmy za Ernestem Hemigwayem "bije on Tobie", tobie Europo! Unia musi być aktywna względem Białorusi, nie możemy być tylko czytelnikami gazet. Stąd też należy poprzeć propozycję wysłania tam specjalnej delegacji obserwatorów, która będzie obserwować wyniki wyborów.
Uważam również, że należy zaprosić tutaj, do nas, do Parlamentu Europejskiego przedstawicieli opozycji demokratycznej z tamtego kraju. Bierność w tej sprawie, udawanie, że problem sam się rozwiąże jest - mówiąc językiem Talleyrand'a gorzej niż zbrodnią, jest błędem! Niech Unia Europejska nie będzie jak pewne plemię w Afryce, które uważa, że jak nie będzie mówić o problemie, o chorobie, nie będzie wymieniać jego nazwy to ten problem przestanie być aktualny. Unia, przeciwnie, musi mówić o Białorusi i to mówić konkretnie, Pani Przewodnicząca!

De Palacio, Wiceprzewodnicząca Komisji. Panie Przewodniczący, Szanowni Państwo Deputowani, rzeczywiście sytuacja na Białorusi nie wydaje się zadowalająca, a rezultaty starań mających na celu udzielenie pomocy społeczeństwu obywatelskiemu i wsparcie procesu demokratyzacji są niezwykle frustrujące. Należałoby podjąć próbę polepszenia funkcjonowania i poszerzenia możliwości naszego wsparcia, a tym samym zwiększyć siłę nacisku tych środków politycznych, jakie mogą zostać zastosowane w celu nadania większego rozmachu działaniom na rzecz demokratyzacji Białorusi. To bardzo przygnębiające, że z muru berlińskiego, który runął w całej Europie, pozostały jeszcze nietknięte odcinki na granicy Unii Europejskiej. Kilka takich fragmentów możemy dostrzec na Białorusi, a jeśli jednym z celów obecności i działalności Unii Europejskiej na arenie światowej jest wsparcie demokratyzacji i obrona praw człowieka, w sposób oczywisty ten cel i ta troska nabierają znacznie większej wagi, jeśli dotyczą naszego bezpośredniego sąsiada, czyli kraju, z którym graniczymy.
Chcę zaznaczyć, że jako Komisja nie możemy zgodzić się ze stwierdzeniem pana Ryszarda Czarneckiego, który orzekł, że zajmujemy się wyłącznie obszarem śródziemnomorskim, nie poświęcamy zaś uwagi Europie Wschodniej. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że zajęliśmy się Europą Wschodnią w sposób dość intensywny, do tego stopnia, że, między innymi, kilka miesięcy temu przeprowadziliśmy rozszerzenie Unii o osiem państw właśnie z Europy Wschodniej, a w ciągu trzech lat dołączą do nas dwa kolejne kraje wschodnioeuropejskie. Kiedy Maroko, Algieria, Tunezja i inne państwa śródziemnomorskie staną się członkami Unii Europejskiej, wówczas dopiero powiem, że przywiązujemy większą wagę do basenu Morza Śródziemnego, ale w obecnej chwili sytuacja wygląda nieco inaczej. Krajom leżącym nad Morzem Śródziemnym oferujemy jedynie korzyści płynące z polityki sąsiedztwa– w końcu to nasza południowa flanka – a jeśli przyjrzy się Pan danym demograficznym, to myślę, iż stanie się jasne, że chociaż mieszka pan w Polsce, to co dzieje się w basenie Morza Śródziemnego w sposób znaczący wpływa na Pańskie życie. Ponadto, skoro mieszka Pan w Polsce, to znaczy w Unii Europejskiej, sytuacja w basenie Morza Śródziemnego staje się również Pańskim problemem, a nie tylko problemem Włochów, Maltańczyków, Cypryjczyków, Hiszpanów, Portugalczyków czy Francuzów. Obszar śródziemnomorski to również Pański problem jako Polaka i jako mieszkańca Unii Europejskiej, proszę więc abyśmy nie mieszali wartości, celów i priorytetów.

Europa Wschodnia, podkreślam wyraz Europa – w końcu nie bez przyczyny nazywamy siebie Unią Europejską – należy również do naszych priorytetów. Tak bardzo uważamy ją za nasz priorytet, że udało nam się rozszerzyć, powiększyć i kontynuować ten proces aż do tej pory, a jeszcze nigdy nie mówiono o zamykaniu granic. Tak więc proszę abyśmy nabrali odpowiedniego podejścia do wszystkich spraw. Jeśli chodzi o przedstawione tu różne stanowiska, w pierwszym rzędzie chciałabym się odnieść do możliwości uczestnictwa w charakterze obserwatorów podczas najbliższego referendum oraz wyborów na Białorusi. Pragnę na początku zaznaczyć że rząd białoruski zaprosił do uczestnictwa w charakterze obserwatorów jedynie OBWE, konkretnie zaś Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka, nie wystosował zaś oficjalnego zaproszenia do tutejszego Parlamentu.
Unia Europejska jest gotowa podjąć współpracę z OBWE, którą zaproszono do przysłania obserwatorów wyłącznie na wybory parlamentarne, nie zaś na referendum, do uczestnictwa w którym obserwatorzy Organizacji również powinni byli, naszym zdaniem, zostać zaproszeni. Wydaje nam się niezwykle ważne, aby ten nadzór objął również referendum. Ponadto zamierzamy w dalszym ciągu czynić starania, aby zwiększyć liczbę obserwatorów oraz spowodować, by wśród nich znaleźli się również deputowani z Parlamentu Europejskiego. Trzeba pamiętać, że w chwili obecnej sytuacja wygląda inaczej i potrzebujemy zaproszenia by w tego rodzaju pracach uczestniczyć.
Inne zagadnienie poruszone przez wielu mówców dotyczy faktu, że forma działania jaką stosowaliśmy do tej pory nie jest wystarczająco skuteczna, nie przynosi rezultatów i powinniśmy wykazać się znacznie większą aktywnością. My, jako Komisja, jesteśmy gotowi wzmocnić tę aktywność, ale musimy być świadomi, że istnieją pewne ograniczenia.

Ponadto, ktoś z Państwa powiedział, że nie wystarczy wsparcie duchowe, potrzebna jest także pomoc finansowa. Szanowni Państwo, chciałabym poinformować, że obecnie świadczymy pomoc Białorusi w celu intensyfikacji procesu demokratyzacji, jak również stworzenia i umocnienia zrębów społeczeństwa obywatelskiego, lecz chcielibyśmy tę pomoc zwiększyć.
Unia Europejska utrzyma na dotychczasowym poziomie pomoc w zakresie wsparcia dla społeczeństwa obywatelskiego i demokratyzacji, współpracy regionalnej i pomocy humanitarnej, programów dobrego sąsiedztwa i środków mających na celu ułatwienie ruchu w strefach nadgranicznych.
Przechodząc do konkretów: program Unii Europejskiej TACIS przewiduje przeznaczenie 10 milionów euro w latach 2005-2006 na wsparcie społeczeństwa obywatelskiego, na współpracę w dziedzinie szkolnictwa wyższego i złagodzenie skutków awarii w Czernobylu, która niestety nie była zwyczajną awarią, a prawdziwą katastrofą. Muszę ponadto powiedzieć, że europejska inicjatywa poszanowania demokracji i praw człowieka odegra znacznie bardziej aktywną rolę na Białorusi w nadchodzących latach. Konkretnie, w latach 2005-2006 kandydaci z Białorusi będą mogli składać wnioski o udzielenie pomocy w ramach dwóch kampanii, które planujemy rozpocząć, poświęconych promocji kultury poszanowania praw człowieka oraz wspierania procesów demokratycznych. Ale chciałabym to dobitnie podkreślić – jak to już mówiłam na początku mojego wystąpienia w tej dyskusji – władze białoruskie stwarzają przeszkody o charakterze administracyjnym, które nie pozwalają na właściwe wdrożenie tego rodzaju programów pomocowych jakie planujemy i musimy znaleźć sposób na pokonanie tych oporów.
Chciałabym także odnieść się do kilku kwestii bardziej szczegółowych. Czy można współpracować z władzami regionalnymi, a nawet lokalnymi? Tak, pod warunkiem, że białoruskie władze państwowe nie będą stały na drodze przekazaniu aktualnie dostępnych funduszy. Czy są takie fundusze? Tak, na domiar złego nie wykorzystuje się udostępnionych limitów ze względu na trudności, o których powiedziałam, stwarzanych przez władze białoruskie.

Martwi nas zamykanie gazet, ograniczanie prawa do wyrażania swoich poglądów, przypadki prześladowania członków opozycji, delegalizacje partii politycznych. Oczywiście w tych sprawach zgłaszamy i podtrzymujemy nasze protesty. W tym duchu Rada do Spraw Ogólnych, to znaczy ministrowie spraw zagranicznych 25 państw Unii ogłosili wczoraj swój protest dotyczący rozwoju sytuacji na Białorusi. Zaprotestowaliśmy przeciwko zamykaniu uczelni – w szczególności Uniwersytetu w Mińsku i nadal będziemy to robić, ale trzeba wiedzieć do jakiego punktu możemy się posunąć, zaś granicę w tym zakresie wyznaczają w znacznym stopniu władze Białorusi, który to kraj w sposób oczywisty nie jest już demokracją tylko dyktaturą.
Sądzę również, Szanowni Państwo, że należy wykorzystać powiązania rodzinne pomiędzy obywatelami białoruskimi a obywatelami państw Unii Europejskiej w celu zaszczepienia ideologii unijnej, czyli ideologii stającej po stronie wolności oraz godności człowieka.
Uważam także, że należy jak najmocniej uaktywnić współpracę pomiędzy partiami politycznymi i dla tych celów – jak już powiedziałam – istnieją fundusze, istnieją możliwości i w tym zakresie nasz Parlament i Państwo sami macie do odegrania ważną rolę. Musimy mieć świadomość, że te sprawy nie są proste, że nie wygląda na to, by ostatnie kroki podejmowane przez reżim Łukaszenki miały szansę polepszyć sytuację, tym niemniej jednak trzeba mieć zaufanie do obywateli białoruskich. I nie chodzi tutaj o obiecywanie, że staną się członkami Unii Europejskiej, jak to usłyszałam w przemówieniu kogoś z Państwa przed chwilą. To oni mają zdecydować w przyszłości czy będą kontynuować budowanie strategicznego sojuszu, czy pójdą drogą ponownego przyłączenia się do sąsiedniej Rosji. My nie możemy wdawać się w tego rodzaju dyskusje, które mogą powodować powstawanie jeszcze większych napięć. Główny cel to osiągnięcie pełnej demokratyzacji na Białorusi, zapewnienie pomocy gospodarczej w celu umożliwienia tej demokratyzacji, a następnie, już po osiągnięciu tej demokratyzacji, w ramach naszej polityki sąsiedztwa, wsparcie rozwoju i odbudowy gospodarczej oraz polepszenie warunków bytowych w tym kraju, który jest krajem europejskim, a zarazem sąsiadem Unii Europejskiej. (Oklaski)