Powrót  Drukuj

Marta Studenna

Casus Kosowa. Wyzwania dla ukraińskiej polityki regionalnej w warunkach światowego kryzysu ekonomicznego.

17 lutego 2009 roku minęła pierwsza rocznica od jednostronnego ogłoszenia niepodległości przez kosowskich Albańczyków w serbskiej prowincji – Kosowo, pozostającej od 1999 roku pod protektoratem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wydarzenie to, niewątpliwie jedno z najbardziej kontrowersyjnych posunięć na arenie międzynarodowej ubiegłego roku, stało się przyczynkiem do żywej dyskusji na temat respektowania powszechnie przyjętych zasad prawa międzynarodowego, a nade wszystko ewentualnych skutków dla państw wielonarodowych i wieloetnicznych, borykających się z problemem separatyzmu, jakie ów niebezpieczny precedens za sobą pociąga. Kwestia Kosowa podzieliła scenę międzynarodową dość wyraźnie i do tego stopnia, iż jeden z głównych jej aktorów – Unia Europejska nie wypracowała w sprawie uznania nowego państwa wspólnego stanowiska, pozostawiając je w gestii poszczególnych rządów krajów członkowskich. Zdecydowanymi przeciwnikami niepodległości Kosowa okazały się te kraje, które same mają problemy z mniejszościami narodowymi nieusatysfakcjonowanymi szeroką autonomią, żywiącymi aspiracje do niepodległości, dla których precedens Kosowa może pełnić rolę swego rodzaju know – how . Przekazanie kwestii uznania nowego państwa na szczebel samodzielnych decyzji rządów państw członkowskich UE było niejako próbą wyjścia z impasu, w jakim znaleźli się jej liderzy, a w istocie obnażyło niedostatki w jej wewnętrznej spójności. Brak unijnej jednomyślności w kwestii Kosowa, a co więcej świadoma rezygnacja z próby uzgodnienia wspólnego głosu w tej sprawie dają sugestywny pogląd na temat zróżnicowania politycznego i istnienia sporych obszarów niezgodności w polityce zagranicznej UE. Pytanie o Kosowo jest dziś nie tyle pytaniem o pojawienie się nowego podmiotu w stosunkach międzynarodowych, jest raczej pytaniem o kondycję tych stosunków i panującego w nich porządku opartego o system bezpieczeństwa ONZ z podstawowymi jego wartościami: suwerennością oraz integralnością terytorialną z jednej strony i prawem do samostanowienia z drugiej. Bezdyskusyjnie, niepodległość Kosowa nie jest jedyną przyczyną nadwątlenia tegoż systemu i niedoskonałości jego funkcjonowania, której świadkami jesteśmy od lat , jest to natomiast, ta przyczyna, która być może w największym stopniu zaważy o dalszych zmianach dotychczasowego ładu międzynarodowego, doprowadzających w ostateczności do całkowitej jego destrukcji.

Celem tegoż artykułu jest próba refleksji nad konsekwencjami, jakie casus Kosowa niesie dla globalnej polityki regionalnej, wyzwaniami, jakie przed nią stawia oraz skalą problemów, które być może przyjdzie rozwiązywać w warunkach światowego kryzysu ekonomicznego, na przykładzie Ukrainy - państwa o silnym zróżnicowaniu regionalnym. Przedmiotem moich rozważań będzie ustalenie czy precedens Kosowa w realny sposób zagraża integralności terytorialnej Ukrainy oraz określenie, jakie, ewentualnie, inne elementy destabilizacyjne rodzi. Punktem wyjścia będzie dla mnie próba wyjaśnienia, na czym polega ewenement ogłoszenia niepodległości przez Kosowo oraz kontrowersji wokół uznania międzynarodowego ze wszystkimi skutkami, jakie ono tudzież jego brak niesie dla funkcjonowania państwa na arenie międzynarodowej.

Kosowo zajmuje centralne miejsce w nacjonalistycznym dyskursie zarówno Serbów jak i kosowskich Albańczyków. Obie narodowości uznają owo terytorium za kolebkę swego, narodowego dziedzictwa kulturowego, źródło narodowej mitologii i fundament myśli patriotycznej. Dla obu utrata Kosowa jest równoznaczna z utratą symbolu będącego ogniskiem mitu narodowego wraz z jego konsolidacyjną funkcją społeczną, dlatego zatem, historiografia obu stron nie szczędzi wysiłków w próbach dowiedzenia racji, dla których Kosowo jest odpowiednio bardziej serbskie bądź bardziej albańskie . Analiza serbsko – albańskiego sporu o Kosowo na płaszczyźnie konfliktu międzynarodowego jest niezwykle skomplikowana, wymagałaby rozwikłań wielu zaszłości historycznych, narzucających wymóg przyjęcia pewnego paradygmatu interpretacji, toteż udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie komu owa kraina należy się bardziej nie wydaje się być możliwym. Również wykładnia prawa międzynarodowego regulującego stosunki między uczestnikami stosunków międzynarodowych, a co za tym idzie także kwestie autonomii i secesji, nie wyjaśnia niepodległości Kosowa w sposób wyczerpujący. Karta Narodów Zjednoczonych, wielostronna umowa, będąca podstawowym dokumentem prawa międzynarodowego, na której opiera się dotychczasowy ład polityczny, bazuje przede wszystkim na poszanowaniu zasad: suwerenności i integralności terytorialnej państw. W świetle tychże pryncypiów niepodległość Kosowa (a ściślej interwencja NATO, której niepodległość Kosowa jest w dużej mierze skutkiem) pozostaje w niezgodzie z paragrafem 4, art. 2 Karty Narodów Zjednoczonych i godzi w terytorialną jedność Serbii . Jednymi z elementarnych zasad prawa międzynarodowego są także postanowienia Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, wśród których znajdujemy zapis o nienaruszalności granic państwowych . Nienaruszalność granic (uznanie tych istniejących i wyzbycie się roszczeń), zatem, uznanie status quo terytorialnego, w momencie zwołania KBWE nie było tylko postulatem, lecz wiążącą już zasadą stosunków międzynarodowych, odnotowywaną w wielu oświadczeniach i deklaracjach międzypaństwowych . Zasada ta, była niejako uświęceniem powstałej po II wojnie światowej mapy politycznej Europy, gwarantem stabilności i pokoju, którą po raz pierwszy narusza dopiero casus Kosowa. Znamienne w tym momencie, że Albania nie jest sygnatariuszem Aktu Końcowego KBWE . Rzecz sprowadza się do interpretacji litery prawa, albowiem na te same dokumenty, których pogwałcenie akcentują Serbowie i na zawarte w nich prawo do samostanowienia powołują się kosowscy Albańczycy. Prawo do samostanowienia po 1945 roku realizowały narody, a nie mniejszości narodowe, bo też narodom ono przysługiwało. W tym przypadku, żyjąca w Serbii mniejszość albańska powołuje do życia odrębny organizm państwowy, choć niezależna i suwerenna Albania istnieje od ponad stu lat . Wydaje się, zatem, iż rozstrzygnięcie obecnego statusu Kosowa (niepodległe państwo czy jednak protektorat) implikuje rozwikłanie statusu jego twórców i określenie, kim są jego mieszkańcy: Albańczykami (a zatem mniejszością narodową) czy odrębnym narodem Kosowarów. Przyjęcie za obowiązującą tej drugiej wersji byłoby także swoistą osobliwością, bowiem dotychczas (oficjalne) uznanie narodu miało miejsce tylko w stosunku do Czechów i Polaków w czasie I wojny światowej, kiedy armie Ententy walczyły przeciwko państwom centralnym władającym ich terytoriami narodowymi. Państwa Ententy posłużyły się wówczas specyficzną formą uznania w celu zalegalizowania udziału tych narodów w wojnie. Współcześnie instytucja uznania narodu nie jest stosowana .

Niejasny status Kosowa spowodował wiele kontrowersji związanych z udzieleniem mu uznania międzynarodowego (uznania za państwo), co unaoczniło jeszcze wyraźniej niż kiedykolwiek, do jakiego stopnia sprawa Kosowa jest w istocie sprawą globalnej polityki, rywalizacją głównych aktorów światowej sceny politycznej. Wprawdzie, jak zaznaczają Janusz Symonides i Remigiusz Bierzanek: powstanie państwa jest czystym faktem wymykającym się spod oceny prawnej. Fakt ten kwalifikowany jest najczęściej jako historyczny, polityczny, socjologiczny czy pozaprawny. Podobnie konstatuje J. Makowski: prawo międzynarodowe rozpatruje państwo z zewnątrz, jako fenomen już istniejący. Takie stanowisko nie oznacza wszelako, by prawo międzynarodowe było całkowicie obojętne wobec procesu powstawania czy znikania swoich podmiotów i to właśnie ono określa warunki przy spełnieniu, których państwo jest dopuszczone do społeczności międzynarodowej . W doktrynie prawa międzynarodowego wyszczególnione są trzy elementy konieczne dla zaistnienia fenomenu państwa: terytorium, ludność oraz władza najwyższa, z których element ostatni, rozumiany jako istnienie efektywnego i ustabilizowanego rządu odgrywa najistotniejszą rolę. To właśnie ocena skuteczności i stabilności władzy nowo powstałego państwa, jej zdolność do utrzymywania stosunków międzynarodowych stanowią tzw. obiektywne kryterium efektywności. Pozwala ono na rozstrzygnięcie zastrzeżeń, co do udzielenia uznania, jednakże ocena stopnia, w jakim nowy twór spełnia kryteria podmiotowości prawnomiędzynarodowej zależy już od poszczególnych państw. Udzielenie uznania nie jest, zatem obowiązkiem, ma jednak kluczowe znaczenie dla funkcjonowania nowego podmiotu na arenie międzynarodowej, wyznacza ramy uczestnictwa w stosunkach międzynarodowych, zakres zdolności do czynności prawnej państwa. W tym kontekście Kosowo jest swoistym fenomenem, co do uznania, którego istnieją zróżnicowane stanowiska największych graczy światowej sceny politycznej. Niepodległość Kosowa jest długofalową konsekwencją zmiany w podejściu do zasad prawa międzynarodowego na rzecz przyznania przewagi decyzjom państw, którym potęga gospodarcza umożliwia odgrywanie roli aktorów dominujących na arenie międzynarodowej. Można zatem rozpatrywać niepodległość Kosowa jako pochodną wsparcia, którego udzieliły kosowskim Albańczykom Stany Zjednoczone i największe państwa UE, co istotne, bez tego poparcia niepodległość Kosowa raczej nigdy nie stałaby się faktem, bądź nie doszłoby do tego drogą pokojową. Istnieje wiele teorii na temat tego, dlaczego Zachód z takim zaangażowaniem popierał niepodległość Kosowa: od chęci minimalizowania wpływów Rosji w regionie będącym jej tradycyjną strefą wpływu, poprzez stworzenie precedensu dla przyszłych interwencji NATO, dzięki czemu można było wyjaśnić potrzebę dalszego istnienia tej organizacji po upadku systemu komunistycznego, aż do sprowadzenia Kosowa do roli poligonu doświadczalnego dla testowania nowych rodzajów broni. Jedną z najciekawszych, zdaniem autorki, i najmniej zawoalowanych koncepcji na gruncie filozofii politycznej przedstawił na kilka lat przed ogłoszeniem deklaracji niepodległości przez Kosowo, Zygmunt Bauman w doskonałej książce Płynna nowoczesność . Efektem jego rozważań jest zapewne nie jedyne i z pewnością niepełne, aczkolwiek wiarygodne aż do pełnej i bolesnej szczerości wyjaśnienie przypadku Kosowa. Posłużę się cytatem: W wojnie jugosłowiańskiej stawki obu walczących stron były zadziwiająco podobne (...) Serbowie chcieli usunąć ze swego terytorium krnąbrną i kłopotliwą albańską mniejszość, – ale intencje wojsk ekspedycyjnych NATO były podobnej natury: chodziło głównie o to, aby zatrzymać Albańczyków w Kosowie i zdławić w ten sposób w zarodku groźbę przeistoczenia się tych ludzi w niechcianych poszukiwaczy azylu w krajach, z których wywodziły się siły interwencyjne . Co więcej, misją w Kosowie Narody Zjednoczone wystawiły sobie jak najgorszą opinię i jeśli szukać przyczyn niedoskonałości w funkcjonowaniu systemu bezpieczeństwa ONZ to należałoby rozpocząć niejako od jego wnętrza. W reportażu Macieja Zaremby, Albin Kurti – tłumacz i ideolog albańskiej partyzantki, deklaruje: Pamiętasz Algierię? Ludzie, którzy wyrzucili Francuzów w '62 mieli na sztandarach wypisane: wolność, równość, braterstwo. My wyrzucimy ONZ w imię idei, które zdradziliście w Kosowie” .

Wskazane powyżej kontrowersje wokół ogłoszenia niepodległości przez Kosowo czynią zeń precedens, na który będą mogły próbować powoływać się inne ruchy separatystyczne, co stanowi bez mała niebagatelny element destabilizacyjny dla wielu regionów Europy. Z drugiej strony, niepodległe Kosowo może być swego rodzaju wskazówką dla pragmatycznie myślących polityków: ogłosić niepodległość części kraju i postawić tam swój rząd jest o wiele taniej niż rozpoczynać wojnę domową w całym kraju . Jest ono wreszcie przykładem podporządkowywania zasad prawa międzynarodowego zdeterminowaniu w konsekwencji realizowania szeroko pojętych interesów Zachodu. Nie bez znaczenia jest też brak entuzjazmu w sprawie niepodległości Kosowa w szeregach Organizacji Konferencji Islamskiej, jedynej organizacji międzynarodowej opartej o kryteria wyznaniowe. Organizacja ta uciekła się do zastosowanego przez UE zabiegu w sprawie uznania Kosowa pozostawiając je w gestii państw członkowskich, z których uczyniła to tylko Turcja. Nie można oprzeć się wrażeniu, iż Kosowo zamieszkiwane przez społeczeństwo jednocześnie muzułmańskie i proamerykańskie odbierane jest przez kraje OKI jako amerykański koń trojański. Niepodległości Kosowa nie uznała Indonezja członek RB ONZ i jednocześnie państwo, w którym żyje największa ilość muzułmanów na świecie, będące najbardziej wpływowym członkiem OKI .

Kosowo jako wyzwanie dla polityki regionalnej będę próbowała wyjaśnić na przykładzie Ukrainy. Niezależna od 1991 roku Ukraina przełamuje stereotyp państwa sezonowego, z którego niepodległością Zachód z roku na rok bardziej się oswaja, umacnia swoją pozycję na arenie międzynarodowej, wreszcie buduje nowoczesne, ukraińskie społeczeństwo. Ów proces budowy ukraińskiego społeczeństwa jest bez wątpienia najistotniejszy, albowiem w dużej mierze generuje sukces dwóch pozostałych, jest to też proces niezwykle złożony, stawiający przed twórcami ukraińskiej ideologii narodowej wymóg uwzględnienia całego szeregu uwarunkowań etnicznych, w jakich znajduje się dziś państwo ukraińskie, włączenia w ukraińską historię i kulturę dorobku grup etnicznie nieukraińskich bez ich politycznej dyskredytacji i marginalizacji, bądź rozszerzenia spektrum możliwości definiowania ukraińskości poza podstawę etniczną. Słowem, w konstruowaniu ukraińskiego narodu politycznego trzeba wyznaczyć należyte miejsce mniejszościom narodowym, które w wyniku różnych procesów historycznych znalazły się na terytorium państwa ukraińskiego i mają swój udział w jego budowie. Tymczasem, aspiracją etnicznych Ukraińców, którzy w 1991 roku stali się gospodarzami we własnym państwie było nadanie temu państwu formy niemal właśnie etnicznej, co w niektórych wypadkach przebiegało nie inaczej niż poprzez inwersję radzieckiego schematu historii Ukrainy, w którym wschodnia jej część pełniła rolę postępowej, a stosunek do Krymu kształtował obowiązujący szablon myślowy: jasyr, polityczno - wojskowa rywalizacja między kozakami i Tatarami, a na koniec obiektywnie progresywna rola ekspansji Imperium Rosyjskiego. Zwrot w hierarchii narodowych wartości doprowadza do sytuacji, w których na przykład historyczne doświadczenie Donbasu nie jest rozpatrywane jako składowa ukraińskiej tradycji państwowotwórczej, nie uwzględnia się w niej Republiki Doniecko-Krzyworoskiej przy jednoczesnej gloryfikacji ZURL (Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej) , której przywódcy nie od razu przecież chcieli współpracy z Kijowem. Podobnie, elementy kulturowe tureckiej proweniencji, przenikające niejako naturalnie na etniczne ziemie ukraińskie i do ukraińskiej kultury, co działo się dzięki kontaktom kozactwa z Chanatem, są w niej skutecznie ignorowane . Zróżnicowanie regionalne Ukrainy oraz niedokończony proces budowy narodu stanowią podatny grunt dla ożywających, co kilka lat dyskusji o separatyzmie ukraińskich prowincji. Najważniejszym obok ogłoszenia niepodległości przez Abchazję i Osetię Południową bodźcem do tego typu dywagacji ostatnich czasów był niewątpliwie casus Kosowa. Potencjalnych linii podziału państwa ukraińskiego, a zatem koncepcji, według których to państwo mogłoby się rozpaść w literaturze przedmiotu i publicystyce pojawiło się całe mnóstwo. Najbardziej znany i jednocześnie najbardziej prymitywny obraz dwóch Ukrain (zachodniej, progresywnej, hołdującej wartościom UE i NATO oraz wschodniej, prorosyjskiej) cieszy się największą popularnością, niestety także i w Polsce. Tymczasem podziały wewnątrz społeczeństwa ukraińskiego są dużo bardziej skomplikowane, a wszelkie wysiłki zmierzające ku podporządkowaniu ich granicom geograficznym regionów są niczym innym niż próbami upraszczania rzeczywistości. Zasadniczo jednak, gdy mowa o separatyzmie, na pierwszy plan wysuwają się regiony: Zakarpacia, Donbasu oraz Krymu. Zakarpacie, kraina historyczno - geograficzna położona w południowo - zachodniej części Ukrainy na pograniczu Polski, Słowacji, Rumunii i Węgier jest swoistym konglomeratem kultur charakterystycznym dla regionów pogranicza. Ów górzysty, pokryty lasami teren zamieszkuje w przeważającej większości ludność wschodniosłowiańska – Rusini, do momentu wcielenia Zakarpacia do ZSRR traktowani za odrębny naród. Mieszkających na Zakarpaciu Rusinów, poza Ukrainą spotykamy także w Serbii, Chorwacji, Polsce, Rumunii, na Słowacji i na Węgrzech. We wszystkich tych krajach uznani zostali za mniejszość narodową, na Ukrainie natomiast, za subetnos narodu ukraińskiego . Rusini jeszcze w latach 90-tych rozpoczęli walkę o autonomię, jednak ich zabiegi, w przeciwieństwie do mieszkańców Krymu nie zakończyły się sukcesem. Zakarpacie jako region burzy iluzję o jednolitości i proeuropejskim charakterze Ukrainy Zachodniej, wielokrotnie ujawniało swe prorosyjskie orientacje. W grudniu 2007 roku pop Dymitr Sidor, duchowy przywódca Rusinów, poprosił w Moskwie o uznanie obwodu zakarpackiego za samodzielny region pod protektoratem Rosji i UE jako spadkobierców ZSRR i Czechosłowacji. Moskwa pozostawiła ów apel bez odpowiedzi, a Sidor otrzymał ostrzeżenie od ukraińskiej służby bezpieczeństwa. Reakcje na niepodległość Kosowa, a później także niepodległość Abchazji i Osetii Południowej przybrały na Zakarpaciu najbardziej skonkretyzowaną formę: 25 października 2008 roku – II Europejski Kongres Rusinów ogłosił autonomię w ramach Ukrainy . Również i ten akt nie doczekał się reakcji, rozpatrzenia projektu autonomii Zakarpacia nie podjęła się żadna instytucja i region ten nie ma właściwie szans na spełnienie swego postulatu. Rusini nie mają wsparcia w żadnej sile ościennej, zamieszkiwany przez nich region jest zacofany, ubogi w surowce naturalne a nade wszystko, póki co nie posiadają oni sprawnych i zdeterminowanych elit politycznych, które mogłyby pełnić rolę negocjatora z Kijowem, a w dalszej perspektywie stymulatora przy ewentualnej secesji.

Podobnie, zagrożenie separatyzmem nie istnieje w Donbasie, co jednakże wynika tu z innych przyczyn. Donbas jest najbardziej uprzemysłowionym i bogatym w surowce naturalne regionem Ukrainy zajmującym obwody: doniecki i ługański oraz część dniepropietrowskiego i charkowskiego. Rozpatrując problem Donieckiego Zagłębia Węglowego ważne jest przede wszystkim jego wyodrębnienie z szerszej kategorii pojęciowej, jaką stanowi Ukraina Wschodnia, albowiem współcześnie, niesłusznie postrzega się Wschód Ukrainy jako region niezróżnicowany, swego rodzaju prorosyjski monolit. O tym, iż popularne utożsamianie Ukrainy Wschodniej z Donbasem jest błędne, świadczyć może analiza wyników wyborów parlamentarnych na Ukrainie od 1998 roku do chwili obecnej. Wyniki wykazują spore zróżnicowanie preferencji politycznych wśród wschodnich regionów Ukrainy . Ponadto w opinii publicznej funkcjonuje, nie do końca właściwy, obraz etnostruktury Donbasu, zgodnie, z którym tereny te zamieszkują Rosjanie oraz zrusyfikowani Ukraińcy, sami definiujący siebie w kategorii ludzi radzieckich, tak jakby radzieckość była ostatnią formą makro tożsamości, do której mogliby się odwołać. Tymczasem etnostruktura owego stworzonego przez przesiedleńców regionu przemysłowego jest dużo bardziej zróżnicowana: przesiedleńcy o różnym pochodzeniu etnicznym (prócz Ukraińców i Rosjan, także Żydzi, Białorusini, Niemcy, mieszkańcy Wołoszczyzny, Serbowie, Bułgarzy, Węgrzy, Polacy i inni) przynosili ze sobą różne zwyczaje, różną wiedzę, a także nierzadko odmienną etykę przedsiębiorczości, a wszystko to miało wpływ na ukształtowanie się mentalności mieszkańców Donbasu . Separatyzm jest tu raczej straszakiem politycznym donbaskich elit w stosunku do Kijowa i narzędziem do wywalczenia sobie korzystnego położenia w niepodległym państwie. Owe elity odgrywają niebagatelną rolę w zachodzących na Ukrainie procesach politycznych. Nade wszystko ciekawe jest zjawisko specyficznej kooperacji oficjalnej retoryki narodowej z siłami oligarchów, finansującymi wiele przedsięwzięć państwowych. Ewentualne przyłączenie się Donbasu do Rosji automatycznie pozbawiłoby donbaskie elity uprzywilejowanego statusu, jakim bez wątpienia cieszą się w niepodległej Ukrainie, dlatego też nie będą one zainteresowane przywództwem żadnego ruchu separatystycznego. Warto też zwrócić uwagę, iż jedyną reakcją Donbasu na sierpniowy konflikt kaukaski było opowiedzenie się po stronie Rosji i uznanie Gruzji jako agresora w tymże konflikcie, nie pojawiły się natomiast żadne głosy postulujące rewizję granicy rosyjsko – ukraińskiej, mającej na celu włączenie Donbasu w skład Federacji Rosyjskiej, bądź przejścia pod jej opiekę. Bezsprzecznie interesującym byłoby natomiast rozpatrzenie ewentualnych dążeń separatystycznych w Donbasie w zupełnie inną stronę, niż sądzi się powszechnie. Granice Donbasu wykraczają poza granice państwowe Ukrainy tworząc spójny region industrialny o dość wyraźnej odrębności regionalnej (zarówno od Ukrainy jak i Rosji). Atrakcyjność ukraińskiej części tegoż regionu, z chociażby uproszczoną możliwością wjazdu na teren UE otwiera dyskusję o ewentualnych możliwościach przekierunkowania dążeń separatystycznych, w których to rosyjska część Zagłębia wykazałaby proukraińską tendencję .

Bez wątpienia największe zagrożenie realnym separatyzmem spotykamy na Krymie. Półwysep Krymski od XIII wieku zamieszkiwali Tatarzy. W wyniku rozpadu Złotej Ordy, na Krymie powstało niezależne państwo – Chanat Krymski, które w 1475 roku przeszło pod zwierzchnictwo Imperium Osmańskiego. W XVIII wieku Półwysep skolonizowali Rosjanie. Wraz z przejęciem władzy w Imperium Rosyjskim przez bolszewików, na Krymie utworzono Autonomiczną Socjalistyczną Republikę Radziecką, która weszła w skład Rosyjskiej Federacyjnej Republiki Radzieckiej. W 1954 roku, w trzechsetną rocznicę ugody perejasławskiej Nikita Chruszczow włączył Krym w skład republiki ukraińskiej. Na Półwyspie obejmującym stosunkowo niewielkie terytorium dochodzi do koncentracji wielu czynników sprzyjających potencjalnej secesji, mowa w głównej mierze o liczebnej przewadze mniejszości narodowych (Rosjan i Tatarów Krymskich) nad etnicznymi Ukraińcami, obecności Floty Czarnomorskiej, a przede wszystkim o trudnościach w zaadoptowaniu Krymu w skład etnicznych ziem ukraińskich i powiązania go na stałe z elementami ukraińskiej ideologii narodowej. W ramach współczesnej świadomości narodowej przynależność do określonego terytorium, możliwość bezpośredniego wyprowadzenia danego narodu od autochtonów tudzież dowiedzenia, że było się tam od zawsze generuje niejako samoistnie prawo do państwowości i suwerenności. Na tej podstawie, w czasie deportacji Tatarzy Krymscy rozwinęli teorię, w myśl której pochodzą od pierwszych, prehistorycznych narodów zamieszkujących Półwysep (gdy przed deportacją pamięć historyczna Tatarów sięgała tylko do czasów istnienia Chanatu Krymskiego), dzięki czemu wracając byli przekonani, iż mają do niego pełne prawo . Z drugiej strony Rosjanie Krymu odżegnujący się od imperialnych asocjacji próbują wytworzyć ideę rosyjskiego terytorialnego subetnosu, powiązanego z rosyjską kulturą i historią, ale formującego się na Krymie pod wpływem unikalnych, miejscowych czynników. Aspirują do panowania nad pamięcią historyczną Krymu poprzez dyskredytację państwowotwórczych elementów mogących wynikać z faktu istnienia Chanatu Krymskiego oraz podkreślanie własnej cywilizacyjnej roli. W tej historycznej polemice Tatarzy zdecydowanie ustępują Rosjanom, co zmusza historyków tatarskich do permanentnego podkreślania swojej odrębności zarówno od Rosjan jak i Ukraińców, a to z kolei podważa wiarygodność deklarowanej przez nich woli pokojowego współistnienia. Jednakże największymi przegranymi w tejże dyskusji są Ukraińcy, którym przez cały okres funkcjonowania systemu radzieckiego serwowano negatywne stereotypy dotyczące Tatarów Krymskich, utrwalając w ten sposób obraz Krymu jako terytorium z Ukrainą niepowiązanego. Do dziś sytuacja ta nie uległa większej zmianie. Zdobycie niepodległości w 1991 roku nie doprowadziło do przeformowania miejsca Krymu w historii Ukrainy i ukraińskiego narodu. Ukraińska elita polityczna intuicyjnie zmieniła ideologię komunistyczną na narodową, jednakże w tej prymitywnej wersji, ze wszystkimi stereotypami i dogmatami czasów radzieckich . Co więcej, historyczny dorobek Ukraińców z okresu przedradzieckiego także nie uwzględniał Krymu i jego związków z Ukrainą, co sprawiło, że dziś praktycznie nie istnieją badania związków tatarsko - ukraińskich, do których można by się odwołać przy formułowaniu miejsca Krymu w historii Ukrainy. Stało się tak z dwóch powodów, po pierwsze: lęk przed jasyrem wszedł w pewnym momencie na stałe do ukraińskiego eposu narodowego toteż budowniczowie ukraińskiej świadomości narodowej z XIX i początku XX wieku zaliczyli go do czynników negatywnych w kontekście ukraińskiej historii. Po drugie, pewne zainteresowanie Krymem wykazali ukraińscy badacze okresu międzywojnia, jednakże na ich rozwój nie pozwolił wchodzący w życie radziecki model konsolidacji społecznej. Poza tym działacze odrodzenia <> opierali się na realiach swoich czasów i nie mogli przecież przewidzieć, że kiedyś w przyszłości Krym wejdzie w skład <> ziem ukraińskich . Wracając do współczesności, zarówno Rosjanie, Tatarzy Krymscy czy też świadomi Ukraińcy, jako mieszkańcy Krymu, wszyscy oni są obywatelami państwa ukraińskiego, a to państwo kształtuje świadomość narodową swoich obywateli. Obserwujemy zatem, wielką potrzebę znalezienia miejsca i określenia roli Krymu w historii Ukrainy w celu ukształtowania jego pozytywnej percepcji wśród Ukraińców. Perspektywa integracji mieszkańców Ukrainy wokół ukraińskiej idei narodowej pozostanie oddalona dopóty, dopóki najsilniejsze jej akcenty będą eksponować istniejące pomiędzy nimi różnice zamiast wspólnoty interesów. Brak zabiegów zmierzających do spojenia społeczeństwa w państwowy naród polityczny sprzyja kształtowaniu się idei odrębności interesów w narodowych świadomościach Rosjan, Tatarów Krymskich oraz Ukraińców. Poczucie odrębności interesu narodowego w ramach jednego państwa jest zapewne jednym z pierwszych czynników rodzących myśl o odrębności państwowej. Głosy przewidujące renesans tendencji separatystycznych na Krymie ożywiły się ponownie po wybuchu rosyjsko - gruzińskiego konfliktu na Kaukazie w sierpniu 2008 roku. Rosjanie Krymu ustępują jednak abchaskim czy osetyjskim Rosjanom pod względem jednomyślności politycznej, rosyjskie organizacje na Krymie nierzadko rywalizują między sobą . Ponadto sama skomplikowana struktura etniczna, zwykle wysuwana na pierwszy plan jako czynnik sprzyjający separatyzmowi, jest w przypadku Krymu, paradoksalnie czynnikiem hamującym konflikt. Jeśli na dziś dzień skład etniczny Półwyspu kształtuje się następująco: 59% Rosjan, 24% Ukraińców i 13% Tatarów, to istotnie przewaga Rosjan jest poważna, jest jednak i tak zrównoważona w porównaniu z 92% przewagą Albańczyków w Kosowie, a najistotniejsze - ewentualne dążenia separatystyczne Krymskich Rosjan zostaną łatwo powstrzymane przez dwie pozostałe grupy etniczne: Tatarów i Ukraińców . Charakterystyczny dla Krymu jest także aktywny udział politycznych ugrupowań, zarówno tatarskich jak i rosyjskich w ogólnoukraińskich procesach politycznych, stabilnością w regionie zainteresowane są również liczne tak rosyjskie jak i ukraińskie grupy biznesowe. Jeśli kiedykolwiek dojdzie na Krymie do poważnego konfliktu na tle etnicznym można spodziewać się, iż linia podziału nie będzie przebiegała pomiędzy Półwyspem (jako jednością) a resztą Ukrainy, ale między Krymskimi Rosjanami a Krymskimi Tatarami, którzy póki co, próbują na słowa dowieść swego prawa do Krymu. W ewentualnym konflikcie to Kijów (a nie Moskwa) będzie pełnił rolę arbitra . Co więcej, sytuacja w Abchazji i Osetii, a także w Kosowie zradykalizowała się do otwartego konfliktu ponieważ podsycała ją wieloletnia, prowadząca do regularnej wojny nienawiść pomiędzy regionami a centrum. Brak rozlewu krwi jako aksjomat w ukraińskim myśleniu politycznym zgodnie z zasadą żeby tylko nie było wojny do tej pory sprawdzał się znakomicie. Nawet w czasie Pomarańczowej Rewolucji, największego kryzysu politycznego niepodległej Ukrainy, podczas licznych manifestacji grup o odmiennych zapatrywaniach politycznych nikt nie ucierpiał od fizycznej agresji. Brak rozlewu krwi może jednak w długofalowej perspektywie nie oznaczać sukcesu. Agresywna ukrainizacja w wydaniu juszczenkowskim staje się przyczyną nastrojów o antyukraińskim wydźwięku zarówno na Krymie, Zakarpaciu czy Donbasie. Jeden z mówców na mityngu Tatarów przed parlamentem Autonomicznej Republiki Krymu w dniu 12 kwietnia 2008 roku zwerbalizował swoje rozczarowanie względem władz najwyższych następująco: Juszczenko ciągle mówi o Wielkim Głodzie i innych nieszczęściach narodu ukraińskiego, a <> o tragedii wysiedlenia całego narodu – Tatarów Krymskich, przed którą blednie jakakolwiek klęska głodu .

O ile wszystkie przytoczone przeze mnie przykłady świadczą wyraźnie, iż na chwilę obecną casus Kosowa nie stanowi realnego zagrożenia dla ukraińskiej integralności terytorialnej, o tyle unaocznia on potrzebę prowadzenia skutecznej polityki regionalnej, która uwzględniając różnice jednoczy wokół wspólnych celów. Brak przemyślanej strategii włączania mniejszości narodowych w organizm państwowy, który zamieszkują jest także brzemienną w skutki polityką, w efekcie której zdystansowane względem centrum regiony mogą przekształcać się w potencjalne Kosowa. Warto mieć na uwadze, iż Ukraina ponosi społeczne koszty transformacji gospodarczej w warunkach światowego kryzysu ekonomicznego, przez co jest jednym z tych państw europejskich, w jakich kryzys jest najbardziej odczuwalny. Jest wszak oczywistym, iż wszelkie sytuacje, które obciążają barki społeczeństwa mogą bardzo łatwo zaognić na nowo, uśpione bądź złagodzone konflikty na linii centrum – regiony. Z tej perspektywy casus Kosowa jest swoistym ostrzeżeniem. W chwili ogłoszenia niepodległości przez władze w Prisztinie wszyscy dyplomaci UE oraz USA zgodni byli, co do jednego: Kosowo nie może stać się precedensem. Kilkakrotnie przebrzmiała też opinia, w myśl której wszelkie kontrowersje wokół nowego państwa ucichną gdy Kosowo a także i Serbia zostaną członkami UE. Pojawiły się też poglądy, według których powinno się ułatwić Serbii drogę do unijnej akcesji . O tym, czy muzułmańskie Kosowo ma szansę stać się perłą w granicach chrześcijańskiej Europy ciężko póki co dywagować. Na poniższą sytuację można dziś spojrzeć z przymrużeniem oka, lecz jeśli tempo przyrostu naturalnego w rodzinach muzułmańskich utrzyma przewagę nad populacją chrześcijańską, a pragmatycznie myślący politycy wyciągną wnioski z lekcji o Kosowie, to co będzie gdy za kilka lat tatarski Krym ogłosi niepodległość, a Ukraina z ponad 40 milionowym potencjałem ludności, będąca głównym terytorium przesyłowym rosyjskiego gazu dla Europy Zachodniej zażąda uproszonego trybu akcesji do UE?

Przypisy:
1 Niepodległość Kosowa uznało 22 z 27 krajów Unii Europejskiej. Nie uczyniły tego natomiast: Cypr, Hiszpania i Rumunia, natomiast Słowacja i Grecja nie zajęły oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Z państw należących do ONZ niepodległości Kosowa nie uznają: Serbia, Rosja, Gruzja, Sri Lanka (na ich terytoriach zamieszkują mniejszości przejawiające aspiracje niepodległościowe), a także: Argentyna, Boliwia, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Laos, Mołdawia, Rumunia, Tadżykistan, Wenezuela oraz Wietnam.
2 Wiele kontrowersji, co do zgodności z prawem międzynarodowym budziły np. interwencja NATO w Kosowie w 1999 r., czy też interwencja NATO w Iraku 2003 r.
3 Albańczycy uważają się za potomków Dardanów, najprawdopodobniej największego z plemion iliryjskich – przedsłowiańskiej ludności zamieszkującej Półwysep Bałkański. Według jednej z teorii wykrystalizowanie się etnosu albańskiego nastąpiło we wczesnym średniowieczu w Kosowie, północnej Macedonii i południowej Serbii. W drugiej połowie XIX i na początku XX wieku Kosowo było centrum literackiej twórczości albańskiej w języku arabskim. W l. 60 - tych XIX wieku władze osmańskie utworzyły wilajet (jednostkę administracyjną), który w l. 1878-1912 nosił nazwę Kosowo i objął oprócz dzisiejszego Kosowa inne ziemie z albańską populacją, m.in. Dolinę Preszeva, północną Macedonię i północno-wschodnią część Czarnogóry (w efekcie w dyskursie nacjonalistycznym w Kosowie Skopje jest nazywane historyczną stolicą Kosowa, zaś północna Macedonia uznawana jest za południowe Kosowo). Po 1918 roku Kosowo odgrywało rolę głównego ośrodka kulturalnego i politycznego jugosłowiańskich Albańczyków. Również Serbowie traktują Kosowo jako kolebkę państwa serbskiego: było ono centrum politycznym Serbii w okresie jej największej świetności w l. 1280-1355. W Kosowie skoncentrowane są najważniejsze dla prawosławnych Serbów ośrodki życia religijnego: siedziba patriarchy w Peciu, ważne monastyry i zabytki architektury cerkiewnej w Deczani i Graczanicy, stąd w serbskim dyskursie pojawiają się w stosunku do Kosowa określenia typu: Serbska Jerozolima, Ziemia Święta. W 1389 roku miała miejsce bitwa koalicji chrześcijańskiej (w większości złożonej z Serbów) z wojskami osmańskimi na Kosowym Polu. Wydarzenie to pełni rolę centralnego mitu narodowego Serbów. Migracja Serbów z Kosowa pod koniec XVII wieku spowodowana napływem ludności muzułmańskiej przyrównywana jest do wędrówki Żydów., Patrz szerz.: A. Balcer, M. Kaczmarski, W. Stanisławski, Kosowo - przed ostatecznym rozwiązaniem. Proces uregulowania statusu międzynarodowego – uwarunkowania polityczne i historyczne, perspektywy rozwoju sytuacji, Prace OSW, Warszawa, luty 2008, s. 7-8, http://osw.waw.pl/pub/prace/27/prace27.htm, [27.01.2009].
4 Paragraf 4, art. 2 Karty Narodów Zjednoczonych głosi: Wszyscy członkowie powstrzymają się w swych stosunkach międzynarodowych od groźby użycia siły lub użycia jej przeciwko integralności terytorialnej lub niezawisłości politycznej któregokolwiek państwa bądź w jakikolwiek inny sposób niezgodny z celami Organizacji Narodów Zjednoczonych, http://www.unic.un.org.pl/dokumenty/karta_onz.php, [27.01.2009].
5 Conference on Security and Co-operation in Europe, Helsinki, 1975, Final Act, par. 3, art. 2, http://www.osce.org/documents/mcs/1975/08/4044_en.pdf, [27.01.2009].
6 R. Bierzanek, J. Symonides, Prawo międzynarodowe publiczne, Warszawa, 2001, s. 216.
7 Ogłoszenie niepodległości przez Kosowo może być interpretowane jako pewien sukces ruchu politycznego dążącego do zjednoczenia wszystkich etnicznych Albańczyków w granicach jednego państwa – zwanego ruchem Wielkiej Albanii. Koncepcja ta była wielokrotnie wykorzystywana politycznie zarówno przez polityków albańskich względem swego narodu jak i przez państwa ościenne w celu szerzenia nienawiści etnicznej. Szczególny niepokój Belgradu o stabilizację na Bałkanach wywołała w 2006 roku wypowiedz doradcy albańskiego premiera Koco Danaja, który ogłosił, iż: Do roku 2013 Albańczycy żyjący na Bałkanach powinni się zjednoczyć i zintegrować w ramach „naturalnej Albanii”. Belgrad apelował wówczas do przedstawicieli tzw. Grupy Kontaktowej ds. Kosowa (UE, NATO, USA, RB ONZ) o nieuznawanie niepodległości Kosowa., Serbia boi się Wielkiej Albanii, Gazeta Wyborcza, 25.08. 2006, nr 198. 5205, s. 10.
8 Е. Филиндаш, Косово-Приднестровье-Крым? blog E. Filindasha, http://filindash.livejournal.com/10114.html, [27.01.2009].
9 R. Bierzanek, J. Symonides, wyd. cyt., s. 151.
10 Tamże, s. 126.
11 Bauman posługuje się przykładem wojny w Kosowie dla zobrazowania głębszych zmian cywilizacyjnych, które dzieją się niejako na naszych oczach. W swoim rozległym studium nad wspólnotą Bauman konstatuje, iż współczesne odrodzenie komunitarianizmu jest naturalną reakcją na panujący powszechnie niepokój: lęk o przyszłość, bezrobocie, niepewne perspektywy na starość, relatywizm wartości, zatem, cechy czasów, w których żyjemy, cechy płynnej nowoczesności, czy też cechy epoki zwanej przez niektórych badaczy ponowoczesną. Bezpośrednim celem wskrzeszonej wspólnoty ma być odrodzenie poczucia bezpieczeństwa, uporządkowanie zasad funkcjonowania w społeczeństwie oraz wyraźne odgraniczenie wspólnoty od reszty, tak, aby za jej granice móc skutecznie usuwać lęki i obawy, słowem, wszystko, co skłania jej twórców do szukania wspólnego schronienia. To właśnie na granicach wspólnoty Bauman skupia przede wszystkim swą uwagę, podkreśla ich rolę i naturalną funkcję: wspólnota wszechogarniająca jest pojęciową sprzecznością, zaznacza, wspólnotowe braterstwo byłoby niepełne, być może niewyobrażalne, a już z pewnością niezdolne do przetrwania bez przyrodzonej bratobójczej skłonności. Rolę podstawy, czy też pewnego archetypu odrodzonej wspólnoty spełnia, jego zdaniem, państwo narodowe opierające się na zasadzie jedności etnicznej. Skoro to właśnie państwo narodowe było jedynym udanym eksperymentem wspólnotowym w dobie nowoczesności, jako jedyne aspirowało do statusu wspólnoty z dużą skutecznością i sugestywnością, toteż idea etniczności może powoływać się na poparcie dziejów. Tymczasem, obecne państwo zrzeka się lub zostaje pozbawione, najprawdopodobniej bezpowrotnie, swych, niegdyś uznanych za podstawowe funkcji: dostawcy i gwaranta pewności i bezpieczeństwa. Niespodziewanemu odwróceniu ulega droga, którą zdawało się, podąża nasza cywilizacja, Bauman zauważa jak przedwczesnym okazuje się ogłoszenie zwycięstwa ludów osiadłych nad koczowniczym elementem antyprogresywnym i antycywilizacyjnym. Dziś bowiem, w epoce błyskawiczności, eksterytorialności i mobilności nie można oprzeć się wrażeniu, iż to tzw. koczownicza elita globalna sprawuje kontrolę i zarządza tymi, którzy uparcie bronią swej terytorialności, czy raczej tego co z niej pozostało. Triumf nomadów wyznacza nowy globalny porządek, a ci uczestnicy stosunków międzynarodowych, którzy próbują go naruszać zostają natychmiastowo ukarani. Przedmiotem kary (w początkowej fazie jest to zwykle kara ekonomiczna) stają się państwa, które w niezgodzie z wymogiem gospodarczej efektywności starają się chronić swe społeczeństwa przed nazwijmy to ciemną stroną kapitalizmu. Przykładowo, uprawiają protekcjonistyczną politykę, ograniczając tym samym możliwości globalnych inwestorów, albo lokują publiczne pieniądze na wsparcie sektorów społecznych (z ekonomicznego punktu widzenia zbędnych), słowem, nie włączają się ochoczo w globalną siatkę zależności, w której funkcjonowanie opiera się na utrzymaniu tempa i zasad dyktowanych przez ponowoczesnych nomadów. Gdy kara nie przyczynia się do nawrócenia niepokornego państwa na grunt obowiązującej linii pozostaje użycie środków militarnych z taktyką uderz i uciekaj, ponieważ interwencja lądowa pociąga za sobą konieczność porządkowania, administrowania, brania odpowiedzialności, czego nomadzi woleliby uniknąć. Jakże znaczącym jest w tym momencie dostrzeżony przez Baumana fakt, iż interwencja NATO w Kosowie zaczęła się od nalotów a siły interwencyjne długo opierały się przed zejściem na ziemię. Bauman dochodzi do przekonywującej konkluzji: elity nomadyczne mogą liczyć na poparcie w swej krytyce praktyk terytorialnych, albowiem oburzenie wobec wszelkich czystek etnicznych pozwala w pewnym sensie egzorcyzmować te demony, które tworzą getta, ośrodki dla uchodźców, przyklaskują zaostrzeniu prawa azylowego czy też budują odgrodzone enklawy z kamerami i strażnikami., Wg Z. Bauman, Płynna nowoczesność, przekł. T. Kunz, Kraków 2006, s. 264-265, 268, 286, 288-289, 307-308.
12 Z. Bauman, wyd. cyt., s. 308.
13 M. Zaremba Witajcie w Unmikistanie , przekł. A. Topczewska, W. Chudoba, J. Rost, w: Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji, Wołowiec, 2008, s. 234. W reportażu poświęconym działalności ONZ w Kosowie Zaremba skrupulatnie rozlicza Narody Zjednoczone z podjętych działań na rzecz zaprowadzenia porządku i stabilizacji gospodarczej w zrujnowanej prowincji. Autor wylicza przykłady daleko nieuczciwej działalności wysokich urzędników ONZ, nagminne łapówkarstwo, brak dostosowania powziętych metod działania do istniejących warunków np. Biuro Skarg w Prisztinie, w którym obywatel może złożyć zażalenie na pracowników misji, odsługuje petentów tylko drogą internetową, choć mieszkańcy Kosowa albo w ogóle nie mają prądu albo mają go trzy godziny dzienne (sic!). Efekt misji zamyka się w milionach euro, których dorobili się pracownicy ONZ na tzw. pomocy międzynarodowej i absolutnemu rozczarowaniu tych Kosowarów, którzy zawierzyli siłom interwencyjnym i podjęli z nimi współpracę. Patrz. szerz.: wyd. cyt. s. 231-175.
14 А. Ляшенко, Косово. Украина. Сепаратизм. Часть 2. Политическая целесообразность, http://www.rb.com.ua/rus/politics/analytics/2008/2712.html, [28.01.2009].
15 Ł. Kobeszko, Sebia-Indonezja/Dżakarta popiera Belgrad, http://www.psz.pl/tekst-9914/Serbia-Indonezja-Dzakarta-popiera-Belgrad, [04.02.2009].
16 Republika Doniecko – Krzyworoska była jednym z mini państw, które oderwały się od powołanej jesienią 1917 roku w Charkowie Ukraińskiej Republiki Ludowej z pierwszym na Ukrainie rządem radzieckim. Istnienie tego typu tworów dowodzi braku jednomyślności i konsolidacji w ukraińskim obozie probolszewickim., D. R. Marples, Historia ZSRR. Od rewolucji do rozpadu., przekł. I. Scharoch, Wrocław, 2006, s. 71; Zachodnioukraińska Republika Ludowa – powołany we Lwowie ukraiński organizm państwowy, który istniał od 01.11.1018 do 16.07.1919 r., od 22.02.1919 r. jako Zachodnioukraiński Obwód Ukraińskiej Republiki Ludowej., patrz. szerz. П.Р. Магочій, Історія України, Київ, 2007, s. 439-446.
17 Np. istnieją analogiczne wątki w średniowiecznej twórczości ludowej Ukraińców, Turków i Tatarów Krymskich., О. Галенко, Битва російського флоту з Кримським ханатом, Критика, вересень 2008, No. 9 (131), s. 7.
18 Радич, Запахло Русью, http://rodnoy.com.ua/index.php?option=com_content&task=view&id=622&Itemid=76, [30.01.2009].
19 Tamże.
20 Przykładowo: w czasie wyborów parlamentarnych w 1998 r. w: obwodach: donieckim, ługańskim i charkowskim wygrywa Komunistyczna Partia Ukrainy. Wprawdzie w obwodach: donieckim i charkowskim poparcie dla KPU jest bardzo podobne, ale już w dniepropietrowskim zwycięża: Ogólnoukraińskie Zjednoczenie „Gromada”. Dalej, o ile drugie miejsce w obwodach donieckim i ługańskim zajmuje Blok Wyborczy „Pracująca Ukraina” o tyle zarówno w charkowskim jak i dniepropietrowskim Blok ów zajmuje już zaledwie 10 i 8 pozycję. W tej sytuacji widać, że wyniki wyborów nawet we wschodnich regionach Ukrainy różnią się dość znacznie. Bodaj najdokładniej ilustruje ów fakt różnica pomiędzy poparciem dla Partii Regionów w obwodzie charkowskim i donieckim podczas wyborów parlamentarnych w 2007 r. W obu regionach partia ta wygrywa, lecz różnica w ilości oddanych głosów sięga 30%. Pozwala to zauważyć, że w obwodzie donieckim poparcie dla partii Wiktora Janukowycza było większe niż 70 %, tymczasem w charkowskim nie przekroczyło nawet 50%. Podobną sytuację można było zaobserwować także rok wcześniej., Analiza rezultatów wyborów parlamentarnych na Ukrainie na podst. informacji opublikowanych na stronie internetowej Centralnej Komisji Wyborczej: www.cvk.gov.ua, [21.11.2008].
21 В. Нестерцов, С. Нестерцова, Е. Щербинина, Деловая элита Донбасса XIX - начала XX вв, Донецк, 2007, s. 5.
22 Tę uwagę zawdzięczam dr Mariuszowi Marszewskiemu , zapiski z rozmowy z dn. 10.12.2008 r.
23 О. Галенко, wyd. cyt., s. 6.
24 Tamże, s. 7.
25 Tamże.
26 В. Соловьев, Третий Крым, Власть, 29.08.2008, No. 38 (792), s. 15-16.
27 В. Червоненко, Крим – не Косово, http://dialogs.org.ua/ua/issue_full.php?m_id=12289, [01.02.2007].
28 Tamże.
29 О. Галенко, wyd. cyt., s. 7.
30 Taką opinię wygłosił m.in. Daniel Adam Rotfeld, były minister spraw zagranicznych RP na łamach Gazety Wyborczej, M. Zawadzki, Rozmowa z prof. Adamem Danielem Rotfeldem, Gazeta Wyborcza 16-17.02.2008, nr 40.5651, s. 3.

Powrót  Drukuj