John Lewis Gaddis, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2007, s. 357.
Przemysław Adamczewski
W 2007 r. ukazała się książka Zimna wojna autorstwa jednego z najwybitniejszych amerykańskich historyków XX w. Johna Lewis’a Gaddis’a. Jest to jego pierwsza pozycja, która ukazała się na polskim rynku wydawniczym. Jest to o tyle dziwne, że w swojej ojczyźnie Gaddis jest znanym i cenionym specjalistą od spraw stosunków amerykańsko-radzieckich, a temat ten jest często poruszany i badany w naszym kraju. Autor jest profesorem na Uniwersytecie w Yale, na którym wykłada historię zimnej wojny i ma w swoim dorobku m.in. takie publikacje jak: Russia, the Soviet Union, and the United States: An Interpretive History, The Long Peace: Inquiries into the History of the Cold War czy Surprise, Security, and the American Experiencee.
Zimna wojna jest jedną z ciekawszych lektur, które ukazały się w Polsce i dotyczą tego niezwykle ciekawego okresu w historii stosunków międzynarodowych, którego skutki właściwie są odczuwane i w czasach współczesnych. Książka przedstawia wydarzenia zamykające się w przedziale czasowym od 25 kwietnia 1945, kiedy to w Torgau nad Łabą we wschodnich Niemczech doszło do pierwszego spotkania armii radzieckiej oraz amerykańskiej. Natomiast zamykają się 25 grudnia 1991 r. tj. w dniu, kiedy Michaił Gorbaczow zrzekł się urzędu prezydenta Związku Radzieckiego (był zresztą jedynym prezydentem tego tworu państwowego). Krótko ujmując treść książki dotyczy stosunków amerykańsko-radzieckich w przedstawionym powyżej okresie oraz ich różnorodnych korelacji na arenie międzynarodowej.
Książka sprawiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Szczególnie godny pochwały jest jej obiektywizm. Do tej pory w Polsce dominowały tendencyjne książki w rodzaju Rosja, Ameryka, zimna wojna 1949-1991 Martina McCauley’a, które twierdziły (oczywiście w znacznym uproszczeniu), że całe zimnowojenne zło na świecie to wina Związku Radzieckiego i ideologii komunistycznej. Książka Gaddis’a jest inna. Posiada solidny warsztat naukowy autora, od wielu lat zajmującego się przedstawianą przez siebie kwestią oraz, co jest równie ważne, książka posiada dość znaczny materiał bibliograficzny, który posłużył do jej napisania. Znajdziemy w nim m.in. dokumenty archiwalne, wywiady czy też materiały nigdzie dotąd nieopublikowane, a to wszystko oczywiście poza standardowymi książkami i artykułami dotyczącymi tematu Zimnej wojny. Oczywiście, autor zaznacza to na wstępie, książka nie jest dziełem oryginalnym, bo tak naprawdę być takim nie mogła. Zagadnienia wzajemnej polityki Moskwy i Waszyngtonu w II poł. XX w. były poruszane wielokrotnie, z przeróżnych pozycji, przedstawiające je z odmiennych perspektyw i dotyczących różnorakich aspektów zimnej wojny. Jej zaletą jest coś innego. Książka jest rzetelnym obrazem epoki, a jednocześnie jest napisana prosto, językiem przestępnym dla szerszego kręgu czytelników niezaznajomionych z tematem. Przez to, można ją polecić każdemu czytelnikowi chcącymi zapoznać się z realiami epoki. Może być również podręcznikiem dydaktycznym dla studentów uczestniczących w zajęciach z historii stosunków międzynarodowych. Zresztą w samym zamyśle autora książka miała być przeznaczona dla studentów. Miała odpowiada na takie stosunkowo proste pytania jak to, czy rzeczywiście można się było obawiać Związku Radzieckiego, które to państwo okazało się w końcu bardzo słabym i nietrwałym organizmem? Jeżeli tak, jeżeli stosunki były tak bardzo napięte i niewiele brakowało by doszło do wojny atomowej to jak to się stało, że udało się wyjść z zimnej wojny bez ogólnoświatowego konfliktu? Książka jest więc kompendium poświęcona temu zagadnieniu. Jest to krótkie, sensowne, a przede wszystkim przestępne dzieło wszechstronnie opisujące temat.
W książce znalazły się tylko drobne błędy, co zresztą nie rzutuje na ogólny poziom całości. Gaddis pisze np., że armia rosyjska spotkała się z amerykańską nad brzegami Łaby w kwietniu 1945 r. (s. 20). Uważam to za błąd, ponieważ armia radziecka nie jest tożsama z armią rosyjską. Należy pamiętać, że w Armii Czerwonej nie służyli sami Rosjanie, ale też wielu Ukraińców, Białorusinów, Kazachów i jeszcze wiele nacji z byłego terenu ZSRR. Gaddis pisze również, że w 1945 r. Stany Zjednoczone były największym, a Związek Radzieckim trzecim co do wielkości państwem świata (s.20). Z chwilą zakończenia wojny było akurat odwrotnie. To ZSRR było największym państwem świata. O wojnie somalijsko-etiopskiej (s. 242) autor pisze, że ZSRR mógł uzyskać od popieranego przez niego reżimu marksistowskiego w Etiopii jedynie „wdzięczność brutalnej dyktatury rządzącej ubogim krajem bez dostępu do morza”. W rzeczywistości w czasie tej wojny (rozpoczętej w 1977 r.) Etiopia posiadała dostęp do Morza Czerwonego. Dopiero na początku lat 90-tych, Erytrea (która w czasie konfliktu była prowincją etiopską i to przez nią Etiopia posiadała dostęp do morza) oderwała się od reszty kraju. W 1993 r. przeprowadzono tam referendum i w jego wyniku ogłoszono niepodległość kraju w czerwcu tego samego roku.
Jak już wspomniałem wcześniej znaczną wartość książki Gaddis’a jest fakt, że autor potrafi zdobyć się na obiektywizm dostrzegając również wady amerykańskiej polityki w okresie zimnej wojny, a nie tak jak robili to dotychczasowi autorzy, tylko polityki Związku Radzieckiego. Widzimy to w wielu fragmentach książki m.in. w twierdzeniu Gaddis’a, że nie było żadnych tradycyjnych zasad moralnych, które usprawiedliwiałyby sztuczny podział świata w okresie zimnej wojny, a mimo to, Stany Zjednoczone i ich sojusznicy poświęcili tysiące istnień ludzkich i miliony dolarów aby utrzymać ten stan rzeczy (s. 210).
Dobrze się stało, że taka pozycja ukazała się wreszcie na rynku polskim. Jest ona rzetelną próbą przedstawienia genezy i samego przebiegu zimnej wojny. Jednak to nie suche przedstawienie faktów, lecz dodatkowo skupienie się na przyczynach, zgodnie z zasadą Francisa Bacona, że „prawdziwa wiedza to poznanie przyczyn”.