Powrót  Drukuj

"Głos na rzecz nadziei, optymizmu i zmiany" Przemówienie po przyjęciu wyboru na przywódcę Partii Konserwatywnej w dniu 6 grudnia 2005 r.

Objęcie tego stanowiska to wielki przywilej i zaszczyt, jak również wielka odpowiedzialność. Będę wykonywał swoje obowiązki na rzecz partii i Ojczyzny ze wszystkich sił i zdolności. Musimy dać naszemu krajowi nowoczesny, współczujący konserwatyzm, odpowiedni dla niego i dla czasów, w których żyjemy. (oklaski)

Chciałbym podziękować wszystkim moim kontrkandydatom, w tym w szczególności Davidowi Davisowi, za prowadzenie bardzo cywilizowanej, uczciwej i rozsądnej kampanii. Ukazała ona wielkie pokłady uzdolnień, idei i przede wszystkim optymizmu co do przyszłości naszej partii, za co chciałbym podziękować Davidowi - będzie on ważną częścią naszego przyszłego zespołu.

Chciałbym również podziękować Michaelowi Howardowi. Michaelu, dałeś naszej partii poczucie dyscypliny, poczucie profesjonalizmu i poczucie celu. Dziękujemy Ci za to i nigdy o tym nie zapomnimy.

Była to z pewnością długa rywalizacja o przywództwo. W trakcie kampanii ukazał się w prasie rysunek satyryczny, z którego wynikało, że jeśli potrwa ona jeszcze trochę, to David Cameron będzie już za stary. Współczuję. (śmiech)

Była to jednak rywalizacja dobra dla nas. Kiedy oficjalnie rozpoczynałem swoją kampanię, powiedziałem, że musimy się zmienić, aby wygrać. Teraz, kiedy już zwyciężyłem, zmienimy się. Zmienimy swój wygląd. Dziewięciu na dziesięciu konserwatywnych posłów do Parlamentu to biali mężczyźni. Musimy skończyć ze skandalicznym brakiem należytej reprezentacji kobiet w Partii Konserwatywnej i zrobimy to. Musimy zmienić nasz sposób postrzegania. Nie będzie już więcej narzekania na współczesną Brytanię, bowiem żyjemy w świecie współczesnym, a nie w przeszłości. Nasze najlepsze dni są wciąż przed nami. Musimy wreszcie zmienić nasz sposób myślenia.

Nie wystarczy tylko mówić o radzeniu sobie z problemami, które dotykają centra naszych miast - musimy mieć także najlepsze z najlepszych pomysły na zawrócenie mieszkających w nich społeczności ze ślepej uliczki.

Musimy też zmienić, i zmienimy, sposób w jaki się zachowujemy. Osobiście jestem już zmęczony konfrontacyjnym stylem uprawiania polityki [dosł. Punch and Judy politics - przyp. tłum.] w Pałacu Westminsterskim - całym tym wzajemnym przeklinaniem się, wytykaniem się palcami i bezowocnym debatowaniem. Chcę przewodzić i będę przewodził Partii Konserwatywnej, która zgodzi się z rządem, jeśli uczyni on coś dobrego, a będzie go rozliczać i krytykować za złe poczynania. Nie będziemy bawić się w politykę, gdy chodzi o długofalowe interesy Wielkiej Brytanii - będziemy bowiem pracować, aby jej przyszłość była jak najlepsza.

Chcę także, abyśmy się zmienili, ponieważ nasz kraj staje wobec wielkich wyzwań. I nie są to wyzwania, które można od siebie oddzielić. Wręcz przeciwnie - są one złożone, wzajemnie powiązane, a radzenie sobie z nimi wymagania ciężkiej pracy, skomplikowanych badań i starannego przemyślenia. Chcę wobec tego, żebyśmy się nimi zajęli we właściwy sposób. Nie potrzebujemy wymyślać rozwiązań na użytek nagłówków w gazetach - potrzebujemy ich na użytek w dłuższym okresie czasu.

Weźmy choćby wyzwanie konkurencyjności gospodarczej. Mamy dziś 750 tysięcy ośmiolatków. Przy końcu, miejmy nadzieję, pierwszej kadencji przyszłego rządu konserwatywnego będą oni mieli lat osiemnaście. Chcę, aby mieli dobrze płatną pracę i perspektywy. Oznacza to stworzenie prawidłowego systemu finansowania uniwersytetów i wyjaśnienie, jak będziemy je finansować. Oznacza to system transportowy oparty na nowych drogach - i tu także wyjaśnienie, jak będziemy je finansować.

Drugie wielkie wyzwanie to reforma naszego systemu usług publicznych. 68 tysięcy ludzi uczy się dziś, aby zostać nauczycielami, lekarzami i pielęgniarkami. Chcę, aby pracowali w służbach, które nie tylko są właściwie finansowane, ale też zapewniają im możliwość kontroli i dostarczania usług, których domaga się społeczeństwo. Musimy zatem poprawić system dostarczający usługi publiczne na rzecz każdego z naszych obywateli.

Kolejne wielkie wyzwanie to jakość życia. Chcę, aby moje dzieci, nasze dzieci dorastały w kraju, w którym ulice są spokojne a miejsca publiczne czyste, w którym można się bezpiecznie poruszać, mieć swój własny dom i nie musieć myśleć o zmianie klimatu czy zagrożeniach dla środowiska.

To ostatnie oznacza nie tylko ustalenie celów w przedmiocie redukcji emisji dwutlenku węgla, ale także podejmowanie trudnych decyzji, aby te cele osiągnąć. Sam podjąłem taką decyzję dziś rano, przyjeżdżając do pracy na rowerze. Była to podróż absolutnie neutralna dla środowiska do chwili, kiedy przysłany przez BBC śmigłowiec zaczął lecieć za mną. (śmiech)

Piąte wielkie wyzwanie to bezpieczeństwo narodowe i międzynarodowe. W ciągu dziesięciu lat trzynaście i pół miliona obywateli brytyjskich osiągnie wiek 65 lat. Chcę im obiecać, że ich bezpieczeństwo i godność ich wieku będą naszymi priorytetami. Oznacza to ponowne ucywilizowanie naszego społeczeństwa, przez dyscyplinę w szkołach, silne rodziny i zmianę kulturową.

Oznacza to, o tak, twardą politykę prawa i porządku, ale również reformę policji i położenie kresu nonsensowi, który nie pozwala zwolnić funkcjonariuszy niewypełniających swoich obowiązków. Musimy także przyjrzeć się problemom terroryzmu międzynarodowego i obiecuję, że w tej kwestii nigdy nie będę bawił się w politykę, ale uczynię to, co jest w najlepszym interesie kraju.

Szóste i ostatnie wyzwanie to punkt wspólny dla wszystkich pozostałych, czyli podjęcie działań na rzecz sprawiedliwości społecznej i silniejszego społeczeństwa. Chcę uwolnić sektor organizacji pozarządowych, aby mógł zająć się wzajemnie powiązanym problemami, które szkodzą wielu wspólnotom w naszym kraju, takimi jak narkomania, rozpadanie się rodzin, zaniedbane miejsca publiczne i otoczenie osiedli mieszkaniowych, wysoka przestępczość.

Możemy sobie poradzić z tymi problemami, możemy naprawić nasze podłamane społeczeństwo.

W tym celu chcę rozwinąć swój pomysł narodowego programu dla absolwentów szkół, któryby mówił młodym ludziom: zróbmy razem coś dobrego, coś dla dobra wspólnego, w budowie poczucia własnej wartości, szacunku dla samego siebie, coś dla dobra naszego kraju i naszych wspólnot lokalnych.

Istnieje bowiem coś takiego jak społeczeństwo, ale po prostu nie jest to pojęcie tożsame z państwem.

Nie wierzę, aby Partia Pracy była w stanie stawić czoła tym wszystkim wyzwaniom - są to bowiem ludzie dnia wczorajszego, mierzący wszystko przeszłą miarą. Dlatego chcę, żebyśmy wymietli do czysta ich państwo dowodzenia i kontroli, pełne niewybieralnych i nieodpowiedzialnych organów [w oryg. quangos - skrót od quasi-administrative non-governmental organisations - przyp. tłum.], biurokracji i rządów regionalnych, które nie przynoszą prawdziwych zmian w naszym kraju. (oklaski)

Chcę, żebyśmy byli partią stawiającą czoła wielkim wyzwaniom - choć musimy się zmienić, aby ludzie nam zaufali. Przede wszystkim hołdujemy jednak właściwym wartościom, a Wielka Brytania potrzebuje Partii Konserwatywnej i wartości przez nią reprezentowanych.

Uważam, że jeśli zaufa się ludziom i odda im więcej władzy oraz więcej kontroli nad ich własnym życiem, to staną się silniejsi, podobnie jak silniejsze stanie się wówczas społeczeństwo - jestem bowiem także głęboko przekonany, że wymienione wcześniej problemy dotyczą nas wszystkich. Wszyscy zatem - jako obywatele, rodzice, członkowie rodzin, przedsiębiorstw, rządu czy Parlamentu - ponosimy odpowiedzialność i mamy swoją rolę do odegrania. Właśnie wykorzystanie naszych wartości może zatem uczynić wiele dobrego dla Wielkiej Brytanii.

Oczywiście nie dokonam tego samemu. Potrzebuję wsparcia każdego z konserwatywnych posłów do Parlamentu, każdego z konserwatywnych radnych lokalnych - bo w końcu jesteśmy partią najliczniej reprezentowaną w samorządzie - i każdego ze zwykłych członków partii, którą chcę widzieć o wiele liczniejszą.

Ludzie w naszym kraju domagają się Partii Konserwatywnej, która jest uczciwa, rozsądna, wrażliwa i biorąca pod uwagę długofalowe interesy Wielkiej Brytanii. To jest właśnie partia, którą zbudujemy, i do której chcę zaprosić każdego. Wy, którzy oglądacie nas w tej chwili w telewizji: Jeśli chcecie działać na rzecz pozytywnej polityki, dołączcie do nas. Jeśli chcecie tworzyć nowoczesną, współczującą Partię Konserwatywną, dołączcie do nas. Jeśli chcecie abym ja, abyśmy wszyscy byli głosem na rzecz nadziei, optymizmu i zmiany, dołączcie do nas. Do nowoczesnej, współczującej Partii Konserwatywnej każdy może czuć się zaproszony. Dziękuję. (oklaski)

1 Aluzja do głośnej, choć wyrwanej z kontekstu wypowiedzi prasowej Margaret Thatcher z 1987 r. - ‘ Nie ma czegoś takiego jak społeczeństwo’.
2 Chodzi o ‘rządy’ dla poszczególnych regionów Anglii, których ustanowienie rozważa rząd laburzystowski w ramach rozbudowy struktur administracyjnych.

David Cameron

Powrót  Drukuj