Nasza droga wywiad z Premierem Włoch Silvio Berlusconim
Gloria Paccini: Panie przewodniczący Berlusconi, opinie głoszone przez opinion lidears, że Forza Italia jest w dużej mierze częścią Casa delle liberta, mogą wyraźnie pogłębić znaczenie historyczno – kulturalne. Odwrotnie, w książce Ferdinando Adornato „La nuova strada” wyodrębnia się, dość dokładnie, kierunki nowej drogi kulturalnej i politycznej dla wspólnoty zachodniej, które zapoczątkowali tacy politycy jak Thatcher i Reagan, a którą dziś reprezentują Bush i Aznar (również Tony Blair) a we Włoszech właśnie Casa della liberta. Jest to teza przeciwstawna, która może być pretekstem do debaty nad tożsamością centroprawicy włoskiej…
Silvio Berlusconi: Zgodziłem się na ten wywiad, aby skupić się właśnie na liberal, gdyż żywię ogromną przyjaźń i szacunek dla Adornato, który osiągnął swój cel w Forza Italia, przechodząc niespodziewaną odmianę psychologiczną, (o której mówi sam przedstawiając swoją pracę), zostałem jednak mocno zaskoczony treścią jak i ciętością jego książki. Co więcej uważam ją jako prawdziwy i właściwy tekst formacyjny dla całej centroprawicy. Wystarczyłaby wyłącznie ta książka by zaprzeczyć krytykom, do których też się odnosiła. Jest jednak prawdą, że Casa delle liberta jest już od jakiegoś czasu tematem ożywionych debat kulturalnych. Wystarczy wspomnieć o tych fundacjach, centrach nauki, czasopismach ukazujących się u nas: począwszy od Ideazione a Free, Officina a Magna Charta, Ircocervo i dalej Charta minuta, Laboratorio italiano i tak dalej. Widząc, że jesteśmy przy liberal chcę przypomnieć coroczne seminarium Todi, który jest ważnym momentem w naszej współpracy. Swego czasu lewica chełpiła się dużym zainteresowaniem ze strony czasopism i różnych seminariów. Dziś wierzę, że prymat przypadł nam, rośnie konsekwentnie liczba intelektualistów i specjalistów, którzy pragną poświęcić wszystkie swoje energie na realizację naszego projektu zmian. A jednak, ile jest czasu w mediach poświęconego naszym inicjatywom? Jeżeli lewica organizuje swoją konwencję media wylewają morze atramentu, by wszystko opisać ze szczegółami. A o nas nie. Na szczęście sytuacja zmienia się odkąd jesteśmy w rządzie. Pozostaje jednak silna pokusa by przytoczyć opis tubylca z „Odkrycia Ameryki” Cesare Pascerella: „Kim ja jestem? Jestem poddanym...” Prawdą jest, że niektórzy opinion leaders zajmują się tylko powierzchownymi fenomenami, mówiąc ciągle o tym samym i często nie zdają sobie sprawy ze zmian zachodzących wewnątrz kraju. Wszyscy pamiętamy, kiedy media zdały sobie sprawę z obecności na północy kraju, fenomenu Ligi Północnej, zaraz po uzyskaniu przez nią swojego pierwszego wielkiego sukcesu wyborczego. Jak niewielu wtedy myślało że Gianfranco Fini w 1993 (wtedy jeszcze w Msi) mógł otrzymać prawie połowę głosów rzymskich wyborców. Nie mówię jednak o wyniku Forza Italia z 1994 roku. Ilu z tych wszystkich opinion leaders założyłoby się wtedy o 1 grosz, że mały ruch przerodzi się w największą partię we Włoszech.
GP:Dokąd jednak zmierza ten wywód?
SB: Mówiąc od początku, wśród naszych porównań, krążących wśród niektórych elitach politycznych i intelektualnych naszego kraju, panuje rodzaj Wielkiego Przesądu, że nie posiadamy korzeni, że jesteśmy z plasteliny, że działamy tylko we własnym interesie i tak dalej wymieniając te głupie zarzuty, wszyscy je znamy. Cierpliwości, mamy duże poparcie. Oczywistym jest jednak to, że postępując w ten sposób nie da się zrozumieć tego, co naprawdę reprezentujemy od przynajmniej 10 lat, utrzymując dobre stosunki z Włochami i wreszcie obejmując rządy w kraju.
GP: Mówi Pan, więc: kim jesteście, co reprezentujecie? Jakie są główne drogi charakteryzujące Forza Italia i Casa delle liberta?
SB: Naszym pierwszym powodem do dumy było otwarcie drogi dla nowej historii politycznej Włoch. Na początku lat 90-tych XIX wieku nasz kraj znajdował się w objęciach kryzysu instytucjalnego i ideowego. Upadek muru berlińskiego i tym samym zakończenie zimnej wojny spowodowało też koniec ery przeciwstawnych ideologii. Ciągle widoczny jest także anachronizm naszego systemu polityczno – administracyjnego, pozostawionego przez długi czas bez reform. Skupiając się jednak na kontekście kryzysu europejskiego krajów – narodów i ich porządku centralistycznego. Wraz ze zmianami powstało wśród Włochów poczucie niebezpieczeństwa rozłamu historycznego w dwóch płaszczyznach. Pierwszą z nich, to było zapytanie do narodu w referendum o bezpośredni stosunek między głosowaniem obywateli a wyborem ich reprezentantów z grup lokalnych do parlamentu lub władzy wykonawczej. Włosi poczuli, że mogą otworzyć klatkę w którą wciśnięta była ich narodowa suwerenność. Zdecydowane żądania wolności i demokracji, zaprzeczały jednak staremu systemowi partyjnemu, co mogło otworzyć drogą ruchom antypolitycznym. Drugim powodem był wybuch w tym okresie tzw „kwestii północnej”. Społeczeństwo północy ubiegało się o bardziej ścisłe relacje, typu federalnego, między produkcją dóbr a możliwością wydatków. W tym przypadku mówiło się o prawowitych roszczeniach i o zmianie systemu, który jednak, gdyby jednak nie był zarządzany w sposób równoważny, ryzykował utworzenie zalążka pęknięć w jedności narodowej i jakoby nie wystarczało wyprodukowanie nawet jednej trzeciej…
GP: Jakiej?
SB: Tego wkładu w obszar inicjatyw, władz reprezentujących Mediolan, którzy posłużyli się pierwszymi ruchami narodowymi, by kończąc nadać bieg pobożnemu życzeniu karania korupcji politycznej powstałej w pięćdziesięcioletnim okresie demokracji, używając zapewnień jako instrumentu eliminacji przeciwników politycznych. Wczesny sojusz między partiami rządzącymi a mediami i lewicą, mogłoby wpłynąć na pogorszenie równowagi między władzami państwowymi, otwierając drogę do kryzysu instytucjonalnego. Włoch w tych latach miały przed sobą trzy drogi okresu przejściowego: federalną, związkową i tę wykorzystująca sądownictwo do walki politycznej. Jednak nie były to drogi politycznie dojrzałe. Zdawało się raczej przeciwnie, przypomnijmy sobie, wdał się wtedy przeważający chaos związany z projektami i różnymi eksperymentami. Forza Italia narodziła się by dać historyczną siłę dla pierwszych dwóch dróg, na spokojnie, zapewniając nową równowagę polityczną kraju. I aby przeszkodzić trzeciej drodze, skupiając siły, przeciwko układowi prokura1 - media - lewica oraz nurtowi nieliberalnego systemu. Moje wejście na scenę polityczną nie było związane wyłącznie z utworzeniem nowej partii, lecz po to by odbudować podstawy demokracji włoskiej zniszczonej przez Tangentopoli2 i aby dać demokratyczne ujście naciskom Ligi Północnej i umożliwić rozwój nowej prawicy, czyli elementy, które zostały zrealizowane po około roku wraz z powstaniem Cdl. Nie wierzę, że to mało. Kontynuując zarzut, że jesteśmy z plasteliny, prawda jest taka, realizowaliśmy wielkie przedsięwzięcie polityczne, nadając tożsamość światu, który rozpadł się na kawałki i dając sznse dla właściwych impulsów rozwojowych, które mogły, ale nie okazały się destabilizujące.
GP: Krótko mówiąc, wspólne działanie i rozwój...
SB: Właśnie tak. Uniknęliśmy upadku rządu, i przejęciu władzy przez postkomunistów, tak jak chciał pewien system władzy. Przyczyniliśmy się do przezwyciężenia historycznego oderwania polityczno-kulturowego od prawicy, i w końcu zmieniliśmy wizerunek centrum i jej ideologii jako nieruchomej i konserwatywnej. Ale czy nie można mówić o pewnej zmianie w historii Włoch? Powstanie Forza Italia zapoczątkowało szereg zmian w naszej demokracji. I aby odpowiedzieć bardziej dokładnie na to pytanie, przypomnę że nie wyłoniliśmy się z żadnej poprzedniej formacji ani z żadnego systemu doktrynalnego, spowodowałoby to, że Forza Italia ulokowała się na wielkim obszarze między najbardziej zakorzenionymi w tradycjach partiami politycznymi: tymi katolickimi, laicko - humanistycznymi, liberalnymi, socjalistycznymi i republikańskimi. Dając tym podstawom siłę i godność, którą by utraciły, łącząc się obecnie we wspólną drogę i chcąc odpowiedzieć na nowe wyzwania stawiane przez naród włoski. Nie jest przypadkiem, że po 10 latach, w których jedność centrum przypisywano siłom reprezentowanym przez konserwatystów i lewicy pod flagą innowacji, obecnie partie te całkowicie zmieniły swoje oblicze. Dziś pod flagą innowacji jest centroprawica. Adornato pamięta te wielkie zmiany rozpoczęte na świecie pod znakiem Reagana i Thatcher. A dziś z Buschem, Aznarem, z nowymi Włochami utwierdza się definitywnie jako zwrot dziejowy. Jest jednak wyjątek: Tony Blair. Ale nawet w tym przypadku można zobaczyć jak jego pogląd polityczno – kulturalny znajduje posłuch w siłach liberalnych i narodowych i jak socjaldemokracja europejska trwa w poglądach rodem z XIX wieku...
GP: Przerwę jednak: wielu myśli, że Pan i rząd zapomniał o tej fladze innowacji...
SB: Myślą błędnie gdyż fakty mówią co innego, nawet jeśli media przychylne dla lewicy, wspomożone naszą niemocą komunikacji uderzają w ten aspekt. Nie chcę powtarzać punktów wykonanych w pierwszej części kadencji, która została poniekąd niezauważona dzięki naszym krytykom. Chcę jednak zaproponować inne myślenie. Większość parlamentarna i rząd, wie się, musiały zmierzyć się z jedną z gorszych koniunktur gospodarczych po wojnie i z bardzo ryzykowną sytuacją polityczną na świecie. Po raz pierwszy Włosi nie musieli wkładać ręki do swoich kieszeni by zapłacić za kryzys gospodarczy. Z drugiej strony: nawet były minister finansów Niemiec Theo Weigel, ten który nie chciał nas w strefie euro, musiał przyznać „nie oczekiwałem, że Włochy będą mogły wypaść lepiej od Niemiec i Francji”. Żeby nasza opozycja była na tyle uczciwa! Więc czy nie jest to „innowacja”? Po raz pierwszy rząd stojąc przed ryzykiem kryzysu gospodarczego, nie podnosi podatków, co więcej zaczął je obniżać bez obciążania budżetu, a z drugiej strony zdołał sklasyfikować się między krajami najszybszego rozwoju względem paktu stabilizacyjnego. Prawdą jest, że naszą największą „nowością” jest właśnie ”myślenie rządu”: w przeciwieństwie do lewicy my nie cieszymy się z rozrostu biurokracji, nie „wypływamy” na pojedynczych sprawach. Pracujemy 24 godziny na dobę, interweniujemy przy każdej sprawie, wysilamy się by wprowadzać nowe rozwiązania. My „chronimy” kraj od trudności zapobiegając potencjalnemu zagrożeniu, nie dajemy też obietnic bez pokrycia. Nasza filozofia opiera się na prewencyjnym działaniu, gdyż do tej pory przyzwyczajono nas do rządów, które na inicjatywy przeciwnika odpowiadały brakiem działań.
GP: Nie jest ryzykownym utrzymywać, że Włosi nie płacą za kryzys?
SB: Ja mówie o kryzysie gospodarczym całego świata, który wybuchł po 11 września. Wobec tego byliśmy zmuszeni do działania. Włosi płacą jednak za wprowadzenie euro, które spowodowało większe problemy niż kryzys gospodarczy, i wpłynęło poniekąd na problemy bardziej psychologiczne w naszych regionach. Moneta o wartości 1 euro jest psychologicznie mniej warta dla tego co kupuje i dla tego co sprzedaje w porównaniu do banknotu. Z tego punktu widzenia miał i ma racje ten, kto proponuje wprowadzenie banknotu o nominale 1 euro. Utrzymuje się też pogląd, że euro wpłynęło na podwyżkę cen tylko we Włoszech. Pozwolę sobie powątpiewać w to. Pytam więc, jakie działania podjął wtedy rządy by rozwiązać problem i w jaki sposób interweniowały? W żaden. To jest przykład „pasywnej” filozofii rząd, którego nie obchodziły przewidywania skutków zmian i który uchyla się od ochrony kraju oraz od przeciwstawiania się problemom przed ich wybuchem. W każdym przypadku naszym obowiązkiem będzie stworzenie na nowo okoliczności do współodpowiedzialności za wszystkie sektory gospodarki i społeczne.
GP: Pan utrzymuje, że centroprawica będzie zdolna przeciwstawić się tym trudnym chwilom?
SB: By prowadzić przejście ze starego w nowe Welfare3 nie można polegać na starej koncepcji wpływu państwa, ani na „pasywnej” filozofii do której przyzwyczaiła nas lewica. Nie jest przypadkiem, że rządy socjaldemokracji trudzą się, aby podtrzymać zmiany nowych czasów i zwracając uwagę na zmiany w świecie przy udziale Aznara czy dziś Raffarina i dla tego naszego nowego okresu. Na początku lat 90-tych, myślano że ten krok zostanie lepiej wykorzystany przez lewice, gdyż geopolitycznie bliżej była władzy i łatwiej mogła się przysposobić do działania. Jak można dostrzec, było na odwrót. Rządy lewicy kończyły się paraliżem spowodowanym sprzeciwem władz. My prezentujemy jak można postępować na drodze innowacji, bez tego wytworzymy nieuleczalne różnice społeczne. Zrobiliśmy to wraz z Paktem dla Włoch i z reformą rynku pracy. W ten sam sposób postąpimy z reformą rent i emerytur. Ta sprawa jest niecierpiąca zwłoki, postaramy się rozwiązać ją w sposób zrównoważony i racjonalny, by pokazać tym co określają nas jako „liberalnych dzikusów”. Zrobimy to przede wszystkim z rozsądkiem, mając na uwadze umowę pokoleniową. Ojcowie są skłonni zrezygnować z czegoś, co może pomóc i uprościć życie ich synów. Wiem, że niektórzy chcieliby byśmy byli jeszcze bardziej radykalni, jednak musimy wprowadzać zmiany tak by nie wywołać konfliktów społecznych. W przeciwnym wypadku popełnimy błąd.
GP: Tremonti niedawno alarmował w związku z napływającą konkurencją chińską. Czy Casa delle liberta będzie dbać o interesy narodowe?
SB: Tremonti już wyjaśnił, że nie myślał o cłach ochronnych. Pragnął tylko zwrócić uwagę, będąc jednym z pierwszych, na problem, którego nie można w żaden sposób zignorować. Kto podtrzymuje, że w praktyce jakiekolwiek działanie przeciwne liberalizmu jest nietrafione, i mogłoby cofnąć nas o 10 lat. W tego typu twierdzeniu widzę pewien rozwijający się dogmat, pseudo – liberalny, na podstawie którego stary przepis jest ewidentnie złym przepisem. I kto to mówi? Stawiamy czoła problemom takim jakie są. Casa delle liberta nie była nigdy i nie będzie protekcjonistą4. Nie chce przez to powiedzieć że nie powinniśmy chronić Włochów, ich gospodarki, poziomu życia i gwarancji socjalnych. Lewica głosi utrzymanie w całości naszego Welfare, a później przyjmuje postawę pseudo – liberalną. My musimy zamiast racjonalizować Welfare regulować wolną wymianę, bez zrzucania winy na tego czy innego. To są zmiany stopniowe, reszta to błahostki. Oczywiście ten kierunek zmian będzie zgodny z poziomem europejskim i przewidywalny dla zachodu.
GP: Jasne jest zrozumienie tego co Pan proponuje w kategorii zmian patrząc na filozofie rządu. Niektórzy utrzymują również, że wprowadzone reformy nic nie zmieniły… SB: Zacytuje trzy wielkie działania już podjęte: pierwsze to wcześniej zaakcentowana reforma rynku pracy, tzw. reforma Biagi, która zmienia od podstaw nasz system i daje więcej możliwości pracy dla wszystkich. Reforma, którą urzeczywistniamy za przyzwoleniem i przy współpracy z CISL i UIL, zaznaczę jednak, że gdyby związki zawodowe nie przyjęły pozycji osądzającej rząd, z naszej strony zawsze znalazłyby partnera do rozmów. Druga to pomysł rozpoczęcia wielkich przedsięwzięć infrastrukturalnych. Musieliśmy trudzić się by przejść wszystkie przeszkody biurokratyczne, jednak z nowym prawem przeszliśmy do ofensywy. Osiągniemy stabilizacje i obniżymy ceny. Przez lata Włochy nie realizowały nowych inwestycji. Nie ta to następna wielka zmiana? Trzecia to reforma szkolnictwa. Tu także działamy stopniowo, zwracając uwagę na finanse, kładąc na plac budowy nowy projekt podwyższenia jakości kształcenia nowymi rozwiązaniami. Minister Moratti, którego działania popieram, włożył całe swoje serce w nowy kierunek działania szkolnictwa, cel ten uzupełnimy w tej kadencji. W tym samym czasie rozpoczęliśmy, pisząc czarno na białym o zrównaniu podatku dla szkół publicznych i prywatnych, co zresztą było w naszym programie. Nie chcę mówić wyłącznie o aspektach poruszanych przez media. Chcę przypomnieć o problemach, które mają bezpośredni wpływ na codzienne życie obywateli. Czy oponenci zdają sobie sprawę z tego, że przestępczość spadła, że siły porządkowe są lepiej zorganizowane i bliżej ludzi? Czy zdają sobie sprawę, że dzięki wprowadzeniu punktów karnych spadła ilość wypadków na drogach? Czy wreszcie zdali sobie sprawę z tego, że z dużym wysiłkiem chcemy wprowadzić zmiany w tej ogromnej „maszynie piłkarskiej”, która to pozostawiona sama sobie powoduje samozagładę? Krótko mówiąc troszczymy się o wszystko, nie chcemy grzać foteli. Na tę wiosnę rusza „druga faza” zmian we Włoszech: z naciskiem na działania prewencyjne i z przygotowanym nowym pakietem reform instytucjonalnych. Nowość to zmiana w ordynacji wyborczej na bezpośredni system wyboru premiera i rządu, która musi przynieść konkretne konsekwencje. Premier uzyskawszy poparcie ludności musi posiadać odpowiednią siłe w większości parlamentarnej, tak aby móc realizować zobowiązania wobec wyborców. Obecnie jest to niemożliwe, przez co Włochy skazane są na posiadanie systemu rządowego dużo słabszego w porównaniu do innych demokracji. Na koniec naszej kadencji Włochy zmienią się i wtedy znów zapytamy obywateli o ponowne zaufanie, gdyż 5 lat nie wystarcza aby wyprostować wszystkie sprawy, które przez wiele lat były lekceważone przez niedbalstwo, nieudolność i arogancję lewicy.
GP: Więc nie ma żadnego problemu?
SB: Nie, popatrz, ja nie mówię że wszystko jest na dobrej drodze, jednak my Włosi mamy nieprawdopodobne predyspozycje do umartwiania się i jednocześnie jednoczenia przeciwko innym, do obniżenia tych samych wartości, możliwości i rzeczy które robimy. Pragnę aby nasz naród myślał bardziej optymistycznie i aby uwierzył w siły tego rządu widząc co zrobił i co robi. Są jednak sprawy, które nie idą, niech się nie boją nasi wyborcy, widzimy je i pracujemy nad tym by to zmienić. Załóżmy tak, na początku naszej kadencji byliśmy zmuszeni poprzez negatywne i nieprzewidywalne zdarzenia do gry w defensywie. Pomimo to nasza drużyna wypracowała wiele ważnych akcji i zaczęła strzelać gole. Teraz zaczyna się druga połowa, w której musimy przejść do ataku i wygrać mecz z dużym zapasem bramek.
GP: Między sprawami, które nie idą są też podziały wewnątrz większości parlamentarnej, które przed wakacjami były na pierwszym planie...
SB: Już powiedziałem, co o tym myślę. Teraz zapożyczam myśli Adornato, pod którymi się podpisuję „Jedność jest kluczem. Jest zarazem ostatnia i pierwsza. Ostatnia, dlatego że nie może odciąć się od innych, pierwsza dlatego że bez niej żadne działanie nie będzie sensowne”. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Nawet, gdy zdarzy się, w słusznej sprawie, podział w pewnych kwestiach, niemających wpływu na umowę rządu, trzeba wiedzieć jak działać z wzajemnym szacunkiem, rozmawiając o rozwiązaniach konfliktów, tak by nie przeważyła prywata nad dobrem ogółu. Casa delle liberta musi być jak muszkieterowie Alessandra Dumasa: mamy różne szable, ale walczymy jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Każda partia koalicji wyraża własną osobowość. To jest kapitał nie do roztrwonienia, dlatego że różnice wzmacniają wszystkich. Będziemy jednak w tarapatach gdy zapomnimy , że zostaliśmy wybrani dla wspólnej misji. I to jest kolejna zmiana: wytrzymać wewnątrz systemu wyborczego, który z jednej strony z okręgami jednomandatowymi wzywa do jedności, a z drugiej z listami proporcjonalnymi zmusza do podziałów. Zmienimy to prawo wyborcze: jednak teraz siły polityczne z własnej woli będą musiały pokazać, że zrozumiały, czego my Włosi chcemy od obu stron: przejrzystości życia politycznego i jedności koalicji. Po tamtej stronie na horyzoncie jest tylko jedna siła Ulivo, w której u członków koalicji przeważała postawa waleczna. Logicznie jest, że została systematycznie odsuwana była przez naród od władzy. Cdl nie może ryzykować by kozłem ofiarnym tej choroby. Raczej powinna pozwolić na zbliżenie się różnych frakcji politycznych, by zbudować na przyszłość stabilną siłę.
GP: Czy jest to droga, która mogłaby być zapowiedzią do stworzenia wielkiej partii centroprawicowej?
SB: Jako pragmatyk nie chcę wykrzykiwać o przyszłości. Pozwolę powiedzieć sobie tylko, że dla dobra koalicji, podkreślane i akcentowane są chwile jedności. Oczywiście nie można zapominać o tym, że dwie partie koalicji Forza Italia i Udc są w Europie częścią tej samej frakcji narodowej i że między nimi był już zaawansowany pomysł stworzenia federacji, a jednak ta sama Ppe otwiera się teraz na wszystkie siły kulturalne i polityczne alternatywne dla socjaldemokracji...
GP: Nawet wewnątrz An, niedawno rozpoczęła się dyskusja, że nie bierze się pod uwagę na przyszłość współpracy z odnowionym Ppe...
SB: To są sprawy, które każda partia musi rozwiązać sama w swoich szeregach, i dlatego nie chce interweniować. Powtórzę: nie mogę tylko mówić, że jednoczę Cdl co postrzegane jest jako wielki eksperyment na przyszłość... W przyszłości musimy zjednoczyć się wszyscy, nasz sojusz będzie miał zarys ogólny, polityczno – kulturalny.
GP: A związki z Ligą Północną?
SB: Jak już powiedziałem, w Cdl Liga znalazła miejsce, by móc wyrażać swoje poglądy w sposób konstytucyjnie dopuszczalny. Biorąc udział w reformie konstytucji nie tylko osiągnęła sukces, ale również wzmacnia stosunki z instytucjami narodowymi. Co do reszty, to powtórzę, ktoś musi być odpowiedzialny za wspólny nowy rozdział historii Włoch, a konflikty z przeszłości sprzyjały wyłącznie lewicy. Przekonałem się, że Bossi, jest mądrym przywódcą i w pełni zdaje sobie sprawę z tego.
GP: Wróćmy jednak do sedna rozmowy: spór o tożsamość Forza Italia i Casa delle liberta. Według niektórych komentatorów reprezentujecie antypolitykę, nigdy dotąd nieznany tzw. „buntowniczy populizm”…
SB: To chyba jakiś żart. Już powiedziałem jak narodziny Forza Italia wpłynęły na zmianę sceny politycznej, zjednaczając siły antypolityczne i kierując je na zmiany polityczne wzdłuż głównej drogi reprezentowanej przez demokracje. To jest niezaprzeczalny fakt. Zaglądając do słownika można stwierdzić, że populizm jest definiowany jako postawa tego, kto uważa że może obronić się przed „czystością pierwotną” narodu, ubiega się o wydalenie z systemu politycznego swoich przeciwników uciekając się do „demagogicznego użycia społeczeństwa”. A więc wydaje mi się, od kiedy jestem w polityce, że zwalczanie takich postaw jest możliwe przez ignorancje. Co do reszty wystarczy przyjrzeć się ostatnim wiadomością. Manifestacje na ulicach, niebezpieczne pikiety przed Parlamentem i Senatem, lewica używa tych elementów przeciw tzw. „wrogom ludu” i przypuszczalnej „czystości demokratycznej” aby rozpocząć debatę parlamentarną. Więc gdzie jest antypolityka i populizm? Powiedziałbym że jeżeli we Włoszech antyparlamentarna tradycja była charakterystyczna dla prawicy, tak dzisiaj lewica ryzykuje by taką się stać. Jest też niebezpieczeństwem, że niektórzy liderzy będą sprzyjać girotondim5.
GP: Pan jest osobą, która mówi, że nasza Konstytucja jest „sowiecka” i że chce ją Pan zmienić...
SB: Jest na odwrót! Ten zdradza ducha konstytucji kto chce ją zmieniać. Faktycznie, Ojcowie, przyjmując Konstytucję jako nietykalną nie przewidzieli precyzyjnych mechanizmów do jej zmiany. Tą krytykę kieruje więc do nadawcy. Nasza Konstytucja jest wielkim i doniosłym punktem odniesienia dla nas wszystkich. Co nie oznacza jednak, że niektóre części nawet te podstawowe odnoszą się do obecnych czasów, a wyłącznie do okresu w którym zostały zapisane. Z tych względów, np myślenie społeczne i przedsiębiorcze jest właśnie takie. I nie jestem pewny to tylko słowa. Faktem jest, jak utrzymuje Ferdinando, że lewica włoska wydaje się naprawdę skamieniała i bez pomysłów, pełna niedomówień, tików myślowych, zwrotów, rytuałów z minionych czasów. Powtarzając to nie zdają sobie sprawy, że już jesteśmy w XXI wieku.
GP: Jest tylko skamieniała czy jeszcze w okresie komunizmu? W tamtych czasach: właśnie dlatego teraz jesteśmy w XXI w. Czy Pan zabardzo nie pobłaża antykomunizmowi?
SB: Jest okazja by stanąć przed tym problemem. Tożsamość Forza Italia jest jasna. Jesteśmy siłą demokratyczną i przeciwną totalitaryzmowi, siłą wolności więc antyfaszystowską i antykomunistyczną. Fakt, że przez długi czas, słowo antykomunizm miało duży problem z wejściem do słownika używanego przez naród. I jeszcze dziś jest ono nie przez wszystkich tolerowane jako wyznacznik naszej demokracji. Nawet partii broniące wolności Włoch od nasilonej obecności komunizmu, kończyły uznając, że wyłącznie antyfaszyzm pozostaje jako fundament „oficjalny” Republiki. Takie zachwianie równowagi występuje tylko we Włoszech, ma szerokie korzenie historyczne, które książka Adornato przypomina, analizując dzielące ją poglądy. Za fakt obalenia nazizmu przez kraje sojusznicze i uczestnictwo przy stole zwycięzców, w tym czasie Związek Radziecki został wciśnięty przez różne prądy intelektualne i polityczne europy w ramy kraju totalitarnego. Analogicznie we Włoszech, okoliczności, że komuniści mieli swój udział w Ruchu Oporu a przyjmując Konstytucje zapomnieli o wielkiej prawdzie polityczno – etycznej, że nie została ona przyjęta przy naszym udziale ani przez Adornato, lecz podpisana przez Norberto Bobbio w tych słowach, jeżeli jest prawdą, że każdy demokrata jest antyfaszystą, to nie jest powiedziane, że każdy jest demokratą. Co więcej ta dwuznaczność wpłynęła na kulturę włoską przez długi czas i na znaczenie historii kraju, dla której dziś Konstytucja wymaga zmian. Właśnie dlatego „ideologia antyfaszystowska” jak na takie nieporozumienie, była tworzona po cichu jako założenia demokracji liberalnej i nie może jak być właśnie antytotalitarna, inspirowana ciągłą odnową ucisku systemu wolności. Być może lewica nie ma jeszcze świadomości z konsekwencji końca epoki jałtańskiej, którą przedstawił w dobrym świetle De Micheli w swojej książce, wyznaczając dla Europy a szczególnie dla niektórych jej krajów, do których zaliczył też Włochy, rolę pośrednika w zmianach między liberalizmem a socjalizmem. No dobrze, z tego punktu widzenia, myślę o prostym rozwiązaniu dla dzisiejszych Włoch. Do momentu, kiedy lewica nie przezwycięży wszystkich tabu w określaniu się zarazem antyfaszystowską i antykomunistyczną, jej ewolucja demokratyczna pozostanie dwuznaczna, niezależnie od pana Berlusconiego...
GP: Niektórzy z przywódców lewicy już się wyspecjalizowali w antykomunizmie...
SB: Pół żartem mówiąc. Znamy się, i ja ich rozumiem. Aby wziąć udział w wyborach muszą mieć partię, dla ich wpływów, jest to Rifondazione comunista, inna mniejsza nazwana Comunisti italiani, i jeszcze skromna część Ds, która nie podziela potrzeby reform. Jak mogą w tych okolicznościach nazywać się antykomunistami? Jest więc prawdą, że na podstawie tych rozważań, nie można im nawymyślać i trzeba nazywać „komunistami”. Ja nazywam ich jak większość i jak oni sami się nazywają. Nawet tego nie lubię, jednak nadal tak jest. Nie zapomnijmy, że lewica włoska jest dalej przywiązana do tej starej choroby demonizacji własnych przywódców politycznych, szczególnie gdy są przeszkodą do zaspokojenia apetytów politycznych. Dziś jest czas na mnie wczoraj był dla Dc, Andreottiego, Craxiego, a w przyszłości może na kogoś innego.
GP: Jednak jaka jest główna różnica między waszą kulturą polityczną a tą lewicy? Jak Pan wie, niektórzy utrzymują że nie ma znaczących różnic między wami ...
SB: Różnice prawicy i lewicy trochę się zatarły, jako dzieci różnic poprzedniej epoki. Jeśli jednak mielibyśmy określić różnice od podstaw w kulturze liberalno – narodowej i lewicy, powiedziałbym tylko jedno słowo: wolność. Dla nas wolność jest bez warunków, jest prawdą samą w sobie, nie uznawaną przez tezy religijne czy ideologiczne, które ograniczają ją w swoim duchu, obywatelskości, polityce, ekonomii, kulturze. W naszej wizji świata wolność jest jeżeli funkcjonuje w każdej części życia ludzkiego. Budując coś na prawach ludzkich, chrześcijaństwo daje wieczne podwaliny, a wolność wizje polityczną. Z tego punktu widzenia Forza Italia czuje, że pogłębiła historię polityki włoskiej, głównie w liberalnym antyfaszyźmie, który wyrósł z wielokulturowości a następnie znalazł się w wizji Benedetto Croce: „wolność dla samej wolności, bardziej niż przyszłość ma wieczność” lub na sposób Nicola Abbagnano: „wolność jest absolutna, bezwarunkowa, nie może znosić ograniczeń, nie jest stopniowa”. W tych samych słowach znaleźli cel tacy jak: Struzzo, Giovanni Amendola, Turati, Matteotti, Salvemini, Rosselli. W dramatycznej walce rozpoczętej w Europie między faszyzmem i komunizmem pojawił się płomyk wolności. Płomyk ten istniał nie tylko w trakcie wojny, ale także po jej zakończeniu. W przypadku obrony przed komunizmem prowadzonej przez De Gaspardiego, Einaudiego, Saragata, Pacciardiego, którzy między 1943 – 48 poprowadzili Włochy od katastrofy do demokracji a w 1949 wprowadzając do wspólnoty krajów zachodnich.
GP: Czy chce Pan powiedzieć przez to że lewica nie wierzy w wolność?
SB: Na pewno istnieje część lewicy, przede wszystkim we Włoszech, podtrzymująca swoją mentalność jako nie wolnościową. Tak jak istnieje lewica na świecie, myślę tutaj o antyglobalistach – co odziedziczyła nienawiść do kapitalizmu właśnie dzięki ideologiom totalitarnym. Chciałem przez to powiedzieć też coś innego. Chodzi mi między innymi, o rzecz będącą sercem pracy Adornato od której rozpoczęliśmy nasze kroki. Wolność, w którą wierzy świat liberalno – społeczny jest częścią głównej filozofii politycznej mówiącej o pozycji człowieka w centrum. Utrzymuje, że siłą napędową historii jest człowiek. Ten prymat przydzielany człowiekowi i jego wolności tworzy obraz zbliżenia, jeśli nie tożsamości, to myśli katolickiej i wolnościowej. Nie dla wszystkich historia była właśnie taka. I nie dla wszystkich jest nawet tak teraz. Różne ideologie proponowały ludzkości inne „prymaty”, na przykład część klasy społecznej marksistowsko – leninowskiej, czy też ideologia rasistowska stworzona przez nazizm. Mówimy o ideologiach, które spowodowały niesłychane zbrodnie przeciwko ludzkości. Istnieją też ideologie bez potrzeby krwi na rękach, które respektując wolność i demokracje propagują inne „prymaty” niż ten mówiący o „człowieku”: na przykład prymat Państwa, wyższość państwa nad człowiekiem nurt rozpowszechniany przez wieki, czy też myśl ekologiczna powstała niedawno mająca swój prymat w naturze. A więc, duża część dzisiejszej europejskiej lewicy jest właśnie taką mieszanką czerwono – zieloną inspirowaną na ostatnich dwóch „prymatach”, Kraju i Naturze. Nie ma potrzeby bym wyjaśniał jak wolność oparta na prymacie człowieka, nasza, i ta oparta na Kraju lub Naturze, są dwoma różniącymi się elementami. Nasza, jak mówiłem, jest ideą wolności człowieka bez ograniczeń, natomiast ich wolność jest poddana wyższym celom, jest zawsze „kolektyw” przewyższający „człowieka”. Chce też dodać, że…
GP: Co takiego?
SB: Adornato też przypomina: ideę Zachodu stworzoną właśnie na prymacie „człowieka”…
GP: Więc…
SB: Więc nie jest przypadkiem, że część lewicy i część prawicy europejskiej, które nie wierzą w prymat „człowieka” są zmuszane do postawy antyzachodniej, przekręcając ideę Zachodu i negując fakt wprowadzania wspólnego systemu wartości. Europa i Stany Zjednoczone zrodziły się z tego wzoru. Adornato utrzymuje, że mówi się o położeniu i zmęczeniu drogi, która począwszy od nauk Chrystusa i Sokratesa przechodzi rewolucję humanistyczną dzięki San Tommaso, otwierając tym samym nową drogę Odrodzenia, w czasach wielkich odkryć geograficznych i naukowych i w czasach rewolucji przemysłowej, by osiągnąć cel w nowej filozofii, której tacy jak Locke, Tocqueville i Constant byli pionierami… Jest to sugestywna odbudowa pozostawiająca ludziom własny osąd. W tej odbudowie najbliższe memu sercu jest uwidocznienie tej podstawy historyczno – kulturowej, będącej fundamentem tożsamości europejskiej zaatakowanym przez ideologie XIX wieczną. Ideologia ta zniszczyła całą ludzką kulturę i politykę, przyjmując śmierć Boga i wrzucając do tego samego kosza ideę nieludzkiej europy. Dlatego, na początku XXI wieku, jeśli Europa chce zagwarantować sobie przyszłość polityczną i duchową musi stanowczo potwierdzić fundament swojej tożsamości, tej humanitarnej, chrześcijańskiej i laickiej którą stworzyła, na silnie opartej i rzeczywistej cywilizacyjności. Dlatego właśnie nalegaliśmy, by te idee wprowadzić do Konstytucji europejskiej. Jesteśmy Europejczykami nie tylko dlatego, że bierzemy aktywny udział w budowie Unii Europejskiej jako światowej siły politycznej, a przede wszystkim dlatego by odbudować tożsamość wzdłuż wytycznej jaką jest tradycja, właśnie to jest ta dróżka historyczna zwana Zachodem.
GP: Więc Pana przyjaźń z Ameryką nie jest przypadkowa, związana z polityką Busha.
SB: Między Georgem Bushem a mną jest szczególna harmonia osobista i polityczna. Mój rząd porusza się wzdłuż tradycyjnej drogi polityki zagranicznej naszej demokracji , którym jest sojusz atlantycki. Jeżeli w ogóle można mówić o wcześniejszej politycznej współpracy z Washingtonem, to dziś ten związek rozszerza się z punktu widzenia kulturalnego, dlatego że my przywiązujemy wielką wartość do koncepcji Zachodu jako wyrazu wolnościowej i katolickiej cywilizacji. W rewolucji amerykańskiej widzimy klucz do filozofii liberalnej, która przeciwstawna jest rewolucji jakobinów w Paryżu. Nasza „zachodniość” nie odpoczywa, natomiast lewica jako Zachód rozumie wyłącznie agresywny kompleks militarno – przemysłowy. Dla nas Zachód jest zbiorem wartości, które jak mówiłem, budują naturalny porządek w życiu jednostki, w wolności człowieka i w równości dla kobiet. Chociaż Europa w ostatnich wiekach ryzykowała swoje oddalenie od tych wartości, jednak nie ma wątpliwości, że swoją tożsamość nabyła z tej samej kolebki idei, z której powstały Stany Zjednoczone. Dlatego błędnym jest twierdzenie, że zachody są dwa, ten europejski i ten amerykański. Zachód jest jeden, dlatego Stany Zjednoczone interweniowały w Europie dwukrotnie, pierwszy raz by bronić wolności na świecie, drugi by zaangażować się w budowę porządku światowego opartego na pokoju i demokracji. Wspólnota atlantycka była gruntem dla wspólnoty europejskiej. Adenauer, Schumann, De Gasperi mieli jasną wizją, że Europa i Ameryka powrócą do budowy jedności cywilizacji by ta mogła sama obronić się przed tyranią i rozpocząć drogę rozwoju ekonomicznego i socjalnego. Europa zachodnia jednoczyła też zimna wojna, kiedy to Stany Zjednoczone i Europa zachodnia nie pozwoliły na przemarsz wojsk radzieckich do granic Elby i Adriatyku. Europejskie kraje rozdarte XIX wiecznymi wojnami, teraz wraz z USA odnalazły dawną jedność.
GP: A dziś?
SB: Dziś jest podobnie. Ewentualna amerykańska izolacja Europy byłaby niezrozumiałym błędem historycznym. A europejska izolacja Washingtonu oznaczałaby początek prawdziwej porażki politycznej, ekonomicznej i kulturalnej naszego kontynentu. W każdym przypadku powodowałaby pęknięcia wewnątrz tego, co nazywamy Zachodem z poważnymi reperkusjami w historii planety. Europa i Stany Zjednoczone połączone są tym samym przeznaczeniem. Zresztą, jak pokazał 11 września, jeśli zimna wojna się skończyła to otwarła się nowa droga zagrażająca światu, której musimy razem stawić czoła.
GP: Jaka jest wg Pana „wizja historyczna” Europy?
SB: Unia Europejska musi stać się jednym podmiotem politycznym, przywódcą pierwszego planu na scenie światowej. Osiągnięte cele wspólnej polityki monetarnej, połączenie polityk między Zachodem a Wschodem, potwierdzają jednoczenie się kontynentu od Atlantyku po Ural, który wie o tym by objąć swoimi granicami także Rosje. I tym samym stać się godnym zaufania partnerem do dialogu z krajami świata islamskiego, które chcą iść drogą demokracji. Właśnie teraz pracujemy nad takim scenariuszem. Pracujemy nad tym by Europa mogła mówić w świecie jednym tylko wiarygodnym głosem i aby mogła posiadać własną samodzielną politykę bezpieczeństwa, łącznie z utworzeniem własnej armii. Taka samodzielność, nie może w żaden sposób być widziana jako powrót do układu „dwóch sił” w stosunku do Stanów Zjednoczonych, zajmując miejsce dawnego ZSRR, ale być dźwignią w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi, i aby móc wziąć na siebie polityczną i militarną odpowiedzialność za bezpieczeństwo na świecie, gdzie do tej pory nie była w stanie reagować, biorąc zawsze pod uwagę siłę Washingtonu. Nawet ten cel nie wydaje się potrzebny w wyobrażeniu krajów – przewodników Unii, tworzących wąski klub uprzywilejowanych. Utrzymuje, że Włochy powinny podnosić przy każdej okazji swoje historyczne powołanie by być trwałym „mostem” dialogu między narodami, postępem a trudnymi rozwiązaniami. Pracujemy by jednoczyć, nie by dzielić narody i kraje Europy. Pracujemy by jednoczyć nie dzielić Europę i Stany Zjednoczone. Nasze pokolenie musi wiedzieć jak wyjść poza układ jałtański. Jest mi przykro, obserwując jak lewica z dobrych racji instrumentalnie nie widzi działań mojego rządu. Włochy ponownie uzyskały międzynarodową pozycje pierwszego planu. Zostało to niezauważone, nawet gdy dzięki naszemu zaangażowaniu został podpisany AKT (…) historyczny przełom między Rosją a NATO. Przez swoją zawziętość dla tego rządu skierują się na drogę antywłoską a nawet antyeuropejską.
GP: Co oznacza, że trzeba „iść poza Jałtę”?
SB: Nie chodzi o powrót do lat 30 poprzedniego wieku, kiedy przeważające odczucia antyamerykańskie, antykapitalistyczne, antyprawne spowodowały katastrofę w Europie. „Iść poza Jałtę” oznacza budowę reguł nowej równowagi światowej mogącej rządzić planetą, która po 1989 roku zmieniła się u podstaw. Dawniej porównywano demokracje i totalitaryzm, dziś zdarza się zaprzeczyć podstawowym wartością zachodu a zarazem wzywa się do dialogu ze światem islamskim w celu podjęcia walki z fundamentalizmem, terroryzmem by pokazać historyczną możliwość wejścia na drogę demokracji. Nowa równowaga światowa wymaga wolności krajów odnajdujących się w zapisie podstawowych wartości. Cele są dwa: pierwszy to współpraca z organizacjami światowymi, począwszy od ONZ, które okazują się niezastąpione w prowadzeniu dialogu między narodami świata. Drugi cel to szukanie nowych opcji etyczno – politycznych zjednoczonych przez demokracje, której ONZ przez swoją naturę nie może reprezentować. Nowy rozdział na świecie rozpoczął się po 11 września, faktycznie, wspólnota przyjęła odpowiedzialność za wszystkie kraje demokratyczne świata w wojnie z terroryzmem. Nawet niedawne wydarzenia pokazały, jak idee do tej pory nieznane dla prawa międzynarodowego, tj. „interwencja humanitarna”, mogą okazać się decydujące w dzisiejszym świecie na życie, wolność i godność człowieka. Potrzebna jest jednak by nowa wspólna definicja wartości i rozwiązania prowadzące do demokracji w tej nowej sytuacji dziejowej. W sytuacji gdyby żadne działania dyplomatyczne okazały się nieskuteczne, to w przypadku zagrożenia, powinna użyć siły. Rezygnując z własnej obrony, na rzecz interwencji humanitarnej w celu przeciwdziałania terroryzmowi, a także w każdym przypadku zagrożenia bezpieczeństwa, mogącym oznaczać ryzyko dla pokoju i wolności. W czasie zimnej wojny, świat był zmuszony, pod groźbą wojny nuklearnej zamknąć oczy na tyranie i pogwałcenie wolności. Dziś w końcu oczy te możemy mieć otwarte i powinniśmy je mieć otwarte.
GP: Z tego wszystkiego co Pan mówi, przemawia słynna myśl mówiąca o sporach co do „wyższości Zachodu”…
SB: Widziałem, że Adornato słusznie żąda aby prowadzić otwartą wojnę przeciw temu co nazywane jest „dogmatem kulturowym”, a co w rzeczywistości jest filozofią biorącą pod uwagę różnice cywilizacyjne, kulturalne i obyczajowe na tym samym poziomie wartości, przykładowo, praktyka braku równości między kobietami i mężczyznami powinny być także przez nas prawnie utwierdzone, tylko dlatego, że czyjaś mentalność jest inaczej pojmowana niż nasza. Więc w myślach tych nie ma tylko buntu przed powrotem do struktury społecznej, a także przed konkretnym zagrożeniem politycznym. Wzdłuż tej drogi można dojść do rozważań „lekceważących” różnice w wartościach między Stanami Zjednoczonymi i krajami totalitarnymi. W środku tych ostatnich jest tylko różnica kulturowa w stosunku od naszej! Tak myśląc można dojść do sprzeczności w wartościach demokracji i wolności jako uniwersalnych, stworzonych poprzez współistnienie ludzkie. Zwracam się więc do tych, którzy tak myślą, czy utrzymujecie jeszcze że wolność i demokracja są wartościami uniwersalnymi? To dlaczego jest tak mało do zrobienia: jeżeli wartość jest uniwersalna można powiedzieć że jest „ponad” wszystkie inne. Nie myślę, że istnieją narody antropologicznie wyższe od innych, że kraje zachodnie są lepsze, brakowałoby tego! Utrzymuje i to powtórzę, że system liberalno – demokratyczny jest na pewno lepszy od każdego innego obecnie funkcjonującego modelu politycznego i światopoglądowego, dlatego jest w świecie na piedestale. A klęska wolności byłaby naśladowana przez wszystkie cywilizacje planety.
GP: Globalizacja, wolność, demokracja…
SB: Tak, ale także rozwój i dobrobyt. Dlatego, że demokracja i wolność przyczyniają się do rozwoju i dobrobytu. Przeciwstawiając się pacyfizmowi, z jednej strony dobrze powiedzieliśmy, że „nie ma pokoju bez wolności”. Ale z drugiej strony, że „nie ma pokoju bez rozwoju”. Przypominam sobie słowa Pawła VI: „rozwój jest nowym słowem pokoju”. Dla nas walka o zmniejszenie różnic ekonomicznych między krajami bogatymi a biednymi na Ziemi nie jest tylko obowiązkiem z punktu widzenia etycznego i socjalnego, jest także wielką szansą by rozpocząć nową erę dobrobytu i bezpieczeństwa dla wszystkich. Bezpieczeństwo i rozwój są całością. Mniejsze jest bezpieczeństwo bez rozwoju wszystkich i nie jest możliwym rozwój, szczególnie tych gospodarek zacofanych, bez ochrony i bezpieczeństwa globalnego. Bez tego każda dyskusja jest pusta, lub czasami nawet zbyt rozdęta, poprzez poparcie lub sprzeciw globalizacji. Historia ludzkości to nieprzerwana droga globalizacji, ciągła ekspansja handlu, komunikacji, współzależności między narodami Ziemi. Ścieżka ta przynosiła ciągle stały wzrost dóbr. Co w szczególności było widoczne w ostatnich dwóch wiekach i będzie jeszcze w naszych czasach. Nie rozdawanie bogactw, ale ich zwiększanie jest od zawsze podstawą do walki z biedą. Co nie oznacza jednak, że zdarza się przewidzieć rządu skierowanego od globalizmu, solidarności i na pomoc. Chcę powiedzieć bardziej zdecydowanie, w przypadku obszarów zacofanych gospodarczo analizujemy nowe inwestycje by pomóc w rozwoju tych rejonów. Jeżeli jednak globalizaja uważana jest za nowy moloch zagłady, nienamacalne wrażenie „nowego imperium”, to nawet solidarność nie będzie w stanie funkcjonować przez to, że wymaga niezależności. Prawdziwe działania no – global są faktycznie protekcjonalne i samowystarczalne i nie zgadzają się na żadną solidarność. Globalizacja i wolność muszą działać razem. Nawet no – global powinni zrozumieć, że istnieje wielka nierówność między dyktaturą a globalizmem. I między tymi dwiema, tylko druga gwarantuje rozpowszechnianie każdej myśli ludzkiej, mogącej pomóc uwolnić człowieka od ucisku i biedy.
GP: Zostali zaakcentowani bardzo mocno Katolicy w Pana myśleniu…
SB: Nie jest tajemnicą, że otrzymałem solidne wykształcenie katolickie, jak zresztą większość Włochów. Właśnie w duchu tym jest w duża część tradycji naszego narodu. W oparciu o myśl laicką i katolicką podzieliłem pogląd, że w sposób jeszcze bardziej przekonywujący tak jest, co wynika także z obserwacji prowadzonych przez Adornato. Począwszy od tytułu jego książki „Nasza droga”. Rzeczywiście jest to nowa droga polityki i kultury rozpoczęta przez nas Włochów. Do tej pory nasz system polityczny szedł różnymi drogami. Zrozmummy się: DC na pewno była czymś innym niż partią o odwołaniu religijnym. Jej rola historyczna zasadniczo sprowadzała się do bycia wielką partią narodową, gwarantem ładu i rozwoju całego narodu w demokracji i dobrobycie. Jest jednak jasne, że zmienność polityczna DC została wymuszona podziałem między laikami a katolikami. Te dwa światy osiągnęły wiele współpracując z rządami. Robili to przez ciągle powtarzane obiecanki wyborcze, nawet te o wielkiej wadze, bez brania odpowiedzialności za czyny. Dopóki we Włoszech, jedynym kraju na świecie, gdzie poglądy laickie i katolickie są od zawsze odczytywane jako wyrażenie różnic w tożsamości politycznej. Ta anomalia dotyczy wszystkich włoskich rządów złożonych z sił sobie przeciwstawnych na gruncie wartości była spowodowana przez wiele czynników historycznych, a jednak oczywiście tzw. „katolicyzm demokratyczny”, faworyzowanie przez osłabianie liberalizmu katolickiego, który znajdował pokrewieństwo do filozofii marksistowskiej i tą wprowadzaną przez A. Granasi, a nie z liberalną. Podjęte działania przez Forza Italia i Casa delle liberta są w pełni kontynuacją tradycji zachodnich, w których liberalizm polityczny i socjalny był kolebką współpracy nie tylko polityki, ale także etyki, między laikami a katolikami. Pytamy o naszą tożsamość? Odpowiedź to to, że zbudowaliśmy podstawę polityczną nie znaną w historii Włoch. Podmiot, który buduje i utrwala trzy najważniejsze obszary polityczno – kulturalne: ten katolicyzmu liberalnego i ludowego, ten humanizmu laickiego, liberalnego i republikańskiego, i ten liberalno – socjalistyczny.
GP: A który jest etycznym łącznikiem w tej wspólnej historii laików i katolików liberalnych?
SB: Ten o którym mówiliśmy do tej pory: prymat człowieka, nie kraju i klas, jako siły i przyszłości dla działań politycznych. To jest filozofia humanizmu katolickiego i tego laickiego, które w naszym doświadczeniu kształtują się jako uniwersum etyczno – polityczne. Są między nami byli-demokraci, byli -socjaliści, byli -liberałowie, byli -republikanie. Dla nich wszystkich oferujemy perspektywę zachowania ich wartości, nie dając im odczuć, że są ex. Obejmując kierunek we wspólnej nowej drodze. Chodzi o drogę, która może pozostawić za plecami dawną przeciwstawną sobie pozycje „laicy – katolicy”, i która od Zjednoczenia Włoch ciąży na naszym życiu publicznym. Jest to droga odwraca wartość laickości kraju lokując się w opozycji do politycznej religijności i bezpłciowego laicyzmu lub gorzej nihilizmu.
GP: A co z tego wychodzi na zewnątrz?
SB: Obrona laickości państwa zamiast twierdzenia o liberalizmie pozytywnym. Liberalizmie nieokreślanym wyłącznie jako wspólne postępowanie zburzone czyimś powołaniem etycznym. Przede wszystkim czasy określane jako niesłychany bum technologiczny, który poniósł do granic „ludzki wytwór”. Wzrost nie może być interpretowany wyłącznie jako droga niekończącej się ekspansji praw osobistych (do czego dąży jeden z typów laicyzmu) ale jeszcze jako potrzebna ochrona dobra wspólnego i spójności obywatelskiej. Utrzymujemy z całą siłą, że jedną z podstaw społeczeństwa otwartego jest wolność „poszukiwań”. Utrzymujemy także niezbędne wartościowanie demokracji w zapotrzebowaniu społeczeństwa w tzw. zdobycze. Wynika z tego, że Forza Italia walczy z każdą ideologią, widzącą w technice i innowacjach produkt antyludzki. Wspólnota techniczna nie jest przewyższeniem człowieka, jedynie zwiększa swoje możliwości. Media, internet, telewizja, coraz bardziej kreatywne źródła poszukiwań, są bardzo jasnym przykładem jak technologia przyczynia się do zwiększenia wolności człowieka, propagując model społeczeństwa opartego na szerokiej komunikacji i ciągłej poprawie warunków życia. Badania i technologia są więc w sobie nośnikami wolności. Jest jednak problem w ich użyciu i celu społecznym. Na to nasze demokracje muszą zwrócić szczególną uwagę. Jak zawsze w historii świata zagrożenie dla ludzi nie idzie wyłącznie od rozwoju, może jednak przyjść od sposobu ich wykorzystania. Nowoczesność sama w sobie nie jest dobra ani zła, dobre lub złe może być tylko „rządzenie nią”, zastosowanie społeczne jej osiągnięć, o których decyduje jeden człowiek. Dla nas rozwój opiera się na równowadze między przyszłością a przeszłością, tradycją a innowacją, satysfakcji z dóbr osobistych, które każde społeczeństwo zapewnia drogą ewolucji naukowej a także utrzymania spójności społecznej. Z lewicą jesteśmy po dwóch różnych stronach barykady…
GP: Dlaczego jesteście po dwóch różnych stronach?
SB: Jak już mówiłem wielokrotnie, lewica jest za utrzymaniem ingerencji państwa w gospodarkę i liberalna w etyce politycznej. Lewica myśli o rynku w całości kontrolowanym a później chce by jednostce zezwolić na każdy rodzaj swobody. My myślimy odwrotnie, wolność w gospodarce i w etyce. W żadnym z tych dwóch przypadków naszą filozofią nie jest tzw. „róbta, co chceta”. Jest nią natomiast szukanie, znaczącego punktu równowagi między indywidualnymi aspiracjami jednostki a porządkiem w rozwoju społeczeństwa. GP: Na zakończenie, jakby Pan zdefiniował w dwóch słowach tożsamość Forza Italia? W sposób w jaki definiuje to nasza „Karta wartości”. Nie pasuje do nas określenie partii centroprawicowej. Cytuje „… Jesteśmy raczej nową partią centrową, liberalno – ludową i liberalno – socjalistyczną. Jesteśmy sprzymierzeni z umiarkowaną prawicą i otwarci na reformacyjną lewicę”. Lecz to jest tylko definicja polityczna, która nie jest wystarczająca …
GP: W jakim sensie?
SB: W sensie, że w naszej „Karcie wartości” jest dużo więcej. Są elementy tych sił politycznych, kulturalnych, socjalnych, które zawsze proponowały ludziom by myśleli pozytywnie. Każda globalna krytyka rzeczywistości zawsze kierowała ludzkość w ślepy zaułek historii. Optymizm przy pozytywnych działaniach jest natomiast sztandarem pionierów, innowatorów, tych wszystkich, którzy w historii użyli swoich możliwości by ulepszać świat. „Zamiast złorzeczyć na ciemność lepiej zapalić świece” mówił wielki poeta chiński. To jest nasza filozofia. Czujemy, że nie możemy się zrzec obowiązku zaproponowania najmłodszym, szczególnie w czasach dominujących straconych złudzeń i cynizmu, zmuszając do niewiary w nic i biorąc pod uwagę życie jako bezwartościowe lub goniąc czasem za znieczuleniem by uśmierzyć ból. Ta kultura nicości, nawet gdy ujawnia się pod marką nowości lub antykonformizmu, w rzeczywistości jest ciosem ogona, który świat ideologii praktykował na ludzkości: „Jeżeli nie wierzyłeś w nas, nie wierz więc w nic”. W naszej wizji świata, życie jest dobrem odkrywanym stopniowo. Jest nadzwyczajną przygodą obdarzoną przez wolność, miłość, mądrość, sztukę, poprzez każdy rodzaj działania pozwalający każdemu realizować jego własne marzenia. Jest też kreatywność ludzka wartość nad wartościami. Człowiek kreatywny, to człowiek wierzący w siebie i w innych, będący w stanie przetrwać próbę istnienia, tak jak będzie mógł zamienić radość i bogactwo w cele nie tylko prywatne. Nie rodzimy się tacy sami, jednak rodzimy się wolni, każdy z nas może wybrać postawę, którą będzie prezentował w swoim życiu, pozytywną lub negatywną. Możliwe, że dlatego jesteśmy tak przywiązani do dawnych kultur…
GP: Co dokładnie chce Pan powiedzieć?
SB: W starej ideologii włoskiej podstawą jest kategoria nieznana. Kto jest ofiarą niepowodzenia jest trzymany na dystans, z fałszywym pietyzmem. Kto działa i zmierza do celu, często postrzegany jest z widoczną zazdrością. Czasami zdarza się być skłonnym do uznania, że ktoś z jego talentem powinien zasłużyć na laur. Dlatego Forza Italia stawiała i stawia twórczość przeciw powszechnemu syndykalizmowi, indywidualne zasługi do miernoty, odwagę przeciw uległości, by przyczyniać się do budowy i rozpowszechnienia na świecie innego obrazu naszego jestestwa włoskiego. Z zaufaniem co do jakości i talentów naszego narodu.
GP: Byłby też inny sposób rozumienia znaczenia kultury…
SB: Stosunek uczestnictwa w działalności między kulturą a polityką jest pozostałością dawnych czasów, które często kreowały „panów nienawiści” i „specjalistów od kłamstw” jak nazywam ich ja, zamiast mężczyzn uniesionych duchowo. My nie pytamy intelektualistów czy artystów o wierność tej czy innej partii, pytamy o wierność dla wartości tworzenia. Ta wartość nie jest w służbie jednej strony, ale w służbie rozwoju narodu i wiary w wolność. To jest droga, którą wskazujemy wszystkim Włochom.
Przypisy
1 Prokura – w polityce, wykorzystywanie sądownictwa w celu uzyskania wpływów politycznych
2 Tangentopoli – miasto, symbol korupcji władz.
3 Welfare – państwo socjalne
4 Protekcja – działanie mające na celu ochronę rynku przed konkurencją zagraniczną
5 Girotondi – ruch lewicowy zapoczątkowany przez znanego aktora włoskiego, a charakteryzujący się widowiskowością manifestacji.